piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Wstydzę się, więc jestem

Dodano: 6 grudnia 2007, 13:54
Autor: Dominik Smaga

Jednym nie pozwala powiedzieć mężowi, co i jak ma robić w łóżku. Innym każe wrócić się do domu

- nawet za cenę spóźnienia się do pracy - gdy przejeżdżający samochód ochlapie im spodnie. Jeszcze innym każe kłamać, że dają sobie radę.
A są i tacy, którym nie pozwala podjąć decyzji. Nie ma ludzi, którzy nie wstydzą się wcale.

Bo nie tak miało być

- Wstyd kształtuje się w nas już w okresie dzieciństwa. U dzieci spowodowany jest między innymi tym, że nie spełniły oczekiwań rodziców. Jest związany przede wszystkim z normami społecznymi. Z nakazami, zakazami i oczekiwaniami, jak należy się zachować w określonych sytuacjach - mówi dr Anna Siudem, psycholog. - Konsekwencją niezachowania tych norm jest właśnie pojawienie się poczucia wstydu. A dotyczy on przede wszystkim sytuacji społecznych.
Czego się wstydzimy?
Tego, co robimy, za innych, własnego pochodzenia, tego, jakie mamy wykształcenie, jaką mamy pracę, tego, gdzie mieszkamy...
- Wstyd może dotyczyć zarówno własnych oczekiwań wobec siebie albo tego, co myśli o nas otoczenie - mówi Siudem. - Często związany jest z zachowaniami seksualnymi. Z tym, jak się zachować, a jak nie. Właśnie dlatego niektóre dziewczyny wstydzą się kupować środki antykoncepcyjne.

Nie działa - źle, działa - niedobrze

- Moi pacjenci wcale się nie wstydzą - przyznaje Zbigniew Raj, seksuolog. - Jeśli już przyszli, to znaczy, że są zdeklarowani. Oni przełamali już swój wstyd.
Ale z badań wynika, że połowa mężczyzn cierpiących na zaburzenia erekcji wstydziłaby się zapukać do drzwi takiego gabinetu. Na forach internetowych łatwo można znaleźć prośby kobiet, które nie wiedzą jak nakłonić swoich partnerów do wizyty u seksuologa. Zresztą to w Internecie wielu ludzi szuka porad na "te” problemy. Bo można pytać anonimowo.
Dla niektórych nie lada wyczynem jest zakup prezerwatywy.
- Jeśli w aptece są inni ludzie, wtedy taki klient udaje, że ogląda jakieś preparaty przy szybach. A do lady podchodzi dopiero wtedy, gdy w aptece będzie sam - opowiada Dominika Piasecka, lubelska farmaceutka. - Ale wstydzą się raczej starsi klienci. Młodzież nie krępuje się wcale.
- U mnie panowie kupują prezerwatywy bez zażenowania - mówi Andrzej Homrowski, kierownik jednej z lubelskich aptek. - Bo chłop z chłopem się prędzej dogada. Klient nie zapyta farmaceutki o to, czy prezerwatywa jest prążkowana, czy ma wypustki.
Kobietom takie sprawy przychodzą trudniej. - W sferze seksualnej wstyd znacznie częściej występuje u kobiet niż u mężczyzn.

Więź ciąży winą

Rumieńcem oblewamy się przede wszystkim w towarzystwie. Wtedy, gdy na nas patrzą i czegoś oczekują. Zwykle wstydzimy się za to, co robimy sami. Ale umiemy też wstydzić się za innych.
- Przez długie lata wstydziłem się własnego ojca - wyznaje Krzysztof. - Kilka razy w miesiącu wracał do domu kompletnie pijany. Nie, żeby tłukł matkę albo źle się z nami obchodził. Nic z tych rzeczy. Jak już wszedł do domu, to tylko był w stanie uwalić się na łóżku w tym, w czym stał i spać do rana. Gorsze było to, co robił zanim wrócił do mieszkania. Stał przed blokiem, wyzywał sąsiadki od k***, kłócił się ze wszystkimi, przeganiał dzieci sąsiadów, szczał gdzie stał, krzyczał coś bez sensu, przewracał w kałuże. Za każdym razem wstydziłem się następnego dnia przejść schodami we własnym bloku i wsiąść do samochodu. Bałem się spojrzeń innych ludzi. Nie wiem nawet, czy ktoś na mnie krzywo patrzył. Wystarczy, że ja miałem wrażenie, że gapią się z obrzydzeniem tak, jakbym to ja ich wyzywał. Czułem się winny.
- Ten wstyd też jest wynikiem pewnej normy społecznej, określającej, jak ma się zachowywać dobry ojciec. Efektem pewnego stereotypu. Ten mężczyzna czuł się bardzo związany ze swoim ojcem - mówi Anna Siudem. - Im silniejsza więź, tym większy wstyd. Dlatego rodzice często wstydzą się za swoje dzieci, gdy te nie spełnią ich oczekiwań.
Krzysztof ma dzisiaj 30 lat, własne mieszkanie, żonę i dwójkę dzieci. I obawy. - Za każdym razem, gdy zabieram żonę do moich rodziców, boję się, że przywita nas na dole krzykami, bo znów wypił.

Za rodaków

- Tak. Wstydzę się za Polaków - mówi Ewa. Trzy lata temu wyjechała za chlebem do Londynu. Pracuje w biurze. - Tu nikogo nie dziwią Polacy, którzy przyjechali do Anglii kompletnie nie znający języka. Włóczą się wokół dworca Victoria Station. Proszą o pieniądze, nawet nie bardzo wiedząc, jak się mają odezwać. Nie daj Boże, jak ktoś z nich zorientuje się, że też jesteś z Polski, wtedy nie możesz się od niego odczepić. Chcą jakieś drobne, chcą pomocy w czymkolwiek, każdy myśli, że jak już tu jesteś, to na pewno możesz mu załatwić jakąkolwiek pracę, w której nie będzie musiał się do nikogo odzywać. I nie da rady takiemu przetłumaczyć, że nic z tego. Rozmowa nie ma sensu. Trzeba od razu powiedzieć jakieś dosadne polskie słowo. Wtedy wstyd mi podwójnie. I za nich, że tacy są, i za to dosadne słowo.

Nie jestem biedny

Niektórym problemy sprawia przyznanie się do własnej biedy i pójście po pomoc do opieki społecznej. - Czasem to sąsiedzi, szkoła lub proboszcz dzwonią do nas informując, byśmy zainteresowali się jakąś rodziną - mówi Antoni Rudnik, dyrektor lubelskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Kolejne problemy pojawiają się w trakcie wywiadów środowiskowych. Takie rozmowy są niezbędne do tego, by ośrodek mógł przyznać zasiłek lub inne wsparcie. Dla części starszych ludzi te rozmowy są wyjątkowo trudne.
- Mówią, że nie potrzebują żadnej pomocy, choć wcale tak nie jest - przyznaje Jadwiga Bielak, pracownik socjalny z wieloletnim doświadczeniem. - Bo w ramach wywiadu środowiskowego musimy też dotrzeć do dzieci takiej osoby, które w pierwszej kolejności są zobowiązane do udzielania pomocy rodzicom. I tego część starszych ludzi się obawia. Nie chcą obarczać dzieci swoim ubóstwem. Wstydzą się go. Twierdzą, że dzieci też mają swoje problemy.

Wstyd na zdrowie

Nieco inaczej wygląda już wstyd przed samym sobą. - Są osoby, które samemu spożywając posiłki zachowują się mniej kulturalnie, jedząc z brudnych naczyń i na brudnym stole. Ale są i tacy, którym to będzie przeszkadzało. Podobnie jest z ubiorem. To kwestia indywidualna - mówi Anna Siudem.
Czy można się w ogóle nie wstydzić?
- Wstyd jest dobrym objawem. Oznacza, że wyznaczamy sobie pewne cele. Jest pewnym ostrzeżeniem. Wstydząc się, w pewien sposób sami wymierzamy sobie karę. Z punktu widzenia higieny psychicznej jest to bardzo potrzebne zjawisko.
Ale można też przedobrzyć. Zwłaszcza przy wychowywaniu dzieci. Rodzice, którzy zbyt wysoko stawiają poprzeczkę swym pociechom, mogą napytać im biedy. - Bo dziecko nie spełniając tych oczekiwań, będzie ciągle wpędzane w poczucie wstydu - przestrzega Siudem. - A później jako osoba dorosła może bać się podejmować działania.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!