sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Złote Mrówkojady 2011: Opowieść bezlitosnego selekcjonera

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 kwietnia 2011, 14:09

Andrzej Rusin <br />
animator kultury z Kinoteatru projekt z Centrum Kultury. Od 5 lat organizuje Lubelską
Andrzej Rusin
animator kultury z Kinoteatru projekt z Centrum Kultury. Od 5 lat organizuje Lubelską

Rozmowa z Andrzejem Rusinem, organizatorem Lubelskiej Gali Filmu Niezależnego "Złote Mrówkojady 2011” .

• Co się czuje po obejrzeniu 175 filmów?

– Z jednej strony, mamy z Maćkiem Misztalem (współorganizatorem Gali i konkursu – przyp. red.) kaca filmowego. Z drugiej strony, po takim maratonie oglądania ogarnia nas wielka przyjemność, bo filmy były naprawdę dobre. Mieliśmy jako wstępni selekcjonerzy kłopot, by z tej ilości nadesłanych prac wybrać tyle, by normalni ludzie mogli wytrzymać projekcje. No i żeby jurorzy to wytrzymali.

• Ile tytułów przeszło przez wasze sito i jak wygląda praca festiwalowych selekcjonerów?

– Przede wszystkim trzeba było wszystko obejrzeć. Każdy oglądał oddzielnie i potem liczyliśmy punkty. Skala była od 0 do 10.

• Było 10?

– Nie, ja najwyżej dałem 7, Maciek chyba 8. Ale i 7 dawało gwarancję, że film trafi na galę i będzie oceniany przez widzów i jury. Po pierwszym liczeniu okazało się, że chcemy zafundować widzom projekcje trwające ponad 7 godzin. Nikt normalny by tego nie wytrzymał. Trzeba było robić dogrywkę i z bólem wyrzucać kolejne tytuły. W sumie, mamy 14 prac amatorów i 15 etiud studenckich. Kilku mi autentycznie żal.

• To może zróbcie dodatkowy pokaz "Z bólem odrzucone”

– To jest jakieś wyjście. Pomyślimy o tym.

• Macie podobny gust, czy były krwawe dyskusje o jakiejś pracy?

– Podobne, ale dwa filmy kobiece nas poróżniły. Maciek od razu dał 0 autorce 5-minutowej opowieści o piesku biegającym na smyczy. Ja się zastanawiałem.

• Może to filozoficzna metafora i czegoś nie zrozumieliście?

– Jeśli tak, to ja się podaję do dymisji. Dodam, że oprócz biegania pieska, nic się nie działo. Bohater był w kurteczce z kapturkiem. Drugim filmem była kobieca produkcja o zombie. Koszmar.

• O zombie powinien być koszmar.

– Autorzy się nie dogadali, na co ma patrzeć kamera i jaki jest scenariusz.

• Film niezależny jest sfeminizowany?

– Chyba więcej filmów nakręcili panowie, ale kobiecych też jest dużo. Julia Kolberger nakręciła superfilm "Jutro mnie tu nie będzie”. Świetny jest "Tasnim” studentki z Izraela. To kameralna opowieść o tym, jak reżyserka Żydówka robi casting i szuka aktora. Jest nim Arab. Prosty kadr, chłopak siedzi na kanapie. Ona tylko na chwilę siada koło niego, wcielając w aktorkę. Bardzo dobrą animację "Drżące Trąby” – najkrótszy film festiwalu – zrobiła Natalia Drożyńska.

• Po filmie bez opisu poznasz czy to etiuda studencka, czy amatorski, polski czy zagraniczny?

– Pewnie. Studenci mają większe możliwości techniczne i wiedzę. Mają do dyspozycji ekipę. To widać. Ale był film z Łodzi nadesłany przez operatora. Genialnie sfilmowany, superpraca kamery, ale historia była o niczym i filmu nie łyknęliśmy. Wybierając, stawialiśmy na filmowość. Produkcja zagraniczna nie gwarantuje jakości. Filmy koreańskie, rosyjskie odpadały, bo były słabe. "Złote Mrówkojady” zrobiły się takie znane, że jest krwawa walka.

• To dopiero piąta edycja waszego festiwalu, nie ma na nim nagród…

– Są "Złote Mrówkojady” i dobra zabawa. Kiedy startowaliśmy, to widzowie zobaczyli wszystkie zgłoszone prace. Z filmami organizatorów było ich 9! Teraz blisko 200, bo jeszcze po terminie ciągle nadchodzą. Autorów zachęcamy, by startowali w przyszłym roku. Chyba atutem jest nieformalny charakter imprezy. No i dzięki dziewczynom z promocji CK, prowadzeniu bloga, reklamowaniu Mrówkojadów jest takie zainteresowanie.

• Jakieś rady dla uczestników VI edycji?

– Ocenić możliwości i nie robić błędu np. Błażeja Kujawy, który zrobił film z rewelacyjnymi zdjęciami, na planie śmigłowiec, policjanci i w obsadzie same modelki. Super, tylko gdyby się nie odzywały. Nie udawać Hollywood. Unikać opowieści w stylu: 16-latek wstaje, wkłada ciapy, stoi przed lustrem, robi sobie herbatę. Jak widzę kolejny film o zmarnowanym nastolatku, co się drapie i ziewa, to nie mogę. Albo film udający gangsterski z mafiosami na ulicy, na której chodzą rozbawione dzieci. Pastisz musi być przemyślany. I radzę oglądać dobre filmy. Nie seriale i nie klasy B.

• Przez 5 lat Mrówkojadów zmieniły się startujące filmy?

– Są odważniejsze, grają ludzie w różnym wieku, a nie kumple ekipy.

• Odważniejsze? Będą na tegorocznej gali momenty?

– Będą. Amatorskie i studenckie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!