środa, 16 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Zostawił Szwajcarię dla Zamościa

Dodano: 18 czerwca 2010, 13:55

Najpierw zakochał się w Basi. Potem zostawił Szwajcarię dla Zamościa. Zbudował dom w Bondyrzu i jest szczęśliwy. Dlaczego? – Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Zamość, zobaczyłem miasto jak z bajki. Nie wiedziałem, że włoski architekt zaprojektował je jako miasto idealne – mówi Thomas Held

Kiedy pierwszy raz zobaczył Zamość, nie mógł otrząsnąć się ze zdumienia. – Siostra mojej żony Basi mieszka w jednej ze staromiejskich kamienic; na poddaszu. Kiedy spojrzałem przez okno, zobaczyłem rozległy Rynek, kolorowe kamienice, ludzi, przecierałem oczy ze zdumienia – mówi Thomas Held. – Jakbym widział miasto z dziecinnych baśni. Miasto, w którym mieszka księżniczka.

Basia

Idziemy w kierunku ulicy Ormiańskiej. Ostre słońce wycina z cienia kolejne płaskorzeźby. Zaglądamy na podwórka. A te są jak dziedzińce pałaców. Jednak w Zamościu najważniejsza jest Basia, żona Thomasa.

– Pierwszy raz zobaczyłem ją w Grecji. Miałem urlop i w Atenach szukałem dobrej restauracji. W hotelu wskazano mi konkretny adres. Szybko znalazłem to miejsce. Podeszła do mnie kelnerka. Uśmiechnęła się serdecznie. Zapraszamy, zapraszamy. Ujęła mnie od razu. Pomyślałem sobie: To dopiero jest dziewczyna – opowiada Thomas.

Tak się zaczęło. Dziś są trzynasty rok małżeństwem. – Bardzo, bardzo szczęśliwym – zapewnia Thomas. – Dlaczego? Bo wiem, że Basia nigdy nie zrobi wobec mnie nic złego. Wiem, że ja nigdy nie zrobię wobec niej nic złego. Ona o tym dobrze wie. Dlatego tak sobie ufamy.


Skąd ten Zamość

W Hiszpanii wymyślił z żoną, że założą małą rodzinną restaurację. Dlaczego nie w Szwajcarii, skąd pochodzi i gdzie jego rodzina od pokoleń zajmowała się hotelarstwem i gastronomią? – Od dziecka pracowałem w restauracji. Ale nie chciałem mieszkać w Szwajcarii. Bardzo ją lubię. Tam wszystko musi być perfekt, jak w przysłowiowym zegarku. Może chciałem trochę spontaniczności? – zastanawia się Tomas.

Przez 15 lat prowadził mały hotelik w Hiszpanii. – A ponieważ moja żona pracowała w Lublinie w szkole gastronomicznej, wybrałem Polskę. A, że pochodzi z Zamościa, postanowiliśmy otworzyć tu mały szwajcarski bar – opowiada Thomas Hold.

Kupili działkę w pobliskim Bondyrzu. – Nasz dom jest ostatni w szeregu. Tuż przy lesie. Mamy piękny widok na rzekę Wieprz... Ale tu, w Zamościu, wszędzie jest pięknie.

Porządek i piękno

W Zamościu mieszka rok. Ani mało, ani dużo. – Ale wystarczająco, żeby poczuć to miasto. Siądziesz na ławce, zamykasz oczy i czujesz, jak spływa na ciebie spokój – chwilę szuka właściwego słowa i zaraz dodaje: Taka łagodność wisi w powietrzu.

Held dużo podróżował po świecie. Oglądał wiele europejskich miast. Jak na ich tle wygląda Zamość?
– Najpierw zaskoczył mnie bajkowy charakter miasta. Później dowiedziałem się, że zaprojektował go architekt z Wenecji na wzór idealnych miast renesansowych. Podoba mi się ten porządek.
Jak w szwajcarskim zegarku?

– Tak. Moja Bazylea jest piękna, ale w Zamościu też jest porządek, a na dodatek jest piękniej.

Tam skarb Twój, gdzie serce Twoje

Siedzimy na Rynku i Thomas opowiada o swoim codziennym dniu. – Wstaję o dziewiątej. Potem trzy kawy. Jedna w domu. W lecie dwie następne w ogródku. Śniadania nie chcę. I do pracy. Pracujemy razem i razem wracamy do domu.

Znalazł pan w Zamościu skarb? – Tak. Basię.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!