środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Węgier z Pomorza kopał pasażerów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lipca 2007, 17:18
Autor: DOMINIK SMAGA

Nad morzem nie miał szans na przeżycie. Opłakiwany przez swych miłośników wyjechał z Gdyni, do ludzi, którzy mogą kiedyś go uzdrowić.

O ile uciułają na to pieniądze. Po swoją życiową szansę musiał jechać aż 500 kilometrów. Do Lublina. Na holu.
Narodził się jako całkiem zwyczajny autobus. Teraz jest ostatnim w Polsce przegubowym trolejbusem. Ikarus 280 zjechał z taśmy montażowej na Węgrzech w 1983 r. Przez 11 lat woził mieszkańców Gdyni wypuszczając z rury wydechowej kłęby dymu.
W 1994 r. zapadła decyzja: przerobimy go na trolejbus!
W innych krajach jeździły oryginalne, zmontowane w fabryce przegubowe trolejbusy ikarus. Po polskich ulicach kursowały jedynie przeróbki z autobusów. I to nieliczne. W sumie Polacy zbudowali 14 takich pojazdów. Montowano je w Gdyni i Słupsku. W Lublinie były cztery takie wozy.
Zresztą wielu pasażerów do dziś pamięta żółte przegubowce z reklamą Woki.

Drugie życie

Ideałem nie był.
Zamontowali mu elektryczny silnik wymontowany z idącego do złomowania radzieckiego trolejbusu ZIU. - Trochę za słaby, jak na przegubowca - przyznaje Mariusz Józefowicz, sekretarz gdyńskiego Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej "Vetra”.
Efekty?
- Miał problemy z wjeżdżaniem na wzniesienia. Był strasznie głośny. Do tego pojawiały się lekkie przebicia i były informacje o tym, że pasażerów kopał prąd. W przyczepie nie miał wcale ogrzewania - wylicza Józefowicz. I chociaż wiele ikarusów nie ma z tyłu ogrzewania i w innych miastach pasażerowie jakoś potrafią z tym żyć, to gdyńscy pasażerowie psioczyli.
Psioczyli...
...i psioczyli...
Aż wypsioczyli.

Panu już dziękujemy

Bracia ikarusa sukcesywnie szli na złom. Tak kończyły żywot wszystkie polskie elektryczne przegubowce. Cała trzynastka. Został tylko on.
W 2001 roku mechanicy z gdyńskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Trolejbusowej uznali, że nie warto dalej bawić się w remonty. Szefowie PKT zaczęli się zastanawiać: albo ikarus trafi na złomowisko, albo ktoś go sobie weźmie.
Wygrał ten drugi wariant.
Wybór padł na miłośników komunikacji miejskiej z Lublina. To tutaj miał trafić ostatni przegubowy trolejbus.
- Byłem już umówiony z prezesem PKT na odbiór tego wozu. Ale zapadła decyzja, że pojeździ jeszcze kilka miesięcy - wspomina Bohdan Turżański z Lubelskiego Towarzystwa Ekologicznej Komunikacji.
Te kilka miesięcy wystarczyło, by odezwali się pasjonaci z Gdyni. - Nasz klub dopiero powstawał i nie mieliśmy odpowiedniej siły przebicia. Ale udało się przekonać prezesa PKT, żeby trolejbus pozostał w naszym mieście - mówi Józefowicz.
- Nawet już o ten trolejbus nie walczyłem - przyznaje Turżański. - Po prostu należał się naszym kolegom z Gdyni. I tam został.

Dawca przeszczepów

Ikarus stał sobie cierpliwie w zajezdni przy al. Zwycięstwa, czekał na remont i chudł. - My już dostaliśmy go bez elektryki i pałąków mówi sekretarz "Vetry”. - A później mechanicy co rusz wyjmowali z niego potrzebne im części zamienne.
Listwy boczne.
Elementy poręczy
Oryginalne przyciski
Części pulpitu kierowniczego.
- W sumie to drobiazgi. Ale za to drobiazgi istotne dla przywrócenia temu pojazdowi oryginalnego wyglądu. Pewnego dnia poprosiliśmy o wyliczenie, ile by kosztował kompleksowy remont tego pojazdu. I wyszła z tego kwota 80 tysięcy złotych. To dla nas za dużo. Tym bardziej, że teraz w Gdyni nie jeździ już żaden autobus marki ikarus. Dlatego wszystkie części zamienne musielibyśmy sprowadzać. Na to też nas nie stać.

Przysłali go w kopercie

Dwa lata temu listonosz przyniósł awizo. Na poczcie, na Bohdana Turżańskiego czekał list polecony.
Z Gdyni.
Działacze klubu Vetra zaproponowali, że przekażą do Lublina swój przegubowy trolejbus. Bo nie mieli pieniędzy na jego remont. A do tego zajezdnia, w której stacjonował była likwidowana.
- Nie zastanawiałem się ani chwili - mówi Turżański.
- Oczywiście, że nam było żal. Przecież walczyliśmy o niego w 2001 roku. Ale czasami trzeba odłożyć sentymenty na bok i pomyśleć o tym, co jest lepsze dla unikalnego trolejbusu - przyznaje Józefowicz. - Uznaliśmy, że w Lublinie ten pojazd ma większe szanse. Bo w tym mieście ikarusy są jeszcze w użyciu, więc jest lepszy dostęp do części zamiennych. A poza tym nasi koledzy z Lublina mają w swoich zbiorach już kilka innych cennych eksponatów: trolejbus fiata, radziecki ZIU, saurera, skodę. I może ikarusa ktoś tu kiedyś odremontuje.

Na holu przez Polskę

- Radość była duża - potwierdza Turżański. - Pozostał tylko jeden problem: jak go tu sprowadzić.
Składki członkowskie zapaleńców z LTEK-u nie wystarczyły. Trzeba było zrobić dodatkową zrzutkę do czapki. W końcu udało się zorganizować holownik. W poprzedni piątek wyjechał rankiem nad morze.
Kierowca holownika wraz ze zmiennikiem dojechali na miejsce wieczorem. Przenocowali w hotelu i nazajutrz rano zgłosili się po eksponat. Było wiele obaw, czy stary gruchot w ogóle przeżyje taką podróż.
- Najpierw nie mogliśmy wyjechać, bo ktoś zastawił trolejbus lawetą. Musieliśmy zdobyć telefon do tego człowieka i ściągnąć go na miejsce - opowiada Mirosław Gola, kierowca holownika. - Później poszło lepiej. Tylko raz po drodze pękł jeden z przewodów. Na szczęście usunęliśmy usterkę.
Podróż trwała 24 godziny z przerwami na odpoczynek.
Udało się.
Dla pana Mirosława to nie było pierwsze takie zlecenie. Kiedyś holował trolejbus do Lublina aż ze Słupska.

Znów do czapki

- Co dalej? Będziemy go remontować - mówi Turżański. - Teraz zajmujemy się skodą. Jak ją skończymy zabieramy się za ikarusa. Znowu będziemy szukać pieniędzy, sponsorów i części. Ale mamy nadzieję, że nam się uda. Bo im szybciej tym lepiej. To, co najbardziej może mu zaszkodzić to nie jazda, ale postój.
W Gdyni po ikarusie pozostały dołki w asfalcie, zdjęcia i tęsknota. - Czy będziemy go odwiedzać? Oczywiście! - odpowiada sekretarz "Vetry”. - Bardzo byśmy chcieli gościć u nas ikarusa w 2013 roku, kiedy będziemy obchodzić 70-lecie komunikacji trolejbusowej w naszym mieście.
Turżański nie widzi problemu. - Jeśli tylko będą na to pieniądze, to nie ma sprawy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!