wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Windykator: dawaj książkę i forsę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 kwietnia 2008, 17:54

W Chełmie bibliotekarze wynajęli fachowców, by odzyskać książki i wyegzekwować kary za ich przetrzymywanie. Jedni czytelnicy płaczą, drudzy krzyczą.

Inni grożą dyrektorce biblioteki, że straci szyby w oknach. W Lublinie też szykuje się taka akcja.

W Chełmskiej Bibliotece Publicznej awanturują się ludzie, którzy dostali wezwania do zapłaty kar za przetrzymywanie książek. W imieniu biblioteki wystawiła je... śląska firma windykacyjna. Rekordzista musi zapłacić około 3 tys. zł. Od siedmiu lat przetrzymuje sześć książek.

- Wezwanie do zapłaty spadło na moją rodzinę niczym grom z jasnego nieba - poskarżył się nam roztrzęsiony mężczyzna. - Okazało się, że moja siostra osiem lat temu wypożyczyła książkę Henryka Markiewicza "Polska nauka o literaturze”. Do tej pory jej nie oddała. Siostra od dawna mieszka w Warszawie, a tymczasem windykatorzy żądają teraz od niej prawie 400 zł kary.

- Przyznaję, że nastały dla takich osób trudne dni - mówi Anna Radosławska, dyrektor biblioteki. - Ale nie było innego sposobu, aby odzyskać przetrzymywane książki.

Bibliotekarze stracili cierpliwość po tym, jak doliczyli się, że ponad 20 proc. czytelników nie oddaje wypożyczonych książek w terminie. To blisko 4 tys. osób. I to przez nich około 12 tys. książek i wydawnictw audiowizualnych jest wyłączonych z obiegu.

Nasz rozmówca twierdzi, że gdyby na chełmski adres jego siostry przyszło upomnienie czy wezwanie do oddania książki, to on czy ktoś inny z domowników dawno by tego Markiewicza odniósł. Tymczasem przez lata nikt o tę książkę się nie upominał. A dług rósł.

- To nieprawda, że nie wysyłaliśmy upomnień - mówi Anna Pietuch z ChBP. - Do domów nosili je nawet nasi stażyści. Skutki były mizerne.

Poskutkowało dopiero zaangażowanie profesjonalnych windykatorów. W ciągu kilku dni spóźnialscy i zapominalscy zwrócili około 800 tytułów. To w większości podręczniki akademickie i książki popularnonaukowe, a więc te, na które jest największe zapotrzebowanie.

- Powiało grozą - mówi inna z czytelniczek filii ChBP przy ul. Nadrzecznej. - Niedawno mówiło się, że PiS chce nam urządzić państwo policyjne, a teraz zanosi się na policyjną bibliotekę.

- Twarde prawo, ale prawo - ripostują bibliotekarze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
sd
Rumcjas
~Jaa~
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

sd
sd (10 kwietnia 2008 o 20:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ludzie sa niestety bezmyslni.tak samo jest z zakupami przez internet.kupuja a pozniej nieodbieraja.
Rozwiń
Rumcjas
Rumcjas (4 kwietnia 2008 o 10:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
He he co za argument. Panstwo policyjne! Niektorym nie miesci sie w glowie ze jak cos sie ukradlo to trzeba oddac!
Rozwiń
~Jaa~
~Jaa~ (4 kwietnia 2008 o 07:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to w ogóle za argument, że jak się ktoś nie upomina, to nie trzeba oddać ? Tak tłumaczą się pięciolatkowie albo ludzie upośledzeni umysłowo. Za takie kretyńskie teksty powinni temu typowi dowalić podwójną kar ę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!