sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Człowiek żyje, ale powinien żyć honorowo, dlatego wybrałem Kabul, bo tu są lepsze warunki dla godnego życia.

Rano, jak wstaję, to proszę Boga o pomoc. Nikogo innego nie proszę tylko Boga. Przed świtem modlę się słowami: Boże kochany daj mi ciało zdrowe i życie spokojne, żebym poszedł do roboty. Jeśli mam zdrowe ciało, nikogo nie proszę o pomoc.

Tak mówi pewien starzec z Kabulu. Dla jak wielu mieszkańców Afganistanu te słowa stanowią sedno życia? Trudno powiedzieć. Żeby to zrozumieć trzeba tu mieszkać nie miesiąc, a wiele lat. Tylko czy nawet wtedy uda się zrozumieć Afganistan?

Starzec z Kabulu

Starca spotkaliśmy w centrum miasta. Był nauczycielem. Kiedyś przyjechał tu z pobliskiego Bagram, bo - jak mówi - w Kabulu czuje, że żyje. Podczas spotkania w parku w centrum miasta dzielił się swoją życiową filozofią.

Mówił, że kiedy pierwszy raz w życiu przyszedł do parku, został olśniony bliskością zielonej trawy, drzew i krzewów. Na pustynnych terenach Bagram tego nie ma. - Chodzę więc tutaj po tym parku i wsłuchuję się w rytm bicia swojego serca - mówił starzec. - I odkąd jestem tu, w Kabulu, coraz częściej zastanawiam się, jak żyć swobodnie.

Tu żyją ludzie

Do Kabulu jedziemy... taksówką. Jest z nami tłumacz. Pierwsze wrażenia ze stolicy kraju: zniszczone domy w centrum miasta. To ślady wojen, które toczą się tu od lat. Zwracamy uwagę na "domki” niemal przyklejone do pobliskich gór. - Tam też mieszkają ludzie - mówi Shukur, nasz tłumacz. Do niektórych domów prowadzą nawet wąskie uliczki.

Aleja Disneya

Aż, a raczej tylko 5,5 godziny lotu rządowym TU 154. Lądujemy w bazie Bagram. Przed lądowaniem fantastyczne widoki gór Hindukusz. Chyba wówczas po raz pierwszy poszły w ruch aparaty fotograficzne. Na pokładzie samolotu chyba nie było osoby, która nie chciała uwiecznić ośnieżonych surowych szczytów i pięknych dolin.

Afganistan wita piękną pogodą. Słonecznie, na termometrach około 20 stopni, choć to dopiero kilka minut po godz. 8. Baza w Bagram też robi niesamowite wrażenie.

To małe, samowystarczalne miasteczko. Są studnie głębinowe, sklepy, główna aleja Disneya. To dla uczczenia amerykańskiego żołnierza, który jako jeden z pierwszych zginął w Afganistanie. Chwila na rozlokowanie się, śniadanie i prognoza pogody na najbliższe dni: upał, upał, upał...

Sharana

2200 metrów n.p.m.; baza wojskowa Sharna, północna część prowincji Paktika. Stacjonują tu wojska polskie i amerykańskie. Sharana to miejsce strategiczne nie tylko ze względu na lotnisko. Ważne jest jej wyjątkowe położenie. Blisko stąd do innych baz. Pierwsi Sharanę docenili Brytyjczycy, którzy założyli tu fort ponad 100 lat temu. Został po nim mur i ruiny kilku budynków.

Dziś baza w Sharanie to jeden wielki plac budowy. Trwa rozbudowa lotniska, powstaje drugi pas startowy. W przyszłości Sharana ma być główną bazą logistyczną w tej części Afganistanu. Obecnie stacjonuje tu około 500 polskich żołnierzy; wśród nich żołnierze pochodzący z Lubelszczyzny, o czym świadczą chociażby drogowskazy:

Do Chełma 4100 kilometrów.
Do Lubartowa 4184 kilometry.

Patrol

Żołnierze patrolują okolice w dzień i w nocy. Szczególnie trudne są te ostatnie. Nigdy nie wiadomo, czy na czystej do tej pory drodze, w ciągu ostatnich godzin, nie podłożono min. To największe zagrożenie. Pod względem zaminowania Afganistan jest drugim krajem na świecie po Somalii. Miny są dosłownie wszędzie. Nikt nigdy nie robił planów pól minowych. A nawet jeżeli kiedyś takowe były, to od dawna są nieaktualne - mówią żołnierze.

Nazajutrz, wcześnie rano ruszamy z SIMIC (Civil Millitary Cooperation). To patrol humanitarny. Nasz cel: koczujące plemię Kuci. Takich plemion na terenie Afganistanu jest... właściwie nikt nie wie ile, bo ostatni spis ludności robiono gdzieś w połowie lat 70.

Koczownicy zajmują się najczęściej wypasaniem kóz i owiec. Są często napadani i grabieni przez talibów. Żołnierze uważają, że rozdawanie darów jest ważniejsze niż "działania kinetyczne”.

Popsuty miś

W każdym plemieniu jest ścisły podział ról. Mężczyźni pasą stado. Kobiety zajmują się rodziną. Starsze dzieci opiekują się młodszymi. Kiedy pojawia się patrol, osada sprawia wrażenie wyludnionej. Po chwili przychodzą najstarsi mężczyźni. Później zza namiotów wychodzą kobiety. Dzieci początkowo nieufnie, później garną się do żołnierzy. Nasi jak zwykle mają słodycze. To znacznie więcej niż najlepsze programy pomocowe.

Przywozimy koce i zabawki dla dzieci. Niektóre z najmłodszych Kuci po raz pierwszy widzą zabawkę. Kiedy żołnierz rozrywa woreczek foliowy, malec płacze. - Pewnie myśli, że coś zepsuliśmy - mówią żołnierze.

Bieda po afgańsku

- Widziałeś dzieci szukające jedzenia w śmietnikach? - tak pewien żołnierz odpowiada na pytanie, co zrobiło na nim największe wrażenie po przylocie do Afganistanu.

Widziałem. To było przed wjazdem do bazy w Bagram. Grupka maluchów w wieku 5-6 lat biega miedzy samochodami. Najstarszy sięga do śmietnika i jak największy skarb wyjmuje częściowo zjedzoną kanapkę. Łamie i dzieli się z młodszymi.

Co wiemy o Afganistanie? Niewiele. Pierwsze skojarzenia: wojna, terroryzm, narkotyki, napady, talibowie. - Tymczasem żyją tu ludzie tacy jak my - tłumaczy generał Jerzy Biziewski, dowódca II zmiany polskiego kontyngentu. - To ludzie, którzy chcą żyć w spokoju i często niewiele rozumieją z tego, co się wokół nich dzieje.

Ryszard Majewski
Radio Lublin
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!