wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Z żukiem można zrobić wszystko

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 stycznia 2011, 14:54

Żuk (Trevor Butcher)
Żuk (Trevor Butcher)

Jestem Anglikiem, ale od 1997 roku mieszkam w Lublinie, który uważam za swoje miasto. Osiedliłem się tutaj ze względu na żonę, rodowitą lubliniankę. Z zawodu jestem inżynierem samochodowym – pisze o sobie Trevor Butcher. Właśnie organizuje wystawę o samochodach żuk.

Trevor Butcher czuje się obywatelem Lublina. Jego wystawa fotografii zatytułowana "Piękny Lublin” prezentowana była podczas Nocy Kultury i w lubelskim Ratuszu. Na pytanie, co jest takiego najpiękniejszego w Lublinie odpowiada bez wahania: MOJA ŻONA.

Żuk tworzył Lublin

Teraz przygotowuje nową ekspozycję. Zaskakującą, bo tematem najnowszej wystawy będzie samochód Żuk.

– W fotografii wspaniałe jest to, że słowo jest tu niepotrzebne – mówi Trevor. – Rozumie się ją na całym świecie. Zdjęcia często pozwalają odtworzyć w pamięci jakąś sytuację. Po ich obejrzeniu przypomina się człowiek, zdarzenie, ważne miejsce. Zdjęcia czasem są bardziej wymowne niż komentarz.

Trevor uważa, że samochód marki Żuk długo produkowany w Lublinie przyczynił się do stworzenia po wojnie miasta takim, jakim ono dziś jest. To ciekawa opinia cudzoziemca, ale też jego zdaniem to auto jest NAJBARDZIEJ KULTOWE i warte uwagi.

Nie był suką

– Kiedy wracam z zagranicy, zaraz po wjechaniu do Polski spotykam jakiegoś żuka – zauważa. – I od razu wiem, że jestem w domu – uśmiecha się podkreślając jak bardzo utożsamia się z Polską i Lublinem. – Łatwiej mi ten samochód pokazać poprzez zdjęcia niż wytłumaczyć słowami jak ważny jest dla mnie, a też ile znaczy wciąż dla miasta.

Fotografie Trevora emanują sympatią i ciepłem w odniesieniu do tego blaszanego pudła, dla nas symbolu minionej epoki. Sam mówi, że ma serce do żuka. My chcielibyśmy się od niego odciąć, cudzoziemiec zauważa w nim jakieś PIĘKNO I NIEZWYKŁOŚĆ. Czasem posuniętą do groteski.

– Proszę zwrócić uwagę w jak różnych sferach życia mamy do czynienia z żukiem – mówi już bardzo poważnie. – Widziałem żuka-lodówkę, żuka wóz strażacki, widziałem jak tym autem przewożono krowę, jak przystosowano go do transportu gołębi. W serialu "Podróż za jeden uśmiech” jeździł żuk. Widziałem samochód, którego burtami były panele kaloryferów. JEŻDŻĄ DO DZIŚ, niemal niezniszczalne, przewożą ludzi, towary, najbardziej nieprawdopodobny ładunek.

Z żukiem można zrobić wszystko bezkarnie, ale i najbardziej niedorzeczne i pomysłowe przeróbki mu nie zaszkodzą. Jednego zastosowania jednak żuk nie miał i warto to podkreślić: nie był samochodem milicyjnym. To nyska była "milicyjną suką”.

Aspekt społeczny żuka

Trevor się dziwi, że my o tym wynalazku lat minionych mówimy z lekceważeniem, a powinniśmy być z niego dumni. W wielu krajach – także w Anglii – takimi swoimi autami bardzo się interesują. Są kluby, programy telewizyjne, a hobbyści dopieszczają stare samochody.

– Łatwo go skonstruować, jest dość prosty technicznie – opowiada Trevor. – A przecież widzę, że w rolnictwie nie jest delikatnie traktowany. I mimo to daje sobie radę i wciąż jest na chodzie i sprawdza się w gospodarstwie. Ten samochód JEST UPARTY, pracuje na przekór wszystkiemu, NIE WSTYDZI się swojego wyglądu. Dla wielu wciąż jest źródłem utrzymania. To auto nadal żyje, ono nie jest z przeszłości, a ciągle tworzy rzeczywistość.

Choć jest inżynierem samochodowym, nie tyle interesują go problemy techniczne i konstrukcyjne samochodu, co jego aspekt społeczny: to, w jaki sposób ludzie go używają i jak go przerabiają. Czy nie mają kompleksów, że jeżdżą takim samochodem? Chce pokazać, że to auto jest czymś więcej, niż zmotoryzowaną blachą.

Pomysłowość zawarta w żuku

– Kiedyś pytałem właściciela, czy pozwoli auto sfotografować i był bardzo zadowolony z tego, że ktoś się zainteresował – wyjaśnia . – Ludzie na ogół są dumni z tego, co zrobili, z przeróbek upiększeń i ulepszeń jakich dokonali. A pomysłowość ludzka w żuku zawarta jest po prostu przeogromna.

Nie szuka specjalnie swoich modeli. Mówi, że są na każdym kroku. Żartuje, że sprzyjają mu korki. Krzyczy wtedy do żony "trzymaj kierownicę!” i robi zdjęcia. Nie zdarzyło się, żeby ktoś z fotografowanych protestował. – Może dlatego, że szybki jestem – żartuje.
Traktuje "bohatera” swoich fotografii bardzo życzliwie, choć często z humorem. W jego obiektywie zwyczajne samochody są przyjazne, barwne, żyją niemal własnym życiem. Stają się malarskie, ciekawe i godne uwagi.

Żuk jest piękny

– Gdy zauważam, że na skrzyni auta ktoś pracuje, chcę go właśnie tak widzieć – wyjaśnia. – Jeśli ten ktoś zatrzyma się, zacznie pozować, wtedy będzie to wyglądało nienaturalnie i śmiesznie.

Ale poczucia humoru mu nie brakuje. Do serii fotografii przygotowanych na wystawę, potrzebny był znaczek żuka. Znalazł taki, ale sfotografował na interesującym i zaskakującym tle… Można powiedzieć, że Trevor pozbawia nas kompleksów. To, co czasem wydaje się nam przeżytkiem i brzydactwem, on uznaje za interesujące godne utrwalenia na fotografii; pokazania na wystawie.

Zobaczył w tym zwykłym, nieładnym przecież aucie, coś więcej: nie tyle myśl techniczną, co raczej życie, jakie związane jest z tym samochodem.

– Różne rzeczy są piękne różnym pięknem – stwierdza krótko. – Trudno powiedzieć, co się komuś może podobać bo każdy z nas widzi co innego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
akladi
Beduin
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 stycznia 2011 o 11:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Ajax' timestamp='1295114777' post='423652']
Pisanie o Nysie,że była ''milicyjną suką''jest podłe,wredne i nikczemne.Żuk służył raczej do przewozu towarów,Nysa do przewozu ludzi.Cóż w tym złego,że była na wyposażeniu milicji,wojska itd...Takie były czasy.
[/quote]
Słusznie. Swego czasu odbyłem podróż kilkudniową po Polsce właśnie taką Nyską, mikrobusem. Całkiem dobrze ją wspominam.
Prymitywne, brzydkie, nienowoczesne - i co tam jeszcze... oto najczęstsze zarzuty stawiane Warszawom, Żukom i Nysom przez ludzi zachwyconych blichtrem "nowoczesnej" technologii samochodowej,
a przecież ta prostota konstrukcji i parametry techniczne były ich największa zaletą. Mówiło się pogardliwie, że byle "wiejski kowal" był w stanie je naprawić, uruchomić - tylko zapomina się, że WŁAŚNIE O TO CHODZIŁO, że były niezawodne w trudnych warunkach. Pamiętam jazdę "Warszawą" na trasie Lublin-Chełm-Lublin zimą któregoś roku, zimą, przy której tegoroczne kłopoty komunikacyjne wydają mnie się - śmieszne wręcz... ten samochód szedł przez śnieg jak czołg. Pamiętam, kiedy musieliśmy pojechać do Warszawy zimą innego roku, a nawet pociągi stanęły - i dojechaliśmy, wróciliśmy... Jak dziś pamiętam wyprawy Żukiem do lasu na grzyby, nad jeziora czy rzeczki po bezdrożach Lubelszczyzny, w warunkach, w których nawet te dzisiejsze tzw. "terenowe" (cha, cha...) samochody z ich wysokoobrotowymi silnikami wysiadły by po paru kilometrach...
Co będą warte współczesne samochody, kiedy padnie cała nowoczesna infrastruktura serwisowa, kiedy zabraknie części do nieco starszych modeli, kiedy zaczną się kłopoty z paliwem, smarami o odpowiednich parametrach do ich "nowoczesnych" silników - jednym słowem - kiedy nadejdą klęski żywiołowe na skalę choćby kontynentu, kiedy zacznie walić się cała ta "nowoczesna technologicznie cywilizacja" stojąca na glinianych nogach przecież? A że tak jest - przekonaliście się parę dni temu, podczas - w sumie nie tak bardzo ciężkiego - "ataku" zimy...
Oby nie, ale może się zdarzyć, że zatęsknimy za tymi tak pogardzanymi Żukami, Warszawami i Nysami... ale już ich nie będzie. Pozostanie przeprosić się z saniami i konikiem... ale też ich już nie będzie.
Rozwiń
akladi
akladi (16 stycznia 2011 o 09:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bravo Trevor!!! You see it what we don't see!!!
Rozwiń
Beduin
Beduin (15 stycznia 2011 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Ajax' timestamp='1295114777' post='423652']
Pisanie o Nysie,że była ''milicyjną suką''jest podłe,wredne i nikczemne.Żuk służył raczej do przewozu towarów,Nysa do przewozu ludzi.Cóż w tym złego,że była na wyposażeniu milicji,wojska itd...Takie były czasy.
[/quote]
No cóż tak napisał -ale napisał prawdę to my sami nazwaliśmy kiedyś Nysy -Gaziki-warszawy- czy Maluchy oraz inne pojazdy milicyjne sukami !on tylko nam o tym przypomniał szczególnie tym mało pamiętającym i nie to mnie zaskoczyło co napisał ale jak i z jaką pasją to prawdziwy Angielski Lublinianin i dżentelmen który nam zwraca uwagę jak powinniśmy postrzegać własną Historię trochę mi wstyd ale dziękuję dobra to lekcja z której przypomina się stare przysłowie cudze chwalicie swego nie widzicie !.
Rozwiń
aaa
aaa (15 stycznia 2011 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja myślałem, że wszystko można z prezydentem Żukiem.
Rozwiń
Ajax
Ajax (15 stycznia 2011 o 19:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pisanie o Nysie,że była ''milicyjną suką''jest podłe,wredne i nikczemne.Żuk służył raczej do przewozu towarów,Nysa do przewozu ludzi.Cóż w tym złego,że była na wyposażeniu milicji,wojska itd...Takie były czasy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!