poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Z nosem przy ziemi. Mistrzostwa owczarków w tropieniu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 września 2014, 13:30
Autor: Daniel Drob

Do podlubelskiego Radawca zjechały najlepsze psie nosy w kraju, by wziąć udział w pierwszych w Polsce Otwartych Mistrzostwach Owczarków Niemieckich w Tropieniu Sportowym. W ubiegły weekend na trawiastym lotnisku pojawiło się 26 zawodników z psami.

­­­- Aronisa trenuję od szczeniaczka, czyli cztery lata, wcześniej miałem boksera. W sumie będzie już 10 lat, od kiedy zacząłem tresować psy - mówi Sławomir Jaszcza z Opola, który na zawody w Radawcu przyjechał ze swoim synem. Mikołaj ma 13 lat, co czyni go najmłodszym uczestnikiem.

- Trenuję z psami od 3 lat, jeszcze trochę i zostanę mistrzem Polski − zapewnia 10-latek.
Uczestnikiem zawodów może być każdy, kto ma psa. Wystarczy jedynie "trochę” przygotować swojego podopiecznego.

­- Najlepiej ćwiczyć z psem pięć razy w tygodniu, ale rzadko wyrabia się tę normę. Standard to 4 razy po dwie godziny. Ćwiczenie na śladzie jest bardzo pracochłonne, bo ułożony przez "deptacza” ślad musi trochę poleżeć - tłumaczy Sławomir Małyska, szkoleniowiec i organizator mistrzostw.

Lwia część uczestników "psich” zawodów to po prostu pasjonaci zmuszeni godzić pracę ze swoim hobby. Nie jest to łatwe: w najtrudniejszej kategorii ślad leży aż trzy godziny.

- Mam znajomego, który kończy pracę o ósmej wieczorem, około dziewiątej układa ślad, wraca do domu, robi, co musi zrobić i idzie z psem ćwiczyć. A o szóstej rano wstaje do pracy - tłumaczy szkoleniowiec.
Wszyscy uczestnicy potwierdzają: jeśli ktoś chce dobrze wyszkolić psa, niech lepiej nie zerka na zegarek.
- Ze swoją Kari ćwiczę od maleńkości. Codziennie od dwóch lat układam jej ślady do tropienia - mówi Julian Włodarski z Tych.

- Zajęcie czasochłonne, ale jak się coś kocha, to czas zawsze się znajdzie - mówi Andrzej Walczak, zawodnik z Krakowa. - Codziennie staram się trenować z psem IPO ( dyscypliny: Obrona, Posłuszeństwo, Ślad - przyp. red.). Jasne, zdarzy się, że zabraknie czasu, ale poniżej czterech treningów w tygodniu staram się nie schodzić - dodaje.

Pan Andrzej zajmuje się psami od 1987 roku. Sześcioletni Haribo, z którym wziął udział w lubelskich zawodach, to jego 16 pies. Pierwszego dostał mając 7 lat. Tropienie to jego ulubiona dyscyplina.
- Najwięcej niespodzianek, ale i najwięcej precyzji - argumentuje.

Inne podejście ma Marek Szczepański. - Tropienie jest ciekawe, ale wolę obronę - mówi zawodnik z Krakowa, którego suka Fela ma tytuł mistrza Polski. - W obronie najbardziej liczy się umiejętność sterowania psem.

- Zawody w tropieniu to trudna dyscyplina - przyznaje Sławomir Jaszcza. - Jest wiele zmiennych, właściciel często nie ma wpływu na zachowanie psa. Pies zresztą też nie.

Chodzi np. o warunki pogodowe. - Tu duże znaczenie ma rosa. Jak jest wilgotno pies lepiej tropi. Jak ktoś narzeka, że jeden zawodnik miał rosę a inny nie, to trudno, taki jest urok zawodów w tropieniu - mówi Sławomir Jaszcza. - Przecież nie wszystko da się przewidzieć, jak chociażby tego, czy pies będzie miał dobry dzień. Bo to też jest ważne.

- Czy da się psa przemęczyć ćwicząc tropienie? Nie, węch to podstawowy zmysł psa, trzeba zrobić wszystko, by nie zamarł. Węszenie, tropienie - to dla psa naturalne i nie da się go przemęczyć - twierdzi Sławomir Małyska. - Zdarzy się co najwyżej, że pies mimo porządnego przeszkolenia nie zwróci uwagi na załamania śladu i pobiegnie najkrótszą drogą, a to jest tolerowane jedynie w tropieniu użytkowym.

Różnica między tropieniem użytkowym a sportowym jest naprawdę duża. Zawody w tropieniu użytkowym pozwalają psu na większą swobodę, zwierzę może węszyć w powietrzu - w przeciwieństwie do tropienia sportowego, w którym pies musi trzymać nos przy samej ziemi.

Nie wymaga się również od psa ścisłego trzymania się ułożonego przez deptacza śladu, nie musi też iść w równym tempie. Wielu treserów preferuje tropienie użytkowe, zwracając uwagę na jego naturalność, której brakuje zdyscyplinowanemu tropieniu sportowemu.

- Nie można powiedzieć, że jedna dyscyplina jest lepsza od drugiej. Tak jak nie da się powiedzieć, że boks jest gorszy od jakiejś sztuki walki, bo nie można w nim bić poniżej pasa. Sport to sport, każda dyscyplina ma swoje reguły - zauważa szkoleniowiec.

Tropienie w Polsce dopiero się rozwija. Beata Ryl, sędzia z 15-letnim stażem, zwraca uwagę, że tropienie sportowe nigdy nie było naszą domeną.

- Dopiero od niedawna obserwujemy rozwój tej dyscypliny, myślę, że może to być związane z nagłym rozwojem polskiego ratownictwa. Trzeba jednak przyznać, że jest coraz lepiej. Coraz więcej psów bierze udział w zawodach, a imprezy są coraz lepiej organizowane i prowadzone. Sami zawodnicy też się wykazali. Biorąc pod uwagę silny wiatr, temperaturę i niską wilgotność wyniki były bardzo dobre.
- Owszem, zawody w Polsce są na przyzwoitym poziomie, ale trochę nam jeszcze brakuje do Czechów. Oni są najlepsi - dodaje Andrzej Walczak.

- A jak organizacja imprezy w Radawcu?

- Bardzo dobra, lubelskie zawody standardem wcale nie odbiegają od zagranicznych - chwali sędzia.
- Wszystko zostało bardzo dobrze przygotowane - zachwala Marek Szczepański. - Profesjonalne sędziowanie, międzynarodowy regulamin. Jak na mistrzostwach świata.

* W trzech różnych kategoriach najlepiej swoje psy przygotowali: Marek Szczepański z Krakowa, Mariusz Tymosiewicz z Lublina oraz Agnieszka Filar, także z Lublina.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: zwierzęta radawiec
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!