środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Wybrał Polskę zamiast Brazylii. "Motor to wielki klub"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 lutego 2012, 12:53
Autor: Kamil Kozioł

Sergio Batata (Bartek Żurawski)
Sergio Batata (Bartek Żurawski)

W piłkarskim CV Sergio Bataty znajdują się tak uznane firmy jak Cruzeiro Belo Horizonte, Widzew Łódź czy Pogoń Szczecin. Co tak dobry piłkarz robi w drugoligowym Motorze Lublin? – Chcę odbudować formę, a Lublin jest do tego świetnym miejscem. Motor to wielki klub i cieszę się, że mogę tu występować – przyznaje Brazylijczyk z polskim obywatelstwem.

Futbol w Brazylii to rzecz święta: mały Sergio nie miał wyboru i musiał zostać piłkarzem. Zwłaszcza, że jego ojciec, Nilton, był jedną z gwiazd Cruzeiro Belo Horizonte – klubu, który w Kraju Kawy ma miliony fanów. – U nas każdy kopie piłkę. Nawet moja żona, Virginia, grała w młodzieżowej kadrze Brazylii.

Strzeż się tych miejsc

Dość nieoczekiwanie Sergio swojej kariery nie rozpoczynał jednak od Cruzeiro, ale od lokalnego rywala – Atletico Mineiro. W słynnej szkółce klubu z Belo Horizonte terminował do 1996 r., kiedy zdecydował się na transfer do Cruzeiro. – Kibice obu ekip nie darzą się zbyt dużą sympatią, dlatego w pewnych dzielnicach tego ponad dwumilionowego miasta wolałem się już nie pokazywać – przyznaje Sergio.

W "niebiańskiej drużynie” wypatrzył go Antoni Ptak, który zaproponował mu transfer do Polski. – Nie miałem nic do stracenia, dlatego zgodziłem się na przejście do Polski. Razem ze mną w samolocie znalazło się około dwudziestu młodych Brazylijczyków. Znałem tylko język portugalski i zupełnie nie wiedziałem, co to śnieg. Nie miałem nawet kurtki zimowej, a w Polsce było wtedy – 25 stopni Celsjusza.

A może do reprezentacji?

11 maja 1997 roku Batata zadebiutował w polskiej ekstraklasie. Jego ŁKS Łódź wygrał 4:2 z Polonią Warszawa, a 18-latek wszedł na boisko w 59 min zastępując Tomasza Kłosa. Talent wychowanka Atletico Mineiro rozwijał się w ekspresowym tempie. Już w 2000 r. Batata był uznawany za jednego z najlepszych obcokrajowców w polskiej ekstraklasie. Jego dobre występy w GKS Katowice zostały zauważone przez działaczy Pogoni Szczecin, która walczyła wówczas o mistrzostwo Polski. Pierwsza przygoda z portową jedenastką nie była jednak zbyt udana dla Bataty – w rundzie wiosennej rozegrał tylko sześć spotkań, a Pogoń zajęła wówczas jedynie drugie miejsce w lidze, co było sporym rozczarowaniem dla działaczy ze Szczecina.

O wiele ciekawsza była jego druga przygoda z Pogonią. Do Szczecina trafił ponownie w 2003 r., kiedy ta występowała w drugiej lidze. Rok później "Portowcy” grali już w ekstraklasie. Batata grał na tyle dobrze, że zaczęto rozpatrywać jego grę w reprezentacji Polski.

Wyłączony z gry

– Odbyłem nawet rozmowy z Pawłem Janasem, ówczesnym selekcjonerem "biało-czerwonych”. Po nich zdecydowałem się rozpocząć starania o polskie obywatelstwo. Aby je dostać, musiałem zrzec się brazylijskiego dokumentu. Wszystko trwało bardzo długo, a Polakiem stałem się dopiero 8 listopada 2006 r. Niestety, wtedy od kadry byłem już bardzo daleko – wspomina.

Wszystko dlatego, że w międzyczasie Sergio odniósł poważną kontuzję, która wyłączyła go z gry na ponad rok. Powrót do pełnej sprawności zbiegł się w czasie z jednym z najdziwniejszych eksperymentów w historii polskiego futbolu. Antoni Ptak, ówczesny właściciel Pogoni, zdecydował się stworzyć "małą Brazylię” w Szczecinie i do Pogoni sprowadził kilkunastu graczy z Kraju Kawy. "Polscy canarinhos” przegrywali mecz za meczem i z hukiem zlecieli z ekstraklasy. – Od początku wiedziałem, że to zły pomysł. Część z tych chłopaków miała talent, ale było również kilku zawodników z przypadku. Poza tym Brazylijczykom ciężko było zaaklimatyzować się w Polsce. Bywały mecze, że na boisku przebywał tylko jeden Polak. To nie mogło skończyć się dobrze.

Awans na wyższy poziom

W 2007 r. Batata wrócił do ojczyzny, z której jednak po pół roku musiał wyjechać. – W świetle prawa byłem obcokrajowcem i kończyła mi się wiza. Dlatego, choć dobrze czułem się w Brasil Pelotas, musiałem wrócić do Polski. Mimo tej sytuacji, nigdy nie żałowałem decyzji o zmianie obywatelstwa. W Polsce jestem już od piętnastu lat, a cała moja zawodowa kariera jest związana z tym krajem. Nad Wisłą urodziła się przecież moja córeczka, Nicolly, która znakomicie mówi po polsku. Jak w takiej sytuacji mogę żałować decyzji o zmianie obywatelstwa?

Po powrocie nad Wisłę Batata nigdy nie doszedł do formy z czasów gry w ŁKS Łódź czy Pogoni Szczecin. Występował m.in. w Warcie Poznań czy Stali Niewiadów. Kilka miesięcy temu dołączył do kadry Motoru Lublin. Jego kontrakt obowiązuje do końca obecnego sezonu.

– Nie ukrywam, że marzy mi się jeszcze gra na wyższym poziomie. Przyszedłem tutaj, ponieważ chcę odbudować formę. Ten sezon dla "żółto-biało-niebieskich” jest bardzo udany. Ciągle zachowujemy szansę na awans do pierwszej ligi – mówi Sergio. – Czy nam to się uda? Zobaczymy za pół roku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
aja
emigrant z lubelskiego
alkito
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aja
aja (26 lutego 2016 o 01:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Fajnie, że nam się udało, pewnie będzie zapotrzebowanie na język portugalski szczecin Preply http://blog.notatek.pl/aplikacje-i-gadzety-do-tlumaczenia-jezykowtekstow

Rozwiń
emigrant z lubelskiego
emigrant z lubelskiego (19 lutego 2012 o 16:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Motor to wielki klub z bogatą historią i wychowankiem wielu dobrych plkarzy szacunek dla Bataty i podziękowania
Rozwiń
alkito
alkito (19 lutego 2012 o 13:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ale po co te zaczepki ????, turlac beret do swojej wsi i leczyc kompleksy, bez odbioru
Rozwiń
fuck motor
fuck motor (19 lutego 2012 o 13:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Motor ale w du*** ma każdy kibic tego szmatławego klubu, gdy na choryzoncie pojawi się policja lub ktoś z Avii, wtedy spieprzają aż się za nimi kurzy
Rozwiń
buahahahaha
buahahahaha (19 lutego 2012 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
buahaha, motor pały "wielki klub", chyba WIEJSKI, jak jego "kibice" Marny piłkarzyna wiedział, że tylko wiśnioki z motoru go zechcą, ale pieprzy głupoty, że sam wybrał motorek, he he he
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!