poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Magazyn

Włodzimierz Wysocki - Człowiek od kultury

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 kwietnia 2009, 12:47

- Śpiewałem piosenki. Brat poznał się na moich zdolnościach w pozyskiwaniu nagród i "organizował" mi udział w kolejnych konkursach - mówi Włodzimierz Wysocki, zastępca prezydenta miasta Lublin

- Pierwsze przedsięwzięcie kulturalne, na którym pan był?
- Mój ojciec był prawnikiem, pracował w Teatrze Osterwy. W związku z tym uczestniczyłem w zabawach organizowanych dla dzieci pracowników. Występowałem w spektaklach na scenie. Uczestniczyłem też w konkursach recytatorskich i piosenkarskich.

- Śpiewał pan piosenki?
- Tak. Brat poznał się na moich zdolnościach w pozyskiwaniu nagród i "organizował" mi udział w kolejnych konkursach.

- Teatr był w domu ważny?
- Pamiętam rodziców wybierających się na kolejne premiery, rozmowy o spektaklach... To zapadło w pamięć.

- Pytam, bo dziś pana ukochanym dzieckiem jest Stary Teatr
przy ul. Jezuickiej.

- Owszem jest, choć przecież nie jedynym...

- Kiedy został pan prezydentem "od kultury", postawił pan na odbudowę najstarszego po Starym Teatrze w Krakowie budynku teatralnego w Polsce. To było męskie wyzwanie? Zawziął się pan?
- Dla mnie było oczywiste, że musi być odbudowany. Postanowiłem przeciąć dotychczasową niemożność. Na początku wydawało się, że będzie to stosunkowo proste. Komplikacje pojawiły się później.

- Jakie?
- Okazało się, że są na ten cel zarezerwowane pieniądze, ale praktycznie nie da się ich wykorzystać w wymaganych terminach. Rozpoczęła się walka, żeby jak największą część tych środków spożytkować.

- Udało się?
- Udało się stworzyć taką koncepcję remontu teatru, która umożliwiła etapowanie prac. Inwestycja ruszyła. Cały czas trzeba pozyskiwać kolejne środki na remont. Uważam, że powinny to być głównie środki zewnętrzne.

- W lutym minęły dwa lata pańskiej prezydentury. Stary Teatr ma nowe fundamenty, w podziemiach są przygotowane pomieszczenia na magazyny, ściany zostały wzmocnione. Teraz kolej na remont unikatowego sklepienia, dach i restaurację wnętrza. Co będzie, jak Włodzimierz Wysocki zostawi teatr i będzie chciał zostać europosłem?
- W wyborach, które odbywają się w tym roku, ja nie startuję. Nie zostawiam więc spraw, które zacząłem, co nie znaczy, że będę się nimi zajmował zawsze.

- A miał pan już taki moment, żeby zostawić kulturę i urząd? Bo szkoda rodziny, zdrowia?
- Taką refleksję miałem niejeden raz. I pewnie będę miał w przyszłości. Mam też drugą refleksję. Że gdyby to zostawić, czułbym niedosyt. Miałbym poczucie niespełnienia. Sprawiłbym zawód innym. To, co robię, robię z zespołem.

- Rządzi pan kulturą w mieście. Czy zdarzyło się panu, że Janusz Palikot próbował wpłynąć na pana politykę kulturalną?
- Myślę, że jestem dość dobrze znany z wrodzonej odporności na wpływy. Nie przypominam też sobie, żeby Janusz Palikot próbował oddziaływać na mnie w jakiejkolwiek konkretnej sprawie, należącej do moich kompetencji .

- Czy nie ma pan wrażenia, że władze Lublina preferują działalność ludzi związanych z Centrum Kultury?
- Nie wiem skąd mogłaby pochodzić taka opinia. Twórcy z kręgu Centrum Kultury realizują różnorodne projekty, kilka ważnych festiwali, Noc Kultury, Jarmark Jagielloński. Wymagają one zapewnienia środków i istotnego wsparcia ze strony władz miasta.

- Pana drugi pomysł to przekształcenie dawnych warsztatów samochodowych przy Długosza w kompleks kultury.
- Oba projekty rewitalizacji wspomnianych miejsc są bardzo potrzebne Lublinowi. Nie potrafię powiedzieć, który z nich jest ważniejszy. Remont Teatru Starego to wyjście z kręgu wieloletniej niemocy. Natomiast warsztaty samochodowe już działające jako Warsztaty Kultury są przestrzenią o praktycznie nieograniczonych możliwościach.

- I znów dostało to miejsce Centrum Kultury.
- Ktoś tam musi gospodarzyć. To miejsce będzie otwarte na różnorodne inicjatywy: spektakle, koncerty, wystawy. Już działa tam Robert Kuśmirowski, będą przyjeżdżać młodzi ludzie, będzie można oglądać, co stworzą.

- Czy gdyby Czechowicz żył dzisiaj i poszedł po dotację do Włodzimierza Wysockiego, coś by dostał?
- Miasto wsparło wydanie poezji Czechowicza, także w wersji angielskiej. Nie wchodzi w grę dyskryminowanie bardziej tradycyjnych działań artystycznych. Wspieramy konkursy poetyckie organizowane przez Stowarzyszenie Pisarzy Polskich.

- Kiedy pan napisał pierwszy wiersz?
- W szkole podstawowej.

- Na 50. urodziny śpiewał pan swoje wiersze?
- Jeden, resztę śpiewali różni artyści.

- Czy dziś, jako prezydent, zaśpiewałby pan swoje teksty na wieczorze poetyckim?
- Wolę o tym nie mówić publicznie, bo być może ktoś by mi to zaproponował.

- Pisze pan nadal?
- Tak. Ostatnio kołysanki dla dwóch swoich córeczek.

- Czy pan wie, że pan pisze dobre wiersze?
- Gdybym miał przekonanie, że są marne, to pewnie bym nie pisał. Ale to moja subiektywna opinia.

- Wyda je pan?
- Zobaczę.

- Jak prezydent odpoczywa od kultury?
- W ogrodzie z łopatą i w domu z piłą elektryczną, np. przy robieniu mebli. Lubię coś zaprojektować, wykonać, a potem na to patrzeć i z tego korzystać.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!