wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Wysyłałam już 200 listów do gwiazd

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 kwietnia 2009, 12:30

Edyta Borowicz-Czuchryta, nauczycielka z lubartowskiego gimnazjum, rocznie wysyła kilkadziesiąt listów do sławnych osób z zaproszeniem do szkoły. W ciągu czterech lat uczniów odwiedzili już m.in. Cezary Żak, Wojciech Malajkat czy Krzysztof Respondek.

Niektórzy odpisują, że z powodu nawału obowiązków nie będą mogli się spotkać, tak jak... królowa Elżbieta II i książę Karol. Ale już brytyjski premier nie widział przeszkód. Tylko list przyszedł o dzień za późno...

Nauczycielka mówi, że pomysł narodził się, kiedy jeszcze sama była uczennicą. - Tego mi brakowało w szkole - przyznaje Edyta Borowicz-Czuchryta, nauczycielka języka angielskiego w Gimnazjum nr 2 w Lubartowie. - Kiedy sama zaczęłam pracę w szkole, pomyślałam, żeby zrobić coś więcej dla moich uczniów. Żeby mieli jakieś przyjemności wśród ciężkiej pracy, jaką jest nauka.

Pertraktacje z żoną

Pierwszy list wysłała 4 lata temu do kabareciarza Stefana Mullera. Odpisał i zgodził się na spotkanie z uczniami w Warszawie. Do dziś pani Edyta wysłała ponad 200 listów. Adresów do gwiazd szuka w Internecie.

- Do Wojtka Malajkata napisałam na adres Teatru Narodowego. Odpisała mi jego żona Katarzyna i z nią prowadziłam całą korespondencję. Ustaliłyśmy wszystko łącznie z terminem - wspomina. Również Cezarego Żaka namierzyła w teatrze. Odpisał mailem, że chętnie się spotka. Ale wtedy zaczęło się kręcenie kolejnej serii "Rancza” i wszystko się odwlekło.

Gwiazdy nie tylko zapraszają, ale i same przyjeżdżają. Pierwszymi gośćmi w szkole był kabaret z Lubelszczyzny, Ani Mru-Mru. - Zapytali, czy młodzież coś dla nich przygotuje. I od tego się zaczęło, że uczniowie zawsze szykują dla gości skecze, piosenki i pytania - opowiada nauczycielka.

\"Piasek” waszych rodziców

Uczniów odwiedzili też Robert Janowski, Krzysztof Piasecki, Kevin Aiston, Conrado Moreno, Olga Bończyk, Krzysztof Respondek…

- Ja najbardziej bałam się spotkania z Krzysztofem Piaseckim. Jak odpisał, że nas odwiedzi, to młodzież myślała, że to chodzi o Andrzeja "Piaska” Piasecznego. Musiałam im wytłumaczyć, że ten, który przyjedzie to "Piasek” ich rodziców. Ale wyszło fantastycznie i myślę, że pan Krzysztof zyskał nowych fanów - opowiada pani Edyta.

Dodaje, że niespodziankę sprawił też Kevin Aiston, który po spotkaniu w szkole poszedł do lubartowskich strażaków i zasiedział się u nich 3 godziny.

- Szczerze mówiąc, nie wybieram gwiazd, tylko piszę do wszystkich jak leci. Może to jest tak, że odpowiadają ci fajni? - żartuje kobieta.

Tort dla Stuhra

Szkoła nie tylko przyjmuje gości, ale również jeździ z wizytami. - Napisałam do Jerzego Stuhra, że jedziemy na wycieczkę do Krakowa i czy nie znalazłby dla nas czasu. Odpisał, że generalnie takie spotkania odbywa tylko raz w roku, gdy są drzwi otwarte w szkole teatralnej, ale nas chętnie przyjmie. To było 7 dni przed jego okrągłymi urodzinami, więc pojechaliśmy z kwiatami i tortem ze świeczkami. Był bardzo zaskoczony - śmieje się pani Edyta.

Później napisała do Jolanty Kwaśniewskiej, która zaprosiła młodzież do swojej fundacji w Warszawie. - Uczniowie jechali na to spotkanie z mieszanymi uczuciami, bo postrzegali ją jako osobę zdystansowaną. Ale, jak opowiada nauczycielka, po 5 minutach spotkania pani prezydentowa miała młodzież u swoich stóp. Byli bardzo podbudowani, gdy zaczęła pytać o ich działania wolontariackie, o odwiedzanie chorych w szpitalach.

List do królowej

Rok temu klasa jechała na warsztaty do Londynu. Nauczycielka okazji nie przegapiła i napisałam trzy listy: do brytyjskiej królowej Elżbiety II, do księcia Karola i do premiera Wielkiej Brytanii, Gordona Browna.

- Napisałam, że wybieramy się z klasą do Londynu i zapytałam, czy nie zechcieliby nas zaprosić na herbatę. Odpowiedzieli, że z powodu nawału wcześniej zaplanowanych obowiązków nie znajdą czasu.

Kilkanaście dni temu klasa znów odwiedziła wyspiarzy. Wizyta była oczywiście poprzedzona korespondencją i… - W poniedziałek przed wyjazdem dostałam odpowiedź od królowej, że zapoznała się z listami, życzy nam miłego pobytu, ale nie znajdzie czasu dla nas. Dzień później przyszedł list od księcia Karola, który również nie mógł się spotkać, ale przesłał pięknie wydane materiały o monarchii.

- Kiedy wróciliśmy, miny nam zrzedły: kilka godzin po naszym wyjeździe przyszedł list od premiera Browna. Podał numer do asystentki, która miała nas oprowadzić po siedzibie premiera i zaproponował zwiedzanie parlamentu. Napisał nawet, że gdyby akurat miał czas, to chętnie wyjdzie do nas na chwilę - opowiada Borowicz-Czuchryta.

Polscy politycy też dostawali listy z Lubartowa, ale odpisał tylko premier Tusk i Bronisław Komorowski. - Nie mają czasu, by przyjechać, ale chociaż przysłali list - dodaje anglistka. - Reszta milczy.

Do Kuby z rodzicami

Klasa jeździ też na nagrania różnych programów rozrywkowych. Na nagranie "Jaka to melodia” zaprosił ich Robert Janowski, który wcześniej był w szkole. U Szymona Majewskiego byli już trzy razy. A w tym roku szkolnym na wycieczkę do Kuby Wojewódzkiego wybrała się… z rodzicami swoich nowych uczniów. - Zaskoczyli mnie tą propozycją na zebraniu, ale powiedziałam, że zobaczę, co się da zrobić, bo nie jest tak, że ja mam magiczny notesik z telefonami do znanych osób - śmieje się nauczycielka. - Okazało się, że nie ma problemu i w 25 osób wybraliśmy się busem do Warszawy.

Autograf za pieniądze

Za kulisami programów zdarzają się czasem niemiłe sytuacje. - Moi uczniowie byli zniesmaczeni na arogancją ze strony kilku swoich ówczesnych idoli, od których usłyszeli, że za autografy trzeba zapłacić - dziwi się nauczycielka.
Niektóre gwiazdy nie pozwalały na robienie zdjęć. - To też jest nauka. Zobaczyli ogromną różnice między zachowaniem danej osoby przed kamerami, gdzie była uśmiechnięta i wyluzowana, jak jeden z prowadzących popularny program rozrywkowy. Kiedy kamery zostały wyłączone i młodzież podeszła zapytać, czy mogą z nim chwilę porozmawiać, to powiedział, że absolutnie nie, bo to jest show-biznes.

Zakład z Respondkiem

Pozytywnie zaskoczyła Joanna Trzepiecińska, która rozmawiała z uczniami o dzieciach. Oczarowała ich Kasia Cichopek, która miała czas dla każdego i była bardzo miła. I Tomasz Stockinger, o którym myśleli, że jest niedostępny, a okazał się serdeczny i nawet zaśpiewał. - Ja zwykle stoję z boku i obserwuję, a oni biegają od gwiazdy do gwiazdy, rozmawiają, biorą autografy. Przed wyjazdem na nagranie "Jak oni śpiewają” prosili, bym napisała kilka listów i za kulisami roznosili je do swoich ulubieńców. I wtedy właśnie Krzysztof Respondek obiecał im, że jak wygra program, to do nas przyjedzie. Słowa dotrzymał.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
mieszkaniec
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mieszkaniec
mieszkaniec (13 kwietnia 2009 o 14:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dawałem jej rok góra dwa tak energicznej działalności. Ma kobieta upór i pomysły. Tylko gratulować. A o tym spotkaniu z Respondkiem to słyszałem, że ponoć furorę zrobił. Ktoś to opowiadał, że nawet swój sprzęt wiózł specjalnie ze Śląska, żeby dziewczynom pośpiewać. Gość nie ma co!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!