piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Zakręcony na kolej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 września 2006, 10:28

Gdy miał sześć lat, na dworcu w Lublinie dotknął lokomotywy SM 03 i zaraził się na zawsze. W nocy śniły mu się kolejki, więc kolejkę zrobił. Gdy pociągiem wiózł do Lubartowa ramię od semafora, konduktor rzucił: Może ci lokomotywę dorzucić. Po drodze wymyślił, żeby drukować bilety z kartonu i zbudował drezynę. Teraz studiuje na Politechnice Krakowskiej drogi kolejowe. I prowadzi muzeum, w którym czas płynie po swojemu

W odrapanym budynku dworca w Lubartowie podróżnego nie uświadczysz. Ostatni pociąg osobowy odjechał stąd dobre sześć lat temu.
Ale Alicja Batyra, dyżurny ruchu, wita mnie z uśmiechem. Do pracy dojeżdża 56 km; z Bedlna pod Radzyniem.
- Teraz jest trochę luzu, ale w nocy to jest służba! - mówi. - W nocy lecą przez Lubartów towarowe.
Ojciec Alicji był kolejarzem. Stefan Pawlina jest automatykiem. Kolejarzem był jego chrzestny. Co ich tu trzyma?
- Chleb - rzuca Batyra.
- Wiadomo, że chleb. Ale kolej to coś więcej - śmieje się Pawlina.
Co?

Przystanek pierwszy: Kasa
- Są PKP-iarze i kolejarze. To jest cała tajemnica - mówi Jacek Mazurek. Rocznik 1981, wysoki, przystojny. W nienagannie wyprasowanej koszuli i odświętnym mundurze.
Za nim skromne drzwi, lamperie, wąski korytarzyk, za którym przecieram oczy ze zdumienia.
- Tu zaczyna się nasza podróż - mówi Mazurek.
Otwiera balustradę, siada za kasą, prosi do okienka. Z szafy wyjmuje kartonik biletu. Wsuwa w szczelinę kompostera. Metaliczny szczęk. Dostaję bilet do ręki. Z datą 18 września 2006. Za chwilę salutuje przede mną konduktor. - Bilet proszę do kontroli. Kartonik znika w ręcznym kasowniku.
Siadam na ławeczce, a konduktor zaprasza do biblioteki.
Na półkach podręcznik towarowego, blokowego i płozowego.
Ale prawdziwe cymesy zaczną się na następnym przystanku.

Przystanek drugi: Dokumenty
Schody, izba na piętrze. Wąski korytarz na kształt wagonu.
Salutują Jakub Kazubek i Paweł Sobczyński.
"Do 3 oddziału Drogowego Polskich Kolei Państwowych w Lublinie. Ja niżej podpisany Zieliński Jan zamieszkały w Lubartowie przy stacji kolejowej proszę Oddział Drogowy o przyjęcie mi dwie krów na pastwisko. Krowy moje zobowiązuję się paść. Należność jaka będzie wymierzona zobowiązuję się wpłacić do kasy stacyjnej w Lubartowie. Lubartów, dnia 2 maja 1937 roku”.
"Do Oddziału Drogowego w Lublinie. Odcinek donosi że 26.XI.45 r żołnierze Radzieccy z poc. N 1175 transport 65182 poczta polowa Nr 71314 zabrali 8 (osiem) sztuk podkładów nowych dębowych, które zostały złożone na stacji Lubartów przez Nadleśnictwo Państwowe. Nadmienia się, że podkłady zostały przyjęte ilościowo pod nadzór. Dz. 18 (-) Nr 7/4, Lubartów. dn.27.XI.1945”.
- A czy pan wie, że szaber oznacza nie tylko plądrowanie i kradzież, ale to także dawna nazwa tłucznia kolejowego, czyli kamieni wysypywanych na tor? - mówi z powagą Jacek Mazurek.

Przystanek trzeci: Krótka historia
Konduktor daje znak do odjazdu.
Miniaturowa kolejka rusza po torach.
Słychać stukot kół po szynach.
To ulubione miejsce dzieciaków z całej Lubelszczyzny.
- Gdyby nie tabliczka, że dotknięcie grozi śmiercią, rozkręciliby pociąg na części - śmieje się Jakub Kazubek.
Wagoniki stukocą coraz szybciej. W jego rytmie Mazurek wykłada krótki kurs kolei.
- 600 lat p.n.e. w Mezopotamii i Grecji żłobiono w kamiennych drogach rowki na koła pojazdów. Tak powstały tory koleinowe. Od kolein pochodzi słowo kolej. Grecy wykorzystali tory koleinowe przy budowie ruchomej sceny teatralnej. W Europie w XV wieku na terenie hut i kopalń używano żłobkowanych szyn drewnianych, po których toczyły się wózki ciągnięte przez zwierzęta lub ludzi. Tor drewniany niszczył się bardzo szybko, więc zaczęto obijać szyny blachą. W 1767 r. angielski hutnik Richard Reynolds wprowadził szyny z lanego żelaza. Konstruktorem pierwszego parowozu przeznaczonego dla kolei żelaznych był Anglik Trevithick. Jego parowóz z 1804 roku mógł z szybkością 8 km/h ciągnąć wagony z ładunkiem o masie 10 ton...

Przystanek czwarty: opancerzony telefon
W kolejnej izbie zabytkowe aparaty telefoniczne, w tym jeden telefon opancerzony z kopalni, zdolny znieść upadek z pierwszego piętra. Działa do dziś.
Dalej fantastyczna kolekcja mundurów i mównica z sali Podstawowej Organizacji Partyjnej huty szkła w Lubartowie. Tu za chwilę zacznie się prawdziwy teatr.
Jakub Kazubek bierze do ręki Lenina, a Paweł Sobczyński drugiego wodza socjalizmu. Stają za mównicą. Kawałek PRL-u; jak żywy.
W kolejnym zakątku alarm na spłonkę. Zapinano ją na torach, gdy zawiodły semafory. W momencie najazdu lokomotywy rozlegał się potężny huk.

Przystanek piąty: Drezyna
Peron.
Na bocznym torze drezyna.
- Ponieważ ani jedna nie zachowała się w całości, zrobiliśmy ją od nowa. Wykorzystując podwozie drezyny napędzanej silnikiem motocyklowym - tłumaczy Mazurek.
Drezyna z Lubartowa jeździ na pokazach i zawodach. Do jej napędu trzeba dwóch silnych chłopów.
Pojedziemy?
- Nie ma rozkazu. Tylko na pokazie - rzuca krótko Mazurek.
Po chwili dostaję zgodę na 5 metrów. Warunkowo.
Łapię za wajchę.
Duszę z całej siły.
Jakby koła przyspawało do torów. Łańcuch drgnął. Na 3 metrze osiągam prędkość 2 km/godz.

Przystanek ostatni: Posterunek ruchu
W nieczynnym budynku Mazurek zgromadził urządzenia starej nastawni.
- Wyrzucali ją z likwidowanego Technikum Kolejowego. Waży ze 400 kg. Przywiozłem traktorem - z dumą pokazuje nastawnicę.
Jeszcze jeden przedmiot, który ocalił od zapomnienia. Razem z kolegami z "Izby Tradycji Kolejowej P.K.P. Stacja Lubartów”. W sumie 22 zapaleńców. W tym 18 czynnych zawodowo kolejarzy.
Ich największym osiągnięciem, poza prowadzeniem jedynego na Lubelszczyźnie muzeum kolei, jest uruchomienie pociągu turystycznego z Lublina do Łukowa.
- Raz w roku, zawsze w ostatnią niedzielę sierpnia, zapraszamy w podróż nieco zapomnianą linią. W podróż dla rozrywki, zabawy, a także dla wspomnień - mówi z zadumą Mazurek.
Po skończeniu studiów będzie pracował na kolei.
Może nawet się ożeni.
Ale pod jednym warunkiem: - Zaproszę narzeczoną do mojego muzeum. Tu w Lubartowie. Spodoba się, zaakceptuje, będzie moją żoną - dodaje z uśmiechem.
Wtedy w podróż poślubną pojadą zapomnianą linią do Łukowa...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!