wtorek, 17 października 2017 r.

Magazyn

Zdarzenia i wrażenia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 stycznia 2013, 13:14
Autor: Paweł Wiater

 (Mariusz Mucha)
(Mariusz Mucha)

Rozmowa z Jakubem Ćwiekiem, pisarzem

• Trasa promująca „Chłopców” była bardzo nietypowa. Rock & Read przypominał bardziej życie typowych rockmenów aniżeli pisarza. Skąd pomysł na tego typu akcje? Czy na Zachodzie inni pisarze również promowali w ten sposób swoje dzieła?

– Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia czy ktoś już to w tej formie zrobił. Obstawiam, że co najmniej kilku autorów by mogło: Neil Gaiman, Joe Hill…, ale naprawdę nie sprawdzałem. Słyszałem, że Stephen King czasem ruszał w trasę na motocyklu, ale też czy była to promocja? Trudno powiedzieć. A co do samej idei trasy, to odpowiedź jest prosta: jestem fanem rocka, są rzeczy, które cholernie mi się podobają nie tylko w tej muzyce, ale i sposobie bycia. Dlaczego nie wykorzystać ich dla siebie? Trasa rockowa to droga, ludzie, jakich na niej spotykamy, show i imprezy po nich. No i, oczywiście, muzyka. Pytanie czy koniecznie wykonywana przez uczestników trasy? Zresztą to też nie jest kwestia zamknięta – może przy okazji kolejnej edycji...

• Czy podczas trasy miały miejsce jakieś wyjątkowe zdarzenia, które utkwiły ci w pamięci?

– Całe mnóstwo niezapomnianych zdarzeń i wrażeń. Cudownych miejsc przepełnionych rock&rollowym duchem, ludzi, którzy ładowali nam baterie na każdym kroku. Trochę tu mało miejsca, by opowiedzieć szczegóły, bo każda z historii jest złożona i aż szkoda byłoby je opowiadać skrótowo. Zresztą, to grzech dla pisarza: skracać na siłę długą historię. No i rzecz jasna nie do końca wszystko opowiadać mogę. Bo z trasą jest jak z Vegas. Co wydarzyło się na trasie...

• Loki jest twoim najpopularniejszym bohaterem. Czy nie masz jednak czasami takich momentów, kiedy masz po prostu dość Kłamcy? Że cokolwiek innego byś napisał to i tak każdy pyka o Lokiego.

– Czasem mam dosyć tego, że nic tylko Loki i Loki, ale z drugiej strony to napawa dumą. Że zadziałało, chwyciło. Martwi mnie tylko, że czytelnicy bywają tak zamknięci na coś nowego. Trochę jak moja ośmioletnia córka, która ma swoje ulubione potrawy i nie spróbuje niczego nowego, chyba że przypadkiem. I ja też mam wielu takich czytelników, którzy lubią cykl o Kłamcy, ale nie spróbują z niczym innym, bo na pierwszy rzut oka nie kręci ich temat. Autorowi trzeba czasem zaufać w ciemno. Pójść z nim w ciemną uliczkę, żeby... no dobra, trochę się zapędzam w porównaniu.

• Jesteś jednym z niewielu polskich pisarzy, którzy bardzo cenią sobie kontakt ze swoimi fanami. Bywasz na konwentach, spotkaniach autorskich i jesteś bardzo aktywny w sieci.

– Nie sądzę, żeby tak było. Znam wielu autorów, którzy cenią sobie swoich czytelników i kontakt z nimi, ale nie mają natury showmana jak ja. Ja byłem kiedyś konferensjerem, od dzieciaka występuję w przedstawieniach: to zostaje w człowieku i uczy, jak się nie bać publiki. A, że jeżdżę? Ja przede wszystkim jestem fanem, a konwenty to miejsce, gdzie jeżdżę, żeby się dobrze bawić. To, że ktoś chce się tam ze mną spotkać i dzięki temu wejdę bez kolejki, to dodatkowa frajda i nobilitacja.

• Masz jakichś – niekoniecznie piszących – osobistych idoli?

– Pewnie. Najważniejsi to mój tato, Bruce Willis i Stephen King. Uwielbiam też Neila Gaimana, Jossa Whedona, Nathana Filliona, Kurta Vonneguta oraz... Elę Gepfert i Piotra Cholewę, którzy nauczyli mnie, jak być fanem i że można nim być zawsze. Ta lista jest znacznie dłuższa, bo staram się uczyć od wielu ludzi czego się tylko da, ale najważniejsi są powyżej.

• Andrzej Ziemiański mówił, że każda z postaci w jego Achai była wzorowana na prawdziwej osobie, którą poznał w rzeczywistości. Czy w twoich książkach bohaterowie również są fikcyjnym odzwierciedleniem osób, które naprawdę znasz?

– Nie, choć czasem, sporadycznie, się to zdarza. Ale to raczej wyjątki niż reguła.

• Czy jest coś, co zmieniłbyś w swoich utworach już po ich wydaniu?

– Zawsze, choć niekoniecznie zaraz po wydaniu. Dlatego wracam do swoich książek tylko, kiedy muszę, na przykład szykując kontynuację. Inaczej traktuję je jak zamknięty etap. Czy też, żeby być bardziej w klimacie, rozdział.

• Całkiem niedawno ukazał się komiks z przygodami Lokiego – „Kłamca: Viva l’arte”. Skąd taki pomysł biorąc pod uwagę fakt w jak fatalnym stanie jest ostatnio polski komiks?

– Właśnie stąd, że polski komiks jest w fatalnym stanie. Jest masa świetnych, polskich komiksów, ale z różnych przyczyn forma – w powszechnej świadomości uznawana niesłusznie za infantylną – to dla wielu przeszkoda nie do przejścia. Więc próbuję wejść w to pole ze znaną postacią i jak przystało na fana pokazać: hej, tak też jest fajnie, spróbujcie. A co do kolejnych prób, cóż, zobaczymy. Ja na pewno chciałbym jeszcze napisać parę komiksów, także z Kłamcą, choć pewnie teraz niekoniecznie na nim się skupię. Trudno sięgać mi myślami tak daleko, gdy mam bliższe plany, zupełnie inne, ale ogromnie bogate i zwiastujące intensywny czas.

• Jesteś dzisiaj jednym z bardziej rozpoznawalnych pisarzy w naszym kraju. A jak zaczęła się twoja przygoda? Jakaś recepta na sukces?

– Co do recept, to myślę, że to dość skomplikowana mieszanka, w której skład wchodzą: świetni rodzice i przyjaciele gotowi wspierać w każdej sytuacji i okolicznościach, pasja do czytania, otwartość i skłonność do szaleństw. Masz to, masz cały świat. Niezależnie od zawodu, jaki wybierzesz. Pytałeś jeszcze o początki pisania, ale tu robię błagalne oczka mówiące: proszę, nie. Nie znowu…

• A plany na przyszłość?

– Oczywiście, bardzo rozległe. Po pierwsze „Dreszcz” nowa książka już w kwietniu, po drugie kontynuacja „Chłopców”, która już powstaje. Zamierzam domknąć swoje dwie napoczęte historie: „Krzyż Południa” i „Ofensywę szulerów”. W międzyczasie ukaże się darmowa, e-bookowa „Wendy” i pewnie kilka opowiadań. Oczywiście, po drodze już myślimy, jak wyszykować kolejną edycję Rock&Read Festival tak, żeby przestała być promocją autora, a stała się tym, czym miała być zawsze. Wielką akcją propagującą czytelnictwo i rock&rolla.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!