niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Magazyn

Więzienna mydelniczka z Lublina

Dodano: 4 września 2003, 10:41

W budowie celi pomagali Pawłowi koledzy. Oni też wiedzieli, że Paweł Borzęcki pójdzie siedzieć. Dlatego wszyscy bardzo się starali, żeby jego cela była zrobiona porządnie, bez żadnej fuszerki. W końcu pryczę Pawła będzie oglądać cała Polska.



d
Co Paweł przeskrobał? W sumie niewiele. Za studiowanie na Akademii Rolniczej wyroku się nie daje. Więc za co? Ano – za własną pomysłowość pójdzie siedzieć.
– To mój pierwszy raz – zapewnia Paweł.
Razem z Maciejem Wilewskim, studentem Politechniki Lubelskiej i jeszcze jednym studentem z tej uczelni, Radosławem Stadnikiem pracuje od kilku dni w swoim garażu.
– Zobaczyłem reklamę w telewizji i postanowiłem się zgłosić.
Reklama zapowiadała wielki wyścig mydelniczek Red Bulla. Zasady są proste: trzeba skonstruować dowolny pojazd, nie przekraczający określonych rozmiarów. Pojazd trzeba dowieźć na niedzielę, 7 września, do Warszawy, na Agrykolę. Tu odbędzie się Pierwszy Wyścig Mydelniczek. Zgłosiło się blisko... 1400 zespołów! Do startu zakwalifikowano 120. Drinken Team Pawła Borzęckiego to jedyna ekipa z Lublina.
Najpierw latryna, potem cela
– Nie mieliśmy żadnych planów ani obliczanych komputerowo wykresów – śmieje się Maciej Wilewski. – Wszystko robiliśmy właściwie naraz. Co sobie wymyśliliśmy, to próbowaliśmy zrobić.
Pierwszy pomysł zakładał skonstruowanie wielkiej, jeżdżącej butelki po piwie. Potem miała być miniatura samochodu, a wreszcie latryna. Ostatecznie rozbudowana wersja latryny przypomina celę więzienną.
– Będzie w niej prycza z kocem, sedes i, oczywiście, kraty naokoło – precyzuje Radosław Stadnik.
Całą celę lubelska ekipa buduje na prostokątnej podstawie z płyt pliśniowych na drewnianej ramie. Rama porusza się na czterech kołach od starych motorynek.
– Najtrudniejszym elementem w naszej celi jest układ kierowniczy. Przednie koła skręcają się – tłumaczy Paweł. – Trochę kłopotu sprawiło nam też zbudowanie hamulca. Reszta była już bardzo prosta.
Lubelska ekipa szacuje, ze koszt zbudowania całego pojazdu nie przekroczy... 100 złotych. Większość materiałów znaleźli w swoich garażach. To, czego im brakowało, dokupili na złomowisku.
Przez trzy dni budowali „płytę podłogową” z układem kierowniczym i hamulcami. Ich praca polegała głównie na wymyślaniu nowatorskich rozwiazań i ich realizowaniu. A potem na wbijaniu gwoździ i szlifowaniu powierzchni. Wreszcie, kilka dni temu, po zamontowaniu siedzenia kierowcy, czyli sedesu, przeprowadzili pierwszą próbę sprawności technicznej pojazdu. Wszystko działa bez zarzutu!
Żadnych silników
Wszystkie mydelniczki, które już w niedzielę, 7 września, pojawią się Warszawie, na Agrykoli, muszą spełniać kilka podstawowych zasad. Nie mogą przekraczać określonych wymiarów ani wagi (do 80 kg – żeby, w razie awarii czy kolizji, można je było szybko sciągnąć z toru). Każda mydelniczka musi mieć układ kierowniczy i sprawne hamulce. Te sprawy szczegółowo będzie badać komisja techniczna, która zadecyduje o dopuszczeniu załogi do startu. Mmydelniczki nie mogą mieć żadnego napędu: ani pedałów rowerowych, ani śmigła, ani żagli czy silników. Mydelniczka staje na starcie, zjeżdża z podestu i najzwyczajniej w świecie zjeżdża z góry po specjalnie przygotowanym torze. To na nim przyda się układ kierowniczy i ewentualnie hamulce.
Czas zjazdu jest jednym z trzech elementów decydujących o zwycięstwie. Drugi element to pomysłowość konstruktorów pojazdu i jego wykonanie. Na koniec specjalne jury oceni efektowność startu i przejazdu, biorąc pod uwagę m.in. strój załogi.
– Dlatego wystartuję w więziennym pasiaku – dodaje Paweł Borzęcki. – A reszta załogi będzie przebrana za policjantów.
Czy jedyna lubelska ekipa liczy na zwycięstwo?
– Może... Na pewno w przyszłości będziemy startować w takich imprezach – mowi Paweł Borzęcki A jak zajmiemy dobre miejsce, to pewnie pójdziemy na piwo. Zgodnie z nazwą naszego zespołu.

O CO WALCZĄ


1. miejsce
Nagrodą główną jest wyjazd do Niemiec na tor Hockenheimring, gdzie odbywają się wyścigi sportowych bolidów klasy DTM. Po zawodach na zwycięską ekipę czeka przejażdżka po torze prawdziwym samochodem wyścigowym z zespołu Red Bull Sony Playstation Abt-Audi w roli pasażera.
2. miejsce
Wyjazd na tor Monza na Grand Prix Włoch Formuły 1. Na członków drużyny mydelniczki, która zajmie drugie miejsce czekają miejsca na trybunie dla VIP-ów.
3. miejsce
Nagrodą jest weekend z ekipą wielokrotnego Mistrza Polski Krzysztofa Hołowczyca i jazda po trasie odcinka specjalnego Rajdu Kormoran

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO