sobota, 10 grudnia 2016 r.

Magazyn

Wciąż zaczynam życie od nowa

Dodano: 24 czerwca 2003, 18:11

Zaprojektował ponad 2 tysiące okładek płytowych, w tym tak słynne jak "Astigmatic” Kwintetu Krzysztofa Komedy i "The Simon and Garfunkel Collection”. Jest autorem mnóstwa wyśmienitych plakatów, między innymi do "Dziecka Rosemary” Romana Polańskiego, "Opery za 3 grosze” dla Teatru Studio i "Carmen” dla Teatru Wielkiego. Jego dziełem jest czarne pudełko na papierosy John Players Special.

W czepku i z łyżeczką

Szaybo kończy w tym roku 70 lat. Nie lubi oglądać się w przeszłość, ale dla nas zrobił wyjątek i opowiedział o szczęśliwych przypadkach, które zawiodły go na szczyt światowej sztuki użytkowej.
- Wymyśliłem sobie kiedyś, że nie jestem na tyle zdolny, aby być malarzem, ale jestem wystarczająco bystry, by zająć się grafiką użytkową i fotografią - mówi Szaybo. - Najwięcej z tego, co osiągnąłem, zawdzięczam szczęśliwemu zrządzeniu losu. Mogę powiedzieć, że urodziłem się w czepku na głowie i ze srebrną łyżeczką w ustach.
Przyszedł na świat w 1933 roku w Poznaniu, ale rodzice niedługo przeprowadzili się do Lublina. Do 1937 roku mieszkali przy Chopina 11. - Najprzyjemniejsze chwile mojego dzieciństwa związane są z Lublinem - wspomina Szaybo. - Dziadek karmił mnie fistaszkami, a ciotka śpiewała do snu arie operowe.
Dwa lata po przeprowadzce do Warszawy wybuchła wojna. - O mały włos Niemcy zagazowaliby mnie w kanale podczas Powstania Warszawskiego. Gdy staliśmy z matką w kolejce do włazu na Bałuckiego, ona nagle zdecydowała, że chce umrzeć patrząc na słońce, a nie w błocie. Ocaleliśmy. Tych, którzy weszli, Niemcy wykończyli gazem.

Major kieruje na akademię

Po wojnie Rosław obijał się po Warszawie. Nie ciągnęło go specjalnie do nauki, za to ciągle rysował. - To były najczęściej karykatury - wspomina. - Ponieważ nic innego nie robiłem, zainteresowało się mną Ludowe Wojsko Polskie. Myślałem, że to koniec świata, ale szczęśliwie trafiłem do garnizonowego klubu oficerów jako nadworny plastyk. Tam narysowałem portret mojego szefa, wysłałem na konkurs dla amatorów i wygrałem.
Major poradził Rosławowi, żeby poszedł na akademię. - Na przepustce, w mundurze, pojechałem na egzaminy do ASP w Warszawie i zdałem - śmieje się Szaybo.
Jeszcze na studiach zaczął wygrywać ze swoimi pracami prestiżowe konkursy. - To nie podobało się wielu profesorom. Ale miałem to w nosie - wspomina. - Zacząłem dobrze zarabiać, bawiłem się, dobrze się ubierałem, kupiłem od Krzysztofa Komedy lambrettę.
W 1966 roku dostał zaproszenie do Anglii od znajomego małżeństwa. - Pojechałem na dwa tygodnie do Londynu, nie myśląc wcale o emigracji - mówi. - Ale nagle tam znalazłem najlepsze miejsce pod słońcem do pracy i życia. Poznałem wspaniałą dziewczynę, pracowałem w zawodzie jako wolny strzelec.

Nieznajomość języków nie zawsze szkodzi

Kiedy jego dziewczyna zaszła w ciążę, wziął pod pachę portfolio z pracami i ruszył na podbój agencji reklamowych, bo te najlepiej płaciły. - Ponieważ mój kolega architekt, który pracował w Anglii od trzech lat, zarabiał 17 funtów tygodniowo, wyliczyłem sobie, że dobrze byłoby złapać pracę za 15 - śmieje się. - Kiedy w Young & Rubicam, jednej z czterech największych firm z branży, dyrektor generalny po przejrzeniu moich prac, zapytał, ile chciałbym zarabiać, ja nie znając dobrze angielskiego, odparłem: fifty zamiast fifteen. Dostałem pracę i umowę, na której widniało 50. Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście.
Agencja pracowała dla takich klientów jak Yardley, Heinz, Rank Xerox i Players. Dla ostatniej firmy Szaybo zaprojektował słynne opakowanie papierosów John Players Special: czarne ze złotymi inicjałami JPS. - To była dosyć zabawna praca za duże pieniądze, ale reklama jest dla bardzo młodych ludzi - ocenia. - Jak człowiek trochę spoważnieje, to trudno mu przez tydzień pracy nad projektem dla Heinza żyć z przekonaniem, że zielony groszek konserwowy jest największym wynalazkiem stulecia.
Pewnej nocy dostał telefon z Nowego Jorku. - Zadzwonił facet z pytaniem, czy chciałbym pracować w CBS - wspomina Szaybo. - A ja, ponieważ byłem zaspany, odpowiedziałem pytaniem na pytanie: co to jest CBS. Na to on: będziesz szefem artystycznym CBS na Wielką Brytanię. Okazało się, że telefonował do mnie z centrali sam szef tego koncernu fonograficznego.

Czas okładek

Tak zaczął się jeden z najbardziej ekscytujących okresów w karierze Szaybo. W ciągu kilkunastu lat w CBS zaprojektował ponad 2 tysiące kopert płytowych, w tym tak słynne jak "British Steel” grupy Judas Priest, "If You Leave Me Now” zespołu Chicago i "Elton John Box”.
Pod koniec lat 80. postanowił odejść. - Przestało mnie to bawić, odkąd nastali tam Japończycy, a wraz z nimi ogromna biurokracja - wyjaśnia. Od dziesięciu lat Szaybo znowu bryluje w Polsce. Jako wolny strzelec robi książeczki do płyt i plakaty, zasmakował w okładkach i ilustracjach książkowych. - Trzeba mieć odwagę ciągłego zaczynania życia na nowo - radzi studentom tłumnie oblegającym jego pracownię fotografii na ASP w Warszawie.
Często jeździ do Anglii. Odwiedza córkę i pracuje przy urządzaniu domów. - Kupuję dom, urządzam i sprzedaję jako ucieleśnienie czyichś marzeń - mówi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO