poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.

Magazyn

Z ziemi do nieba zrobiło się bliżej

Dodano: 11 grudnia 2003, 11:54
Autor: Ewa Dziedzic


• Po raz drugi Teatr Andersena organizuje festiwal Betlejem Lubelskie. Dwa lata temu zgromadził osiem teatrów. Polskich i zagranicznych. Oddajmy się marzeniom – jak mogłoby wyglądać Betlejem Lubelskie w wydaniu maxi?
– Jak totalne święto w mieście. Na wszystkich scenach spektakle i koncerty. Szopki, jasełka, misteria bożonarodzeniowe, przedstawienia teatralne. Promenady orkiestr, zespoły folkowe, zespoły kolędnicze, śpiewacze i twórcy ludowi z warsztatami ozdób choinkowych. A na deptaku i na Starym Mieście nieustanny jarmark. Miody, wędzonki, pierogi i nalewki. Gdzie się podziały tradycje świątecznych kiermaszów ciast, mięs, ryb? Dlaczego Lublin nie ma dekoracji? Nie wyobraża sobie pani, jak wygląda w ten świąteczny czas czeskie Pilzno – mówię o nim, bo przyjeżdża do nas na festiwal – wszystkie specjały świata na ulicy! Smakowicie, kolorowo, wesoło. Jestem pewien, że Lublin mógłby przyciągnąć tysiące turystów, gdyby rozchuchać to nasze Betlejem. Robimy je z nadzieją, że kiedyś urośnie do takiej postaci.
• Dlaczego akurat Betlejem, a nie inna tradycja, zapaliło wasze głowy?
– Bo Lubelskie jest tu ważne. Z wydanej niedawno przez prof. Jerzego Bartmińskiego książki o kolędach ludowych wynika, że jesteśmy zagłębiem kolęd. Poza tym jest to fascynująca dziedzina twórczości i ludowej, i literackiej. Kolędy mamy chyba najpiękniejsze w świecie, bardzo różne. Są kolędy adorujące żłobek, kolędy maryjne, ale i szczodrokowe, z przymawianiem się o datek i dunajowe zalecanki. A poza tym wplecione w dramaty jasełkowe, herodów, szopek, chodzenia z turoniem, bocianem. Mieszkaniec podlubelskiej Łęcznej grał szopkę do 1948 roku !
• Panie dyrektorze, po co nam Betlejem Lubelskie? Folklor ma swoją przystań w repertuarze wielu zespołów muzycznych, odbywają się przeglądy zespołów kolędniczych, w kościołach będą szopki, buduje się szopkę na lubelskim deptaku... Nie dość?
– Nie dość. Nie można sprowadzić tej pięknej tradycji do cytatu czy obrzędu. Jej treści są głębsze, warte odkrycia, a przeżycie, jakie daje dobry teatr, nie ma porównania. To po pierwsze. Po wtóre: historia betlejemska jest własnością nie tylko naszą. Warto wiedzieć, jak wygląda u naszych sąsiadów, u innych nacji.
• No właśnie, jak wygląda misterium teatralne Narodzenia Pana? Wyczytałam, że pierwszą szopkę stworzył święty Franciszek, ten „od ptaszków”. Figurki ludzkie i zwierzęce przy żłobku poustawiał już w 1223 r., co miało miejsce we Włoszech w Greccio. Zwyczaj ten do Polski przeniósł zakon Franciszkanów; po polsku został nazwany szopką albo jasełkami (od jaseł – drabinek na siano dla owiec). Ale to były szopki w kościołach – na tle egzotycznych roślin ustawiano stajenkę i nieruchome figurki.
– Z czasem kanon postaci powiększył się o osoby świeckie, rozkwit szopki przypada na barok, przybywa bohaterów, postacie stają się ruchome, biblijny tekst wzbogaca się o wtręty lokalne, obyczajowe. Historia betlejemska jest przeplatana zabawnymi intermediami. Zakaz wyprowadził ten typ szopki z kościołów w 1736 r. Szopka jednak nie zginęła, poszła w świat jako wędrowna, coraz bardziej nieskrępowana... W krążącej po polskich jarmarkach, domach, dworach budce – szopce przedstawiano Zwiastowanie, podróż do Jerozolimy, Heroda, historię o trzech magach, przetykane scenką Żyda z kozą, patriotycznymi prezentacjami historycznych postaci a także np. piosenką o Małgorzatce, która tańcowała z huzarami.
Mówimy o szopce, a przecież Jezus narodził się nie w szopie – pasterskim szałasie, ale w grocie skalnej. Stąd wzięła się nazwa ukraińskiego jej odpowiednika – wertepu (wertep – jama, grota). W białoruskiej kulturze taki teatrzyk nazywał się batlejką. Interesujące jest przenikanie się kultur w tej tradycji; ukraiński wertep grywa część ewangeliczną... po polsku! A w polskiej szopce intermedia bywają ukraińskie.
• Ewenementem jest szopka krakowska.
– Mówimy o konstrukcjach architektonicznych? Te smukłe budyneczki, wyglądające jak Kościół Mariacki, z wieżami, basztami, kopułami narodziły się w XIX wieku. Konstruowali je murarze, którzy zimą nie mieli roboty. Wielkie szopki służyły do odgrywania lalkowych widowisk kolędniczych, małe stawiano po choinkę. Ale nie tylko Kraków tej tradycji hołdował i chyba nie tylko on ją wymyślił. Mówiliśmy o wschodniej tradycji: szopce, wertepie i batlejce, które miały swoiste wzory.
Betlejem Lubelskie zademonstruje inscenizacje szopkowe w artystycznym kształcie.
• Tradycja literacka wzbogaciła szopkową antologię o Pastorałkę Schillera.
– Ależ nie tylko. Wpisał się w nią Rydel, Słowacki, Pol, Konopnicka, a potem Artur Opman , Iredyński. Szopka miała ogromny wpływ na naszą dramaturgię. Czy „Wesele” nie ma konstrukcji szopki, przez scenę której defilują kolejne postacie? I Adam Hanuszkiewicz (reżyser) i Adam Kilian (scenograf), odczytując Wyspiańskiego, uszanowali ten walor. Dejmek w Dziadach też tę poręczną formę wykorzystał.
• W czym tkwi siła szopki?
– W radości. W cudzie Boga, który stał się człowiekiem, żeby dać nam nadzieję. To ważne dla wierzących i niewierzących, że jest to czas wesela, bo z ziemi do nieba zrobiło się bliżej. Plączą się w szopce i przenikają pierwiastki ziemskie i niebieskie: anioły, gwiazda, Dzieciątko, magowie, wół, osioł, pastuszkowie, Herod i Śmierć, feldmarszałek i koza. Jest rzeczywiste i niewiadome. Niezwykłe są postacie trzech mędrców (królów, magów, monarchów) wędrujących za gwiazdą. Oni – już wiedzący – są z innego świata. Niektóre interpretacje wskazują, że to trzeci stan – pomiędzy żywymi a umarłymi i że dodatkowe nakrycie przy wigilii jest przeznaczone dla takich zjaw.
Legenda betlejemska jest niezmiernie bogata i inspirująca, ciągle porasta w apokryfy. Już jest opowiastka i o tym, z czego się wzięły anielskie włosy.
• Do Betlejem Lubelskiego zaprosił pan wielu kolędników. Jest malutki teatrzyk rodzinny, poetycko rozmalowany teatr z Berlina, europejska stolica lalkarstwa – Pilzno wystąpi a radosnym spektaklem, ale jest i pański dyskurs dramaturgiczny – „Wertep” Walerija Szewczuka. Wcale nie wesoły...
– To współczesny tekst o władzy i lęku, który prowadzi do zbrodni. Herod boi się zawiści, boi się utraty władzy, boi się konkurencji, zdrady, boi się lęku. Staje się mordercą.
• Gdzież w tej krwawej tragedii miejsce na radość, stosowną do okoliczności?
– Postać pustelnika – jurodiwego, mędrca, wróża niesie słowa pocieszenia i nadziei.
• Poza spektaklami Betlejem zaprasza na różne różności.
– Nie powinno zabraknąć niczego, jak na wigilijnym stole. Gorąco polecam warsztaty dla nauczycieli, na których będą się mogli nauczyć, jak z dziećmi ich własną szopkę ułożyć i zagrać. Wspaniale zapowiada się debata „Szopka i teatr”, bo poprowadzi ją najlepszy polski szopkolog prof. Henryk Jurkowski, autor szopki lubelskiej wystawionej tu w naszym teatrze przez dyr. Ochmańskiego. Uczestnikiem dyskusji będzie wspaniały anegdotczyk Jan Skotnicki też profesor (Warszawska Szkoła Teatralna) i współpracownik Teatru Narodowego. Liczymy też na Adama Kiliana, scenograficznej sławy niejednego teatru.
Ostatnim punktem programu będzie kolędowanie naszego zespołu, który przygotował kolędy lubelskie. A potem już opłatek.
• Zaprośmy Lublin do Betlejem.
– Bardzo zapraszam. Także tych z Państwa, którzy nie kupią biletów na spektakle. Wszystkie będzie można na żywo obejrzeć w bezpośredniej transmisji na ścianie teatru. Betlejem jest blisko dziś, jutro i pojutrze. U nas.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!