poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Magazyn

Zazdroszczę ludziom idącym do pracy

Dodano: 6 czerwca 2002, 17:09

Na stres związany z brakiem pracy reagują inaczej. Dariusz Tylutko depresją . - Jak wychodzę na balkon... - mówi - mam taki odruch, żeby skoczyć i mieć wszystko z głowy. Jego żona Bożena reaguje porywczością i wybuchami płaczu - Gdybym miała tysiąc złotych, to bym się piętami w dupę biła. Z 82 złotych zasiłku rodzinnego na miesiąc muszą utrzymać siebie i dwie córki.

Takich rodzin pewnie jest wiele. Dlaczego na reportaż wybrałam właśnie ich? Zwykły przypadek. Bohaterów do artykułu o życiu bezrobotnych szukałam w Miejskim Urzędzie Pracy w Lublinie. Akurat tego dnia, kiedy państwo Tylutko byli w pośredniaku. Nasze drogi się skrzyżowały. Ja zapytałam, czy zechcieliby opowiedzieć o sobie. Oni się zgodzili. Na spotkanie zaprosili mnie do siebie, do domu.
Równo tydzień temu zapukałam do drzwi ich mieszkania w wieżowcu na Kalinie. Starsza córka Ewa, licealistka, już poszła do szkoły. Młodsza, gimnazjalistka Joanna, była w domu. To ładna i szczupła blondyneczka. I wrażliwa, bo w czasie naszej rozmowy, której się przysłuchiwała, przeżywała wszystko. I to bardzo.
Już na pierwszy rzut oka widać, że

mieszkają skromnie.

W dużym pokoju, w którym usiedliśmy, są podstawowe sprzęty - kanapa, prosty regał, stół. Na jednym z dwóch foteli zwinął się w kłębek czarno-biały kundel. Wbił smętne ślepia w Dariusza.
• Bez pracy jesteście obydwoje? - zaczęłam.
- Bez pracy i bez zasiłku dla bezrobotnych - rozpoczął rozmowę Dariusz, 43-letni, postawny mężczyzna.
Widać było, że przepełnia go olbrzymi smutek, a rezygnacja przygniata.
- 21 lat przepracowałem w przetwórni zakładów mięsnych - mówił cicho i spokojnie.
Spoglądał w okno, a słowa sączyły się powoli.
- Po technikum tam poszedłem. Od lutego ubiegłego roku jestem bezrobotny. Przez sześć miesięcy brałem zasiłek. Od września nie mam zasiłku. Nie mam pracy...
Jego 38-letnia żona Bożena jest wybuchowa. Ale serce ma na dłoni.
- Pracowałam. A to na giełdzie, a to w Aldiku, a to w drobnym handlu - szybko i głośno wylicza ostatnie miejsca pracy. - No - wszędzie. I jako sprzątaczka, i ekspedientka, i siostra PCK. Nawet w zieleni miejskiej, bo z wykształcenia jestem ogrodnikiem. Nie wstydzę się pracować. Ale stałej pracy nie mam od czterech lat.

No to jak sobie radzicie?

Na dzieci mają przyznany zasiłek rodzinny - 82 złote i 40 groszy na miesiąc. To ich jedyny stały dochód. Z niego żyje czteroosobowa rodzina.
- No, naprawdę tyle wczoraj wziąłem - zapewnia mnie Dariusz.
- Z tego oddałam już 30 zł długu - Bożena zaczyna płakać. - Zostało 50... Nawet nie wiem, co mam za to kupić. A żeby dostać ten zasiłek,
trzeba przeżyć szok.
W tym momencie ona wybucha.
- Uspokój się - Dariusz próbuje łagodzić emocje żony. A mnie wyjaśnia, że chodzi o procedurę. Okazuje się, że, aby dostać zasiłek rodzinny trzeba najpierw przedstawić zaświadczenie z urzędu skarbowego o dochodach.
- No przecież gdybym ja miała jakiś dochód, nie chciałabym tych 82 złotych! - denerwuje się pani Tylutko.
• No, to jak sobie radzicie? - ponawiam pytanie. - Przecież macie na utrzymaniu dwie córki. Jedna 14 lat. Druga 17. Potrzebują na podręczniki, ubranie... A tu 82 zł na wszystko.
- To niech pani nam powie, jak mamy żyć?

Jak żyć nie mając pracy?

Ja się wstydzę o tej swojej biedzie opowiadać - Bożena łka.
- Jest tragicznie - mówi Dariusz. - Gdyby nie pomoc rodziców, egzystencja rodziny byłaby niemożliwa. Ale oni też nie bardzo mają z czego nam dawać, bo żyją z 600-złotowych emerytur.
- Pokażę jeszcze coś - Bożena przerywa rozmowę i wybiega z pokoju. Przynosi pismo z opieki społecznej informujące o przyznaniu rodzinie jednorazowego zasiłku. - Proszę... 40 zł - śmieje się z goryczą. - I tu jest napisane, że dają na buty i wyżywienie.
- Przecież to jest śmieszne - komentuje Dariusz. - Poseł zarabia 10 tys. zł miesięcznie.
- Gdybym miała tysiąc złotych to bym się piętami w dupę biła! - Bożena krzyczy i płacze jednocześnie. - Miałabym opłacone i czynsz, i światło. I na jedzenie. No - wszystko!
Dariusz wzdycha ciężko:
- Jest tragicznie. Człowiek po prostu się załamuje. W depresję wpada.
Co jakiś czas jakaś drobna pomoc kapnie jednak rodzinie Tylutko. Oprócz stałego zasiłku rodzinnego mają od miasta dofinansowanie do czynszu. Ale i tak nie dają rady z opłatami. Mają kilkumiesięczne zaległości. Z opieki społecznej dostali bilet na przejazdy komunikacją miejską dla starszej córki. Dla młodszej obiad w szkole. Z tego obiadu to czasami korzysta cała rodzina.
- Jak dziecko jest chore, idę do szkoły - mówi pani Tylutko. - Pakują mi w słoiki na wynos. Przynoszę do domu i cała rodzina potrafi się najeść jednym obiadem.
• Jak wygląda wasz dzień powszedni?
Dariusz:
- Wstaję o szóstej rano. Przyzwyczaiłem się przez 20 lat pracy do takiego wstawania. Dziewczyny szykują się do szkoły. Robię im śniadanie. Wychodzą. Ja wyglądam przez okno. Już jestem w takiej depresji...Patrzę i zazdroszczę ludziom, że idą do pracy. Potem telewizor. Urząd Pracy. Pracy nie ma. Czekanie na dzieci. Ugotowanie jakiegoś obiadu. Mam coraz czarniejsze myśli. Jak wychodzę na balkon... Mam taki odruch, żeby skoczyć i mieć wszystko z głowy.
Bożena:
- Zasypiam przed czwartą nad ranem. Nie mogę spać. Czytam. Jak mam głowę ciężką od myśli, to coś lekkiego. Na przykład romanse. Telewizja może nie istnieć. Denerwuje mnie. Wstanę o dziewiątej, jak mnie mąż obudzi. Jak pchnie do życia. Potem wyjdę gdzieś. Przejdę się po sklepach, żeby zobaczyć, czy nie wiszą jakieś ogłoszenia o pracy.
Są dni, kiedy zaglądają do zasiłkowni. Tak nazywają urząd pracy. Ale, jak mówią, nie wynieśli stamtąd żadnej oferty. A szukali w firmach, na własną rękę?
- Trzeba mieć na bilety, żeby pojeździć po Lublinie. Czy bezrobotni bez prawa do zasiłku nie powinni mieć darmowych przejazdów MPK? Łatwiej byłoby tej roboty szukać - postulują obydwoje.

Jakie macie marzenia?

- Ja marzę, żeby pracować - Bożenie łamie się głos.
- Jeżeli jest praca, są pieniądze. A
jak są pieniądze, to dopiero wtedy można marzyć
- mówi Dariusz. - Jak się nie ma pieniędzy na podstawowe rzeczy, żyje się z dnia na dzień. Żeby jutro było co jeść. I żeby zdrowie było. No, ale mamy zdolne dziewczyny. I w nich część swoich marzeń lokujemy.
Ewa Stępień

Gdzie szukać zatrudnienia

- powiatowe urzędy pracy
- Biuro Doradztwa Personalnego Consultor,
ul. Bohaterów Monte Cassino 16 w Lublinie,
tel. 7401812
- Biuro Doradztwa Personalnego Elektus, Krakowskie Przedmieście 41 w Lublinie,
tel. 532-61-00
- Biuro Karier KUL, al. Racławickie 14
w Lublinie, tel. 445-43-71
- Biuro Karier UMCS, ul. Czwartaków 15
w Lublinie, dom studenta Ikar, tel. 533-70-82

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO