niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

• Jest sobotnie popołudnie. Siedzi sobie pani spokojnie w domu, a tu nagle jeden telefon, drugi telefon. A to w telewizji zaczynają puszczać relację ze zjazdu PiS, a to w radiu coś powiedzą i bach: Marcinkiewicz podaje się do dymisji! Nie wiadomo dlaczego i po co, ale premierem nie będzie. Była pani zaskoczona?
- Bardzo. Owszem, w ostatnim roku były różne kryzysy i wstrząsy. Ale po utworzeniu koalicji z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem byłam przekonana, że do wyborów samorządowych mamy spokój.
• A tu taka niespodzianka. Ma pani jakiś pomysł na wytłumaczenie tej sytuacji?
- Jarosław Kaczyński podjął duże polityczne ryzyko...
• W pierwszych komentarzach częściej mówiono o zazdrości wobec popularności i zbytniej samodzielności Marcinkiewicza i innych urazach psychologicznych.
- Owszem, to też, ale Kaczyński to przede wszystkim polityk i sądzę, że te zaskakujące decyzje były efektem kalkulacji.
• Jakiej kalkulacji?! Marcinkiewicz ma świetne notowania w sondażach. Uśmiecha się, wolno mówi i wszędzie jeździ. Już nawet chodniki uroczyście otwierał. I za to ludzie go lubili. I na dwa miesiące przed wyborami pozbywać się takiego polityka?!
- Wygląda to dziwnie, bo premier lubiany, rząd podobno świetny, a Jarosław Kaczyński wyrzuca premiera. Jednak właśnie w kontekście wyborów samorządowych decyzja szefa PiS wcale nie musi być najgorsza.
• Żartuje pani?
- Nie. Jarosławowi Kaczyńskiemu chodzi o przyspieszenie budowy IV RP. Nawet w środowiskach przychylnych braciom Kaczyńskim pojawiały się głosy o nierealizowaniu obietnic zawartych w programie PiS. Takie zarzuty w wyborach mogą kosztować spadek poparcia, którego nie zrekompensowałaby popularność Marcinkiewicza. A tak Jarosław Kaczyński będzie mówił, że teraz on przyspieszy budowę IV RP i realizację programu Prawa i Sprawiedliwości. Będzie trzymał mocno ster władzy i prowadził okręt w dobrym kierunku.
• O, to może te trzy miliony mieszkań wybudują... A poważnie: taki plan prezesa Kaczyńskiego ma szanse realizacji?
- Jarosław Kaczyński postawił wszystko na jedną kartę. I ta stawka zmusza do sensownych działań. Najbliższe wybory samorządowe mogą być przełomowym momentem: albo nastąpi utrwalenie pełni władzy PiS, albo będą początkiem końca obecnego układu władzy. PiS chce pokazać, że wciąż jest silne i popularne. Dobry wynik w wyborach pozwoli mu dyktować jeszcze twardsze warunki koalicjantom. I stąd ta niezwykła zmiana premiera.
• A czy Jarosław Kaczyński jako premier może zyskać popularność, czy - jak w tej chwili - dalej będzie okupował najwyższe pozycje w rankingach najmniej lubianych polityków, gdzie ściga się już właściwie tylko ze swoim bratem prezydentem?
- Może zyskać pod warunkiem, że będzie sprawnie kierował administracją, że jego rządy będą też przynosiły inne efekty niż tylko rozprawa z WSI. Będziemy teraz mieć bardzo klarowny układ, gdzie szef partii będzie jednocześnie premierem. Z drugiej strony premier Kaczyński będzie tworzył bardziej prawicowy i spójny wizerunek całego PiS. Przecież Marcinkiewicz był "reliktem” liberalizmu; wystawionym pod kątem koalicji z Platformą Obywatelską. Teraz bracia Kaczyńscy skręcają jeszcze bardziej na prawo, w stronę tradycyjnego narodowego elektoratu. Jego przejęcie ostatecznie dobije Ligę Polskich Rodzin. Ale odsunie od PiS elektorat centrowy i centroprawicowy. Każdy lider partii powinien raczej poszerzać swoje zaplecze, a nie okopywać się na jednym biegunie.
• A za granicą na Kaczyńskich psioczą i wpadek się już trochę nazbierało: odwołanie spotkania w Trójkącie Weimarskim i afera z artykułem w niemieckiej gazecie. Wcześniej wypowiedzi ministra obrony, Radka Sikorskiego, który niemiecko-rosyjski gazociąg porównywał z paktem Ribbentrop-Mołotow. Albo Wierzejski, poseł partii rządzącej, który chciał pałować Niemców zjeżdżających na paradę równości. A teraz jeszcze reakcja Izraela na Romana Giertycha.
- Już chwilę po wyborach parlamentarnych prasa zachodnia była pełna obaw wobec zwycięstwa PiS. Teraz panuje przekonanie, że te obawy się potwierdzają. A przecież Angela Merkel, kanclerz Niemiec, jest świetnym partnerem do rozmów. Mało tego: z badań Instytutu Spraw Publicznych wynika, że nasz wizerunek w Niemczech ostatnio znacznie się poprawił. Zwykli Niemcy coraz częściej uważają nas za pracowitych i przedsiębiorczych, a Polskę za kraj rozwijający się. Narody zbliżają się, a elity rozmijają. To bardzo niedobrze.
• A jest jakaś dobra wiadomość?
- Może politycy oprzytomnieją. Ale boję się, że premier Kaczyński dostanie do ręki groźną broń: Centralne Biuro Antykorupcyjne. To urząd z ogromnymi uprawnieniami do grzebania ludziom i partiom w papierach, zakładania podsłuchów itp. Jest on kontrolowany tylko przez premiera. Może być coś lepszego do politycznej walki?
• Czyli dobrych wiadomości jednak nie będzie...
- Liczę, że premier Kaczyński będzie w stanie poskromić swoje zakusy polityczne.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!