niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Z protezą na Rotarian

Dodano: 28 czerwca 2007, 17:22

Ukradli pieniądze niepełnosprawnego dziecka! Nie rozliczyli się Złodzieje! Od pięciu lat klub Rotarian jest oskarżany o przekręty na aukcji na rzecz niepełnosprawnej dziewczynki z Puław.

Trzy tygodnie temu rodzice powtórzyli zarzuty antenie Telewizji Polskiej. Tylko że pieniądze nigdy nie zginęły. Dziecko do dzisiaj się za nie leczy.
pod koło autobusu puławskiego MZK. Wypadek jest bardzo poważny. Dziewczynka przechodzi najpierw amputację zmiażdżonej stopy, a następnie nóżki niemal do wysokości kolana.
Po wypadku rodzina ma ciągłe wydatki. Niemal co roku trzeba kupować nowe protezy, dzięki którym Ada może normalnie chodzić. Szybko zaczynają się kłopoty finansowe. Ojciec dziewczynki, Dariusz Dysput, w grudniu 2001 roku przychodzi na spotkanie kazimierskiego klubu Rotary. Rotarianie, którzy skupiają biznesmenów, ludzi nauki i kultury, znani są z działalności charytatywnej. Długo nie trzeba było ich przekonywać do pomocy dla sześcioletniej wówczas Ady. Rotarianin i dziennikarz Waldemar Piasecki organizuje w Nowym Jorku aukcję pamiątek ofiarowanych przez hokeistę Mariusza Czerkawskiego.
W kwietniu 2002 r. przy okazji 30-tych urodzin Czerkawskiego odbywa się aukcja na którą z Polski przyjeżdża Ada z ojcem. Cały pobyt aranżują Rotarianie, a na aukcji udaje się zebrać 19 811 dolarów. Zgodnie z podpisaną kilka dni później przez Dariusza Dysputa notarialną umową, pieniądze mogą być przeznaczone wyłącznie na zakup protezy dla dziecka, leczenie oraz koszty towarzyszące jak np. przylot na dopasowanie protezy. W Citibanku zostaje uruchomione konto.

Okradli dziecko

Jeszcze w Nowym Jorku Dariusz Dysput poznaje Małgorzatę Chudziak i Dariusza Michalskiego z tworzonej przez nich wówczas organizacji Forum Ochrony Praw Polonii. Oni załatwiają Adzie wizytę w amerykańskim Instytucie Kesslera zajmującym się pomocą w finansowaniu protez. Instytut zgadza się na wykonanie bezpłatnie jednej protezy, którą dziewczynka dostaje kilka miesięcy później.
Jednocześnie przedstawiciele FOPP zaczynają buntować Dysputów: rodzice podnoszą alarm, że nie mają dostępu do pieniędzy zebranych dla córki. Ten rzeczywiście został zablokowany po tym, jak Dariusz Dysput siedmiokrotnie wypłaca z niego pieniądze. Suma nie jest wielka, bo wynosi zaledwie 230 dolarów, ale dla Rotarian to sygnał, że pieniądze mogą być wydane w sposób niezgodny z umową i niekoniecznie na leczenie dziecka.
Chudziak i Michalski zaczynają w polonijnych mediach publikację materiałów szkalujących organizatorów aukcji. Na ich stronie internetowej do dziś można przeczytać artykuł w którym czytamy m.in. "Pieniądze jednak nigdy nie trafiły ani do rąk dziewczynki ani jej rodziców. Klub Rotarianów w Kazimierzu Dolnym był jednym z organizatorów i to właśnie na jego koncie ponoć znajdują się pieniądze - rodzice Ady twierdzą nawet, że pieniądze zniknęły nawet i z tego konta.”

Czerkawski jest oburzony

W listopadzie 2002 r. kiedy padają pierwsze oskarżenia ze strony rodziców, głos zabiera wmanewrowany w rzekomą aferę Mariusz Czerkawski. W liście wysłanym do Puław pisze: "Dziwi mnie, że obecnie próbujecie Państwo dyskredytować grono ludzi, którzy społecznie, honorowo, kosztem swego czasu i pieniędzy pomagają Waszemu dziecku i czynicie im absurdalne zarzuty. Należy im się wdzięczności i podziękowanie, co ja osobiście czynię.”
Po doniesieniu złożonym przez Dysputów, sprawą w 2003 r. zajmuje się też warszawska prokuratura, która nie znajduje żadnych nieprawidłowości i umarza śledztwo. Rodzice zaskarżają tą decyzję do sądu, ale i ten przyznaje rację Rotarianom.

Pieniądze chcemy do kieszeni

Żeby uniknąć roztrwonienia zebranej sumy, pieniądze trafiły ze Stanów Zjednoczonych na konto klubu Rotary Warszawa City. Jednocześnie ustaleno, gdzie Ada będzie leczona. Mimo aktywnego uczestnictwa w kampanii FOPP, rodzice dziecka decydują się na Skandynawskie Laboratorium Ortopedyczne w Łodzi. Od 2003 roku wykonywanie protez, zakup kosmetyków leczniczych oraz dojazdy do Łodzi są opłacane z konta w Citybanku, którym zarządzają warszawscy Rotarianie. - Za każdym razem przelew odbywa się na podstawie otrzymanej przez nas faktury z łódzkiego laboratorium oraz zakupu paliwa na przejazd - mówi Andrzej Ludek, przewodniczący Komitetu pomocy Adriannie Dysput. - Ale rodzice chcieli pieniądze dostać do ręki i wydawać je w dowolny sposób. Na to nie mogliśmy się zgodzić.
Do tej pory komitet wydał z konta Ady na jej leczenie ok. 14 tys. dolarów. Pozostało jeszcze 5 tys., co na pewno nie wystarczy na kupno następnej, już trzeciej protezy. Mimo to, Rotarianie obiecują, że zdobędą resztę pieniędzy. Zapowiadają również dalszą pomoc...

Rodzice znów atakują

5 czerwca 2007 r. na antenie TVP ukazuje się program "Misja specjalna”, a w nim reportaż opisujący "przekręt” z pieniędzmi Ady Dysput. Autorzy materiału sugerują, że rodzice nie mają dostępu do pieniędzy i sami płacą za leczenie dziecka. Według nich, nikt z wylicytowanych na aukcji pieniędzy do tej pory się nie rozliczył.
Po emisji skontaktowaliśmy się z matką dziecka. Co dziwne, Edyta Dysput potwierdziła, że pieniądze na leczenie córki cały czas płyną z konta Rotarian. - Jesteśmy rozgoryczeni, bo zostaliśmy zmuszeni do skorzystania z pomocy w Polsce. W Instytucie Kesslera dziecko miałoby darmową pomoc do końca 18-roku życia. Potrzebowaliśmy tylko pieniędzy na przeloty do Stanów - przekonuje.
- To nieprawda. W odpowiedzi na nasze zapytanie dostaliśmy fax z Kessler Institute informujący, że nie zamierzają finansować protez przez tak długi okres czasu, a pomoc była tylko jednorazowa - odpowiada Andrzej Ludek.
Tę wersję potwierdza Agnieszka Magdziak-Miszewska, ambasador RP w Izraelu, która interesowała się sprawą, kiedy w 2002 r. była konsulem generalnym RP w Nowym Jorku. - Uzyskałam wyjaśnienia z Instytutu: gotowi byli zrobić to jednorazowo, za następne protezy należało płacić znacznie więcej niż zebrana suma - tłumaczy ambasador w mailu wysłanym do naszej redakcji.

Obrońcy Polonii

Autorami reportażu w "Misji Specjalnej” są Miłosz Horodyski i Marek Podlecki. Ten drugi to bliski współpracownik Małgorzaty Chudziak i Dariusza Michalskiego. Razem z nimi działał w FOPP i zajmował się m.in. produkcją reportażu o całej "aferze”.
Chudziak i Michalski to z kolei para bardzo dobrze znana w środowisku polonijnym. Według ambasador Magdziak-Miszewskiej ich działalność to po prostu chęć zaistnienia w środowisku przez ataki na wszystkich: - Sprawa Adrianny to tylko drobny przykład. Państwo Michalscy doprowadzili do wycofania się nowojorskiego instytutu dla dzieci z nowotworami mózgu ze sponsorowania polskich pacjentów, a także projektu utworzenia filii instytutu w Polsce. Tak skutecznie opluli wszystkich, którzy się w sprawę zaangażowali, w tym lekarzy szpitala, że pomoc, z której skorzystało kilkoro polskich dzieci, została wstrzymana.
Nowojorski prawnik i były dyrektor Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej Andrzej Kamiński, jest przekonany, że działalność Chudziak i Michalskiego ma na celu przysporzenie im większej liczby klientów wśród amerykańskiej Polonii. - Zajmują się pośrednictwem w udzielaniu kredytów. Kiedy robią z siebie szlachetnych obrońców uciśnionych, to ludzie częściej do nich przychodzą.
Chcieliśmy zapytać szefową programu "Misja Specjalna”, czy emisja reportażu, którego współautorem jest osoba zamieszana w sprawę, jest etyczna. Mimo pozostawienia numeru telefonu, nie doczekaliśmy się jednak odpowiedzi.
Kilkukrotnie próbowaliśmy też skontaktować się z Małgorzatą Chudziak i Dariuszem Michalskim. Bezskutecznie.
A Ada skończyła 11 lat. Połowę swojego życia spędziła na przyglądaniu się przepychankom i walce rodziców z klubem Rotary.
Tymczasem Rotarianie powiadomili o podjęciu kroków prawnych w związku ze zniesławieniem. To samo zapowiedział w piśmie do prezesa TVP, Andrzeja Urbańskiego, Romuald Magda z Nowego Jorku, odpowiedzialny .
A Ada skończyła 11 lat. Połowę swojego życia spędziła na przyglądaniu się przepychankom i walce rodziców z klubem Rotary.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!