sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Zamek od podszewki

Dodano: 13 marca 2008, 12:47

Co się stało z suknią Barbary Radziwiłłówny? Wiadomo, że niemiecki alchemik użył jej do odprawienia rytuału przed królem Zygmuntem Augustem.

Czy tę suknię pokazano na wystawie przedmiotów i starożytności w 1901 roku w gmachu klasztoru Dominikanów? Nie wiadomo. Wiemy za to, skąd w Lublinie wzięły się relikwie po Adamie Mickiewiczu i ręka mumii egipskiej, która nie przyniosła szczęścia Stefanowi Żeromskiemu. W Muzeum Lubelskim kryją się zagadkowe obiekty. A każdy z nich ma osobną, często niezwykłą, historię

Jak było z suknią Barbary? Król Zygmunt August ożenił się z córką hetmana wielkiego litewskiego, Jerzego Radziwiłła. Dla polskiej szlachty to był szok. Jakby tego było mało, Barbara została królową. Kiedy rok później zmarła, podejrzenie padło na matkę Zygmunta, królową Bonę. Tymczasem owdowiały król wpadł w depresję po śmierci kobiety, która była najgorętszą miłością jego życia.

Królewskiej depresji miał zaradzić wynajęty alchemik Tureus. Zamknął się z królem w komnacie Barbary, postawił przed nim lustro i kazał usiąść na krześle stojącym tyłem do drzwi. Po kilkuminutowym rytuale przed królem miała się zjawić Barbara. To jednak sprytny alchemik ubrał w suknię Barbary wynajętą kobietę.
- Słyszałam, że przed wojną w zbiorach muzeum suknia Barbary była. Schowana w skrzyni nie przetrwała wojny. W skrzynię uderzyłA bomba - mówi Dorota Kubacka z Muzeum Lubelskiego.

Relikwie po Mickiewiczu

Czy chodzi o tę samą suknię? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że jednym z najciekawszych eksponatów Muzeum Lubelskiego jest ramka o wymiarach 44 na 29 centymetrów w kolorze hebanu. W lewym górnym rogu wyrzeźbiona jest gałązka laurowa z owocami. U dołu widać małą półeczkę z falistym brzegiem.
- Za szkłem ramki znajduje się krótki list napisany na papierze z nadrukiem "Grand Hotel du Louvre. Paris.” Pochyłym pismem zapisano:

Przy otwarciu trumny cynkowej, w której zwłoki p. Adama Mickiewicza zostały przywiezione z Konstantynopola - znaleziono ciało pokryte znaczną ilością trawy morskiej - której część małą ofiarowaliśmy Wielmożnemu Panu Emilowi Meyersonowi” - opowiada Ewa Łoś, szefowa Muzeum Czechowicza, która zbadała pamiątki.

List nosi datę 29 czerwca 1890. To zaledwie dwa dni po otwarciu grobu poety na cmentarzu w Montmorency. Jak list trafił do Lublina?

- Emil Meyerson to brat Franciszki z Meyersonów Arnsztajnowej, poetki lubelskiej, przyjaciółki Józefa Czechowicza. Ponieważ zmarł bezpotomnie w roku 1933, można przypuszczać, że po jego śmierci siostra stała się właścicielką pamiątki - tłumaczy Łoś.

W 1934 roku Arnsztajnowa wyjechała do Warszawy i prawdopodobnie wtedy ramka trafiła do Muzeum Lubelskiego.

Piłat umywający ręce

Najcenniejszy obraz w zbiorach muzeum to dzieło Hendricka Ter Brugghena z 1617 roku. Obraz holenderskiego mistrza trafił do Lublina jeszcze przed wojną. Dziś strzegą go uzbrojeni strażnicy. Zresztą przedmiotów, którym potrzeba szczególnej ochrony, jest tu więcej.

Taki np. zegar kaflowy Jakuba Gierkego z 1646 roku. To jedna z nielicznych prac słynnego zegarmistrza wileńskiego z XVII wieku.

Albo skarb denarów, czyli 63 srebrne monety. Najstarsza to denar cesarza Nerwy z 96-98 roku n.e. Najmłodsza - denar Lidiusza Juliana z 193 r.n.e.

W zamkowym skarbcu można trafić na denar Władysława Łokietka i talary ze skarbu znalezionego w Józefowie. Skarb składa się z 83 monet wybitych w 23 mennicach europejskich. Najstarsza moneta w tym zbiorze to saski talar Augusta z 1567 roku.
Wśród bezcennych drobiazgów znajduje się Dokument wystawiony i podpisany przez Tadeusza Kościuszkę, naczelnika Najwyższej Siły Zbrojnej. A nawet kawałek jego sukmany.

Klątwa nad Żeromskim?

Chyba najbardziej ciekawym eksponatem jest fragment ręki mumii egipskiej, która poddawana jest właśnie procesowi sterylizacji w pracowni konserwatorskiej Muzeum Lubelskiego. Chodzi o to, żeby zabić ewentualne bakterie, które mogłyby spowodować nieszczęście.

Kawałek mumii to ulubiony przedmiot Stefana Żeromskiego. - Pisarz lubił otaczać się zagadkowymi przedmiotami, które trzymał w swojej chacie w Nałęczowie. Albo kupił rękę mumii na jednym z włoskich bazarów, albo dostał od Zofii Kremnickiej - tłumaczy Maria Mironowicz-Panek, szefowa Muzeum Żeromskiego w Nałęczowie.

W izbie, gdzie pracował, pisarz trzymał też tajemniczy fragment sarkofagu egipskiej mumii z kobiecą ręką i zagadkowe figurki oraz medalion z głową Meduzy. - No i napytał sobie biedy - dodaje Panek. - Ręka szczęścia mu nie przyniosła. Zachorował, stracił żonę, zmarł jego syn.

Kompakt sprzed 150 lat

Tuż przy wejściu do gabinetu Zygmunta Nasalskiego stoi polifon. Dyrektor podchodzi do polifonu, otwiera drzwiczki. Nakręca sprężynę. Po chwili z wnętrza wydobywa się melodia podobna do dźwięku katarynki; melodia do słów: "Boże, Carja chrani”.

- Polifon ma 150 lat, raz był remontowany. A działa na podobnej zasadzie, jak dzisiejszy kompakt - śmieje się dyrektor Zygmunt Nasalski.
I pokazuje ramię, które dociska płytę. Z tym, że płyta jest metalowa, na obwodzie ma pazurki, które zaczepiają o specjalny mechanizm. W kolekcji muzeum jest kilkadziesiąt płyt. W tym hymn Franciszka Józefa. Choć to najbardziej strzeżony instrument, to zagra podczas czerwcowej Nocy z Kulturą na wirydarzu Muzeum Czechowicza w Lublinie.

Dzwoneczek na szczęście

Dzwoneczek jest niewielki. Znajduje się w Muzeum Czechowicza na Złotej i... potrafi sam z siebie zadzwonić o północy. Józef Czechowicz przywiózł go z Francji. Kiedy przeniósł się z Lublina do Warszawy, dzwoneczek zabrał ze sobą. I dzwonił sobie w trudnych chwilach. Zapomniał o nim w chwili wybuchu wojny. W popłochu uciekał do Lublina, gdzie bomba rozerwała go na strzępy. Podczas powstania warszawskiego większość pamiątek po Czechowiczu zaginęła. Jakimś cudem ocalał niepozorny dzwonek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!