poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Zlot miłośników starych samochodów (zdjęcia)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 maja 2012, 16:27

 (Jakub Markiewicz)
(Jakub Markiewicz)

Samochody wyprodukowane w poprzedniej epoce nie są tanie, komfortowe, ani łatwe w utrzymaniu. Mimo to wiele osób pokochało te auta i chce przywrócić im dawną młodość. – Bo mają duszę i każdy z nich opowiada historię związaną z naszym życiem. Skradły nasze serca – mówią zgodnie uczestnicy zlotów "Lubelskie klasyki nocą”, które odbywają się w każdy czwartek w Lublinie

W latach 80. za sprawą serialu "07 zgłoś się” samochód FSO Polonez 1500 dorobił się pieszczotliwej nazwy "Borewicz” (od serialowego Sławomira Borewicza granego przez Bronisława Cieślaka). Szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i pożądanych aut tamtych lat. W takim samym stylu zbudował swojego poloneza Tomasz Kusy.

W końcu to Borewicz

Jak opowiada, Borewicza znalazł zaniedbanego, stojącego pod drzewem. Był brudny, zardzewiały i niechciany. Postanowił się nim zaopiekować. – To był czysty przypadek. Mój znajomy miał pięknie odrestaurowanego fiata 125p, który bardzo mi się podobał. Zapragnąłem również i ja sięgnąć historii i sprawić sobie takiego klasyka – wspomina Tomasz Kusy, który na co dzień podróżuje znacznie nowszą i szybszą subaru imprezą. – Moje auto pochodzi z 1979 roku i na początku było w fatalnym stanie. Do tej pory m.in. wymieniłem wszystkie zardzewiałe elementy, samodzielnie odmalowałem go na biało, wymieniłem tapicerkę, kierownicę oraz obniżyłem przód i tył auta. Do tego założyłem szerokie felgi i... stacjonarny telefon z epoki w środku samochodu. W końcu to Borewicz! – podkreśla. Samochód przeszedł dużą metamorfozę i z niechcianego gruchota stał się klasykiem, za którym oglądają się przechodnie.

10 lat namawiania

Na kolejny zlot z cyklu "Lubelskie klasyki nocą” przyjechało ponad 70 kierowców. Na parkingu przy ulicy Orkana można było zobaczyć m.in. golfy mk1, autobianchi, zastawy 750, fiata 132 z 1977 roku, kilka warszaw 224, oliwkowego wartburga na dużych nowoczesnych felgach i wiele fiatów 125 i 126p.

Pan Piotr przyjechał na spotkanie jednym z najbardziej rozpoznawalnych samochodów na świecie: dodge'em challengerem z 1974 roku. Bulgot potężnego silnika V8 produkującego 350 koni zwrócił uwagę wszystkich obecnych. Swoje auto zaparkował wśród innych przedstawicieli legendarnej amerykańskiej motoryzacji: pontiaca GTO i mustanga shelby GT 350. – Challengera znalazłem u znajomego za granicą. Samochód stał przez prawie 30 lat pod plandeką w garażu. Aż dziesięć lat zajęło mi namówienie kolegi, aby sprzedał mi dodge'a. W końcu się udało i bardzo się cieszę – opowiada pan Piotr. – Takie samochody się "uprawia” i ciągle o nie dba. Zawsze jest coś w nich do zrobienia, ale sprawia to wielką frajdę – dodaje właściciel challengera. Pytany o średnie spalanie swojego cacka, tylko się uśmiechnął i stwierdził, że samochód używany jest okazjonalnie.

Tylko ja za kierownicą

Jednym z najstarszych uczestników ostatniego czwartkowego spotkania był pan Marek Męcik, który przyjechał FSO 125p z 1990 roku. – Jestem pierwszym właścicielem tego samochodu. Mam wszystkie oryginalne dokumenty, nawet dowód zakupu.

Wielu kierowców obecnych na spotkaniu kupiło samochody, które stały zaniedbane i dzięki ciężkiej pracy doprowadzili je do stanu przykuwającego uwagę. Marek Męcik od 22 lat jeździ tym samym samochodem. – Auto musi przyzwyczaić się do kierowcy i wspólnie z nim się "dotrzeć”. Ja nie pozwalam nikomu siąść za kierownicą mojego 125p, ani najlepszemu koledze, ani żonie! Dodatkowo, auto jeździ tylko, gdy jest słońce. W zimie i w deszczu czeka grzecznie w garażu – zdradza tajemnicę rewelacyjnego stanu 125p Marek Męcik.

– Kocham charakterystyczny dźwięk malucha, który kojarzy mi się z młodością i z moimi rodzicami, którzy mieli dwa takie. Zawsze chciałem mieć takie auto – wtrąca Jacek Werner, właściciel fiata 126p, wyprodukowanego jeszcze na licencji w 1979 roku. Jego mały fiat przeszedł gruntowny remont. Lakier został ponownie położony, a cała rdza usunięta. – Maluch przez wiele lat stał nieużywany w stodole. Kupiłem go aż w Suwałkach i od tamtej pory dbam o ciągłą konserwację i kompletuję części, który jest coraz mniej.

Ratować stare klasyki

Po raz pierwszy miłośnicy starych samochodów spotkali się w Lublinie na początku kwietnia. Pomysł wywołał duże zainteresowanie i na kolejne przyjeżdża coraz więcej unikatowych aut.

– Na widok tych samochodów zaczepiają nas ludzie i opowiadają historie ze swojego życia, jak to ich rodzice mieli podobny pojazd – komentuje Krzysztof Żurawski, organizator. – Chcemy ratować stare klasyki, bo wiele z nich stoi zapomnianych w fatalnym stanie. Te samochody zasługują na drugą młodość, są tego warte.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!