niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Magazyn

Wyrzucić zwierzaka – normalna rzecz

Dodano: 22 listopada 2001, 20:16

Wczesną wiosną, kiedy na polach leżał jeszcze śnieg, a temperatura nocą spadała dobrze poniżej zera, znaleźliśmy psa. Przestał podobać się poprzedniemu właścicielowi i został wyrzucony. Żeby jednak, drań jeden, nie wrócił do znanego sobie domu, wywieziono go daleko i przywiązano do przydrożnego drzewa. To był już trzeci pies wyrzucony w krótkim czasie w tej okolicy.
W pierwszym odruchu postanowiliśmy z żoną zawieźć psinę do schroniska. Było jednak późno i uznaliśmy, że przechowamy zwierzaka przez noc, o ile nie zagryzą go (bo mały był) dwa nasze, już wieloletnie, czworonogi. Nie zagryzły, chociaż od razu pokazały psiakowi, gdzie jego miejsce: na końcu psiego szeregu! Zaakceptował ten układ. Był tak wystraszony, że nie przekroczył progu domu i zadowolił się noclegiem w drewnianej skrzynce pod dachem ganku. Miał tu lepiej niż w śniegu pod drzewem.
Następnego dnia spieszyłem się do pracy i odwiezienie do schroniska odłożyliśmy na później. Potem tak jednak smarkaczowi patrzyło z oczu, że decyzję odwlekaliśmy, rozpuszczając wieści o miłym, niedużym piesku do wzięcia. Znalazł się chętny i zapowiedział swój przyjazd. Nigdy się nie pojawił.
Pies poczuł się lepiej, zaprzyjaźnił z pozostałymi czworonożnymi domownikami, a przede wszystkim – szczerą miłością pokochał nas. I już go nie oddamy, choćby w końcu zgłosił się ten, co miał go wziąć pół roku temu.
Postanowiłem opowiedzieć tę psią historię po wpływem tyleż wzruszających, co i wstrząsających tekstów z poprzedniego magazynu Dziennika. Opisane przez moją koleżankę zza biurka (i z tej strony gazety również) psie nieszczęścia, zgotowane im przez ludzi, poruszyły także naszych wrażliwych Czytelników. Dzwoniąc do redakcji opowiadali swoje doświadczenia, niektórzy deklarowali pomoc. Miło było słyszeć, że jest jednak wielu ludzi, dla których zwierzę nie jest rzeczą.
Bydlaki, którzy za normę uznają wyrzucanie, kopanie, głodzenie, okaleczanie czy zabicie zwierzęcia, może znajdą w końcu powszechne społeczne potępienie. Do frontu walki ze zwyrodnialcami muszą jednak włączyć się sędziowie, dziś często uznający „małą szkodliwość społeczną” znęcania się nad zwierzętami. Może i mniej będzie wtedy zwierząt porzuconych.
Niestety, sąsiad przyniósł mi kolejną wiadomość z „psiej łączki” – oto znowu dzieci znalazły dwa wychudzone szczeniaki...
Te psiaki poruszyły dziecięce serca i chyba znalazły dom, bo nie błąkają się po okolicy. Kogo jednak poruszą następne porzucone psy?
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO