wtorek, 17 października 2017 r.

Magazyn

Żeby tylko ta śmierć była po coś. Rodzice tragicznie zmarłego Rafała walczą o sprawiedliwość


Chłopiec przechodził przez oznakowane przejście dla pieszych na ul. Wyszyńskiego. Jadący z prędkością ok. 74 km/h (dopuszczalna prędkość w tym miejscu to 50 km/h) ford mondeo nie wyhamował
Chłopiec przechodził przez oznakowane przejście dla pieszych na ul. Wyszyńskiego. Jadący z prędkością ok. 74 km/h (dopuszczalna prędkość w tym miejscu to 50 km/h) ford mondeo nie wyhamował

W grudniu minie rok od śmierci 12-letniego Rafała Małysa, który zginął w wypadku wracając z obowiązkowych szkolnych zajęć na basenie. Rodzice chłopca wciąż walczą o ukaranie osób, które - jak twierdzą - współprzyczyniły się do tragedii.

– Nie wiem, jak funkcjonowałem przez pierwsze trzy miesiące po jego śmierci. Niewiele pamiętam. Gdyby nie młodszy syn i to, że musiałem się nim zająć, pewnie poszedłbym za Rafałem – Grzegorz Małys nie może powstrzymać łez. Mówi, że z tamtego roku ma tylko przebłyski pamięci. Doskonale pamięta tylko chwilę, w której lekarze mówią mu, że orzekli śmierć mózgu jego dziecka i pytają, czy zgodzi się na pobranie narządów. Zgadza się. Potem już pustka.

Mgła rozwiewa się dopiero jakieś trzy miesiące później. Wtedy zrozpaczeni rodzice stwierdzili, że sprawą śmierci ich dziecka właściwie nikt się na poważnie nie zajmuje.

– A przecież to nie tylko wina kierowcy. Przecież byli inni winni – podkreśla z mocą ojciec chłopca i wylicza dyrektora szkoły, który pozwolił, by uczniowie klasy szóstej samodzielnie szli i wracali z obowiązkowych zajęć na basenie, choć musieli pokonać po drodze ruchliwą dwupasmówkę bez świateł oraz nauczycieli, którzy taki system od lat bezkrytycznie akceptowali. – Zaczęliśmy szukać sprawiedliwości, czyli ukarania tych wszystkich, którzy współprzyczynili się do dramatu, którego można było uniknąć. Chcemy, żeby już żaden rodzic nie czuł tego, co czujemy my odwiedzając grób Rafałka.

Wypadek

13 grudnia 2016 roku Rafał normalnie wyszedł rano na lekcje. Potem miał godzinne „okienko”. Wrócił do domu stojącego zaledwie 150 m. od szkoły. Ojciec namówił go, żeby się nie spieszył, tylko zjadł obiad.

Odwiózł go na Krytą Pływalnię Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zamościu, która mieści się niecałe 2 kilometry od budynku szkoły. Dziecko zostało na zajęcia, a potem wracało do domu samo. Chłopiec przechodził przez oznakowane przejście dla pieszych na ul. Wyszyńskiego. Jadący z prędkością ok. 74 km/h (dopuszczalna prędkość w tym miejscu to 50 km/h) ford mondeo nie wyhamował.

– Po prostu przejechał po moim dziecku. Rafał zmarł w szpitalu dwa dni później – mówi zrozpaczony ojciec. – 18 października odbędzie się kolejna rozprawa tego kierowcy. Wszystko wskazuje na to, że zapadnie wyrok. Trudno tu mówić o wyroku satysfakcjonującym, bo w naszym życiu nic on nie zmieni. Chciałbym tylko, żeby był sprawiedliwy. Kierowca przyznał się do winy i wyraził skruchę, ale popełnił błąd. Jechał za szybko. Nie wyhamował. Biegły z całą pewnością stwierdził, że mógł wypadku uniknąć. Znał to miejsce, bo mieszka w pobliżu. Powinien uważać. Nie jestem żądny krwi, ale mam nadzieję, że usłyszy wyrok bezwzględnego więzienia. Chciał, czy nie chciał, ale zabił. Proponowany przez sąd wyrok, czyli rok pozbawienia wolności w zawieszeniu to kpina.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 dni temu o 15:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najlepiej domagajcie się wyrzucenia wszystkich nauczycieli z pracy, dzieci będą głupie i niewykształcone w Zamościu! Ale za to będą cały czas wakacje, P. Grzegorz i Beata otrzymają order uśmiechu.
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nauczyciele i dyrektor, kto dalej - prezydent miasta, komitet rodzicelski, katecheci, księża, policja drogowa, no panie Grzegorzu i Beato, na kogo następnego się wybieracie?
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 15:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Matka na wywiadówce na początku roku podpisała zobowiązanie rodziców do dowożenia i zabierania dziecka z zajęć na basenie. Rodzice nie dopełnili podpisanego obowiązku. Gdzie jest prokuratura i śledztwo wobeć rodziców za pozostawienie dziecka bez opieki po szkole, mimo podpisanego zobowiązania.
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 15:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz pismaki brukowców zmieniają tonację, zamiast pluć na niewinnych nauczycieli,mówią o oddaniu organów zmarłego Rafała (patrz Tygodnik Zamojski). Ale i tak opinie czytelników są miażdżące dla zachowania Grzegorza i Beaty Małys- żadnej powagi w przeżywaniu żałoby, tylko zemsta i kasa się liczy.
Rozwiń
Gość
Gość (7 października 2017 o 21:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chłopie daj sobie już spokój zajmij się pracą
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!