piątek, 24 listopada 2017 r.

Magazyn

Wielka Gra spada

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lipca 2006, 12:22

Małgorzacie i Marianowi Klimczakom z Lublina 40 tys. zł prawdopodobnie przeszło koło nosa. Owszem, Klimczakowie odpadli podczas pojedynku z wiedzy o Leonardzie da Vinci. Ale złożyli odwołanie i zostali przywróceni. Większość "przywróconych” z reguły dochodzi do finału i wgrywa 40 tys. zł.

Problem ma też ten, który z Klimczakami grał i już wygrał 40 tys. zł. Zgodnie z regulaminem Telewizja Polska wypłaca nagrodę dwa tygodnie po emisji. Tyle, że tym razem emisji nie będzie. Bronisław Wildstein zapowiedział, że w jesiennej ramówce "Wielkiej Gry” nie będzie.

Wielka pustka
Co ma zrobić zwycięzca? - Może wystąpić do sądu przeciwko telewizji o złamanie regulaminu - nie kryje rozgoryczenia Stanisława Ryster, prowadząca program od ponad trzydziestu lat. - Zdjęcie programu z anteny pozbawiło też możliwości wygrania pieniędzy innych osób z programów, które czekały na nagranie, a potem emisję.
- Jestem zdruzgotany - rzuca tylko Stanisław Zając ze Świdnika, zwycięzca z tematu geografia Alp. - Dla mnie, dla mojej rodziny to była naprawdę wielka sprawa. A w programie pokazywano normalnych ludzi, którzy potrafią zrobić dobry użytek ze swego rozumu.
Podobnego zdania jest Wojciech Górski z Lublina. - Czuję pustkę, bo psychicznie i intelektualnie mobilizowałem się do kolejnej gry.

Wielkie protesty
Tymczasem już trzydziestu laureatów "wielkiej Gry” wysłało list do posła Pawła Kowala, szefa komisji kultury i środków przekazu. Protestują przeciw zdjęciu programu z anteny i przypominają słowa prezesa TVP Bronisława Wildsteina, że rankingi oglądalności nie są jedynym kryterium obecności programów na antenie.
Maile wysyłają też gracze i widzowie, którzy między sobą rozsyłają adresy e-mail, na które należy wysyłać protesty:
bronislaw.wildstein@waw.tvp
sekretariat@waw.tvp.pl

Wielkie kłopoty
Wielka Gra była jednym z najtrudniejszych turniejów w polskiej telewizji.
Najpierw trzeba się przygotować. Pytania mogą być dokładnie ze wszystkiego, co na dany temat napisano. Amatorzy biografii musieli mieć w jednym palcu każdy dzień życia bohatera. Bo może się trafić pytanie typu: jakiego koloru majtki miała kochanka podczas randki w tym, a tym dniu tego a tego roku?
Grający w tematach geograficznych musieli mieć w głowie szczegółowy atlas, a to i tak mało. Bo mogło paść pytanie, na jakiej wysokości zaczynają się wieczne śniegi na Kilimandżaro. Albo jak obecnie nazywa się wyspa Fernando Po. Takie pytania padały już na etapie... eliminacji. Albo takie, z geografii Skandynawii, kiedy uczestnik miał podać nazwę huty w Finlandii, której nie ma na żadnej mapie.

Wielkie nauczanie
Czy tego w ogóle można się było nauczyć?!
Można. - Na tydzień przed eliminacjami biorę urlop - zdradza swoją metodę Andrzej Ratajczak, który wygrał ponad dwadzieścia (!) tematów historycznych, prywatnie nadleśniczy z Grodziska Wielkopolskiego. - Rodzina odciąża mnie ze wszelkich domowych obowiązków, a ja się tylko uczę. Wcześniej, gdy znam już temat, staram się wygospodarować codziennie minimum dwie godziny na naukę.
Autor i Wojciech Górski poszli inną metodą. Tydzień nauki indywidualnej, a w sobotę i niedzielę generalna powtórka. I tak przez dwa miesiące. Efekt: drugie i trzecie miejsce w morderczych eliminacjach z geografii Skandynawii.
- To wciąga - dodaje Górski. - Nie przeszedłem eliminacji z Alp, ale ze Skandynawii i Afryki już byłem drugi. Przegrałem oba pojedynki, ale nie żałuję. Najwspanialsze przeżycie to zazdrość dziesiątek pokonanych zawodników i pewność, ze powalczę w telewizji o dużą stawkę.

Wielkie emocje
Oprócz nauki sporo czasu zajmuje przesiadywanie w czytelniach, grzebanie po antykwariatach i buszowanie w sieci. Do tego wydatki: Adam Rajczyk z Bielawy na Dolnym Śląsku, spec od geografii, przed każdymi eliminacjami kupował kilkanaście nowych map.
Stanisław Zając tylko dwutomową encyklopedię "Góry Azji” wydał 300 zł.
Mówiąc krótko, wszyscy gracze żyli Wielką Grą. Uczyli się, czekali na nowe tematy, rozmawiali z innymi graczami, oglądali nowe odcinki, wciągali w to wszystko rodziny i znajomych.
A teraz to wszystko im zabrano.

Wielki koniec
Nie da się ukryć, że Wielka Gra doskonała nie była. Zdarzało się, że ktoś wygrał eliminacje, a nagranie turnieju miało miejsce po... dziewięciu latach; bo gdzieś się kwity zapodziały. Niektórzy tematy znali wcześniej. To ci, których wysłannicy siedzieli na widowni podczas nagrania (a program emitowano zazwyczaj kilka tygodni później). Zdarzały się tematy nie trafione, np. biografia mało u nas znanego Aleksandra Skriabina.
Wielu razili ci sami od lat zwycięzcy: O Marku Krukowskim, który z udziału w teleturniejach, zwłaszcza Wielkiej Grze, zrobił swoje źródło dochodu, telewizja nawet zrobiła film.


Mówiono, że pytania są za trudne i widz się nie może emocjonować. Że widz raczej nigdy nie odpowie szybciej niż gracz i nie będzie się mógł cieszyć, że jest mądrzejszy do tego gościa w telewizji.
"Bardzo dobze ze zdjęnto ten nudny teleturniej sa durzo lepsze w telewizi” (pisownia oryginalna) napisał jeden z internautów. No właśnie: jest dużo innych konkursów w telewizji. Ale Wielka Gra była tylko jedna.

Rafał H. Szostak
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!