poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Po raz pierwszy Mazur w sali rozpraw nr 2230 na 22 piętrze gmachu Sądu Federalnego był już tydzień temu. Stanął przed sędzią pomocniczym Arlanderem Keysem, którego zadaniem była pomoc w przygotowywaniu akt sprawy dla sędziów federalnych.

Sprawa, która rozpoczęła się z trzygodzinnym opóźnieniem, trwała kwadrans i zakończyła się wyznaczeniem nowej, na środę. Do tego czasu Bruce Tinkoff, prawnik Edwarda Mazura, miał znaleźć adwokata kompetentnego do występowania w sprawach kryminalnych, specjalizującego się w materii zarzutów czynionych biznesmenowi. Jak zapowiadał, tak zrobił, wyszukując prawnika z najwyższej półki palestry chicagowskiej, Christophera C. Gaira, z renomowanej kancelarii Jenne & Blocks.

Spec od białych kołnierzyków
Gair zajmuje się obroną w sprawach tzw. przestępczości białych kołnierzyków, czyli urzędniczej i biznesowej. Wiadomość o pozyskaniu Gaira komentowana była w Chicago jako spory sukces Mazura.
Gair już zresztą zapowiedział, że proces ekstradycyjny polonijnego biznesmena potrwa co najmniej rok, a prawdopodobnie dłużej. Gair będzie też wnosił o zwolnienie Mazura za kaucją, z ewentualnymi restrykcjami kontrolnymi. Jakimi?
Np. aresztu domowego zastosowanego w przypadku znanego mafioso Johna Gottiego Juniora. Albo elektronicznego monitoringu, jak w przypadku gwiazdy telewizyjnej Marthy Stewart, oskarżanej o przestępstwa giełdowe.
Ale na takie rozwiązania sędzia raczej się nie zgodzi.

Polonia podzielona
Tymczasem polonijne Chicago, w którym Edward Mazur robił karierę ponad 30 lat, jest w jego sprawie podzielone. Z kręgów zbliżonych do Kongresu Polonii Amerykańskiej można usłyszeć o sponsorowaniu przezeń wysyłki leków i sprzętu medycznego do Polski czy o sponsorowaniu znanej drużyny Wisła Chicago, gdzie na sportową emeryturę zjeżdżało dorabiać wielu polskich piłkarzy.
Podkreśla się dobrą znajomość biznesmena z prezesem KPA Edwardem Moskalem. Miała ona zaowocować przedstawieniem lidera amerykańskiej Polonii premierowi Leszkowi Millerowi. Co do dziś Moskalowi jest pośmiertnie wypominane.
 Jak większość ludzi interesu, Mazur deklarował się jako zwolennik Partii Republikańskiej i często się tym chwalił. Podobnie jak swoją hojnością w dotacjach na fundusz wyborczy tej partii, co miało być powodem zaproszenia go na inaugurację prezydentury George'a W. Busha. Lubił też podobno opowiadać o swoim lobbingu na rzecz zakupu przez Polskę samolotu wielozadaniowego F-16.

Za mądry na spisek
Andrzej Jermakowski, redaktor zamkniętego niedawno "Dziennika Chicagowskiego”, znany był z krytyki Mazura. Pisał także o licznych podejrzeniach związanych z zabójstwem gen. Marka Papały. Mazur wytoczył mu proces. Wygrał i doprowadził do zakazu publikowania oskarżeń o inspirację zabójstwa.
Z kolei tygodnik polonijny "Express” i jego redaktor Andrzej Wąsewicz byli zdecydowanie łaskawsi dla biznesmena. W piśmie można było m.in. przeczytać, że wersja o konspiracji Mazura z "Nikosiem”, "Słowikiem” i innymi polskimi gangsterami w sprawie zabicia komendanta policji jest nazbyt fantastyczna oraz nie przystaje do inteligencji Mazura; niezależnie już od jego intencji i zamiarów.
W redakcji "Expressu” odbyła się konferencja prasowa Mazura, w której zaprzeczał jakoby miał cokolwiek wspólnego z zabójstwem Papały.

Dobra rodzina
Także w rodzinnej wsi Mazura mają o nim dobrą opinię.
Lubzina to duża wieś parę kilometrów od Dębicy, przedzielona przez zatłoczoną, ruchliwą drogę krajową numer 4. Tu, w drewnianym domu, urodził się Edward Mazur. Tamtego domu Mazurów nie ma już od lat. Jest nowy, murowany. Mieszka w nim pani J., siostrzenica Mazura.
- Wuj to daleka rodzina, nie mam z nim kontaktu, nie mamy o czym rozmawiać - ucina kobieta.
Zdzisława Pabijańczyk, która uczyła w tutejszej szkole małego Edwarda, też nie chce rozmawiać.
- Dziennikarz? Rozmawiałam już z dwoma i wystarczy - oświadcza na wstępie, ale w końcu daje się namówić. - Znałam ich dobrze. To byli biedni, ale pracowici ludzie. W domu zawsze był porządek, a Edzia pamiętam jako miłego i zdolnego chłopca. Nie wiem, co z niego wyrosło, ale w żadne zabójstwo generała nie wierzę. To była, to jest, naprawdę dobra rodzina - mówi zdecydowanie pani Pabijańczyk.

Każdy, tylko nie Edziu
Ksiądz Józef Dudziak proboszczował w Lubzinie 26 lat. Rok temu przeszedł na emeryturę.
- Mazur? Chciałbym panu pomóc, ale nie mam jak, bo w życiu go na oczy nie widziałem. Pytało mnie o niego paru dziennikarzy, zwłaszcza, czy dał coś na kościół. Odpowiadałem, że nigdy, ani grosza. Mam o nim tylko "to” - mówi ksiądz i pokazuje kartkę z zeszytu z wynotowanymi imionami i datami urodzin rodziców i sześciorga rodzeństwa Mazurów, w tym Edwarda.
Stanisława Rybska w Chicago spędziła 23 lata. Od trzech lat znowu mieszka w Lubzinie.
- Tam, w Ameryce, to Polak Polakowi wilkiem. Ale nie Edziu. Gdy dowiedział się, że ja, krajanka z Lubziny, przyleciałam do Chicago, przyjechał po mnie swoim samochodem i zawiózł do swojego domu, gdzie mieszkał z matką. Zastawił stół i tak mi radził: Stasiu, naucz się przynajmniej na tyle angielskiego, żebyś wiedziała, czy gadają do ciebie, czy o tobie. Dał pięćdziesiątaka na szczęście i powiedział, żeby w razie kłopotów dzwonić.
Po paru latach pani Stasia znalazła się w kłopocie - złamała nogę.
- Zadzwoniłam i nie odmówił pomocy. To złoty człowiek.
O tym, że Mazur jest podejrzewany o zlecenie zabójstwa generała Marka Papały, pani Stanisława dowiedziała się dopiero po powrocie do kraju. Tak mówi. A w podejrzenia nie wierzy. Każdy, tylko nie Edziu.

Rozmowa z Anną L., starszą siostrą Edwarda Mazura

• Jaki jest pani brat?
– To dobry, spokojny, ceniący więzi rodzinne człowiek. Ma złote serce, o czym przekonało się wielu rodaków, którym w USA pomagał. Odniósł wielki sukces w Ameryce, ale czuł się Polakiem i chętnie wracał do Polski.
• Prowadził tu rozliczne interesy...
– Tak, ale zapewniam, że nie tylko interesy go tutaj sprowadzały. Naprawdę kocha Polskę i zawsze był z niej dumny. W tym duchu wychował także swoich trzech synów. Na starość chciał wrócić do kraju.
• W jaki sposób dorobił się w USA olbrzymiego majątku?
– Jako nastolatek przerwał naukę w gimnazjum w Dębicy i wyjechał z mamą do USA. Mamusia miała tam brata, bezdzietnego kawalera, który prowadził w Chicago sklep. Z czasem zaczął go prowadzić Edziu. Od tego właśnie interesu zaczynał swoją działalność w biznesie. Całą resztę zawdzięcza sobie. On naprawdę bardzo ciężko pracował, aby zdobyć wykształcenie i pomnożyć majątek.
• Czy brat wprowadzał panią lub kogoś z rodziny w Polsce w swoje interesy?
– Nigdy tego nie robił. Utrzymywaliśmy stały kontakt, ale nie korzystaliśmy z jego pieniędzy.
• Czy rozmawialiście o podejrzeniach polskiej prokuratury?
– Nigdy o tym nie rozmawialiśmy.
• Co pani sądzi o podejrzeniach, że Edward Mazur brał udział w zabiciu generała Marka Papały?
– Nie wierzę, że ktoś taki jak Edziu mógł się posunąć do takiej zbrodni. Wrzawa medialna bardzo nas boli, bo jest jednostronna i oparta na poszlakach. A brat nawet nie może się bronić...
Wojciech Malicki
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!