Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

7 sierpnia 2009 r.
19:50
Edytuj ten wpis

Żyję już tylko dla córki

0 28 A A

Pani Bożena z Krzczonowa nie kupi 8-letniemu dziecku zabawki i książek do szkoły. Nie ma pieniędzy. Ma za to masę długów. A tylko 400 zł miesięcznie, by przeżyć. Dwa lata temu jej świat legł w gruzach: najpierw straciła zdrowie, potem jedyne źródło utrzymania. W końcu napadła na bank

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
– Nigdzie nie pracuję. Całe życie tyrałam w polu i z tego żyłam. Po operacji kręgosłupa już nie mogę. A w okolicy nie ma dla mnie innej pracy – płacze pani Bożena.

Kobieta mieszka ze schorowanymi rodzicami i 8-letnią córką. Na nią dostaje 400 zł alimentów miesięcznie od byłego męża. A to za mało, by przeżyć. Dlatego pani Bożena wzięła kilka pożyczek, których teraz nie może spłacić.

– Do lutego muszę spłacać 83 zł miesięcznie kredytu w jednym banku, w innym już powinnam oddać 2400 zł. Boję się, że lada dzień komornik przyjdzie do mnie, a wtedy z nami koniec. A w portfelu 10 zł i za to do połowy miesiąca musimy przeżyć – załamuje ręce kobieta. Ma także zaległości w opłatach za prąd (600 zł) i wodę (300 zł).

Łącznie jej długi wynoszą prawie 4 tys. zł.

Z rozsądku

Urodziła się w Krzczonowie i od dziecka pracowała na gospodarce. W pole chodziła z rodzicami. – Dobrze było, dopóki ojciec był zdrowy. Potem życie już nigdy mnie nie rozpieszczało.

Za mąż wychodzi w wieku 31 lat. Jej mąż, mężczyzna z sąsiedniej wsi, ma wtedy 36. – Szybko to się rozleciało, takie stare ramole, jak my nie powinny się żenić. Mieliśmy już swoje przyzwyczajenia, a wtedy trudno żyć razem – wyznaje. Czy kochała? – Dziś nie wiem, może bardziej z rozsądku za niego wyszłam. Nie robił mi krzywdy, ale nie byliśmy dopasowani charakterami.

A inni kandydaci do ręki? – Proszę o inny zestaw pytań.

Najgorsze rzeczy

Samej z dzieckiem było jej ciężko. Wiadomość o operacji kręgosłupa zmienia wszystko. – Wtedy zaczęły mnie spotykać najgorsze rzeczy. Lekarze powiedzieli, że jak szybko mnie nie zoperują, to na wózku wyląduję – mówi.

Operację przechodzi w lutym. Wszystko się udało, ale lekarze każą jej pół roku odpoczywać. Pani Bożena po 6 dniach wraca do pracy.

– Trzeba było iść do roboty. Teraz kręgosłup mam w opłakanym stanie, dlatego już nie mogę żyć z gospodarki – dodaje. To ją dobija. Innej pracy nie zna. – Stanęłam pod ścianą. Z rozpaczy i tej strasznej biedy poszłam do tego banku – szlocha.

Napad

20 sierpnia 2007 roku. Wtorek. Zamaskowana pani Bożena wchodzi do banku spółdzielczego w Krzczonowie. Ma na sobie kurtkę moro i ciemne dresowe spodnie. Na głowie czapkę z daszkiem, a twarz przysłania czarna chustka. Jest niemal pusto. 5 minut przed zamknięciem napastniczka wchodzi do pokoju socjalnego. Spotyka tu dwie pracownice. W jedną celuje przedmiotem, który przypomina broń. „Do środka, do środka” – mówi do kobiet, pokazując na wejście do sali. Wtedy jedna z pracownic ją rozpoznaje jako dawną klientkę banku. Krzyczy do niej: „Bożena, co ty robisz”. Ta ucieka.

Policjanci szybko ustalili, gdzie mieszka napastniczka. Pojechali do jej domu, zatrzymali. Przyznaje się do napadu. Pokazuje im „broń”, czyli dziecięcy karabinek.
Prokuratura stawia jej zarzut usiłowania rozboju. Proces jest krótki. Kobieta dobrowolnie poddaje się karze dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeni na pięć, bez wymierzania grzywny i opłat sądowych.

– Dlaczego to zrobiłam? Narosły długi, nie było skąd brać pieniędzy. Miałam jechać za granicę zbierać jabłka, odkuć się. Ale nie miałam nawet na ten wyjazd – płacze. – Czułam ogromny strach. Nawet nie wiem, co wtedy myślałam. Dziś uważam, że głupia byłam.

Wstyd

– Dwie doby mnie w areszcie trzymali. Strasznie długie godziny. Sama byłam i wyłam z rozpaczy, bezsilności. Jak mnie wypuścili, wróciłam do wsi. I zaczęła się gehenna, wstyd. Ten wstyd do dziś czuję – Bożena podkreśla, że rodzice przyjęli ją pod dach. Ale dalsza rodzina się odwróciła. Większość sąsiadów też.

– Chyba chciałabym już o tym zapomnieć. Ale ludzie nie dają. Jedni są mili, nic nie mówią, ale inni nadal potrafią wypomnieć i dopiec mi. Cóż, jak się zrobi coś głupiego, to trzeba płacić – wzdycha. – Ale muszę żyć dalej. Wiem, że tu nikt mi nie pomoże. Tylko pani ze sklepu sprzedaje mi na zeszyt jedzenie.

Pieniędzy brakuje. A przecież nie wydaje ich na kosmetyki czy ciuchy. – Najtańsze rzeczy kupuję. Tylko w ciuchlandzie się ubieram, sweter mam zjedzony przez mole...

Pomoc

– Dostawałam 64 zł z opieki społecznej, ale zabrali mi, bo mam zapisane 3 hektary pola, i przez to mam o 20 zł za wysoki dochód na osobę – mówi. – A przecież z tego pola nic nie mam, oprócz ziemniaków i warzyw. Córka idzie teraz do 2 klasy podstawówki, a ja nie mam na książki dla niej, na ubrania, na zabawki.

Zapewnia, że podejmie każdą pracę. Może sprzątać, gotować lub piec ciasta. – Dobre robię. Kiedyś marzyłam, by otworzyć kawiarnię – wyznaje.

W urzędzie gminy znają panią Bożenę. – Zapraszam ją do siebie i na pewno postaram się jej pomóc. Nie zostawimy jej samej – obiecuje Katarzyna Bryda, zastępca wójta gminy Krzczonów.

– Pamiętam ją, bo przed laty w parafii w Piotrkowie, w której byłem wtedy, brała ślub. Przygotowywałem ją i jej męża do tego sakramentu. Ona się wstydzi do mnie przyjść z tego powodu. Ale jak się zgłosi, to będę z nią rozmawiał i starał się pomóc – zapewnia ks. Jarosław Wójcik, proboszcz parafii w Krzczonowie.

Byle jakie życie

Twierdzi, że szczęśliwa była tylko wtedy, gdy urodziła córkę. Potem już nigdy... – Jestem z niej bardzo dumna, jest najlepszą uczennicą w klasie. Ma talent artystyczny. To takie dobre dziecko, pomaga mi, podchodzi do mnie i pociesza: „Nie martw się mamusiu, nie płacz”. A ja wtedy się jeszcze bardziej martwię. Koleżanki mają komputery, zabawki, a ona nie ma nic. Ale za co kupię? – rozkłada ręce.

– Jedyne, co mi się w życiu udało, to moje dziecko. Resztę zawaliłam. Może jakaś pechowa jestem…

Pomóżmy

Pani Bożena i jej córka potrzebują pomocy. Jeśli ktoś może przekazać ubrania dziewczęce (na 140 cm), książki, przybory szkolne, żywność, lub oferować kobiecie pracę, prosimy o kontakt z naszą redakcją pod numerem tel. (0-81) 46 26 863 lub e-mail: mizeracka@dziennikwschodni.pl

Komentarze 28

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
....... / 23 listopada 2009 o 16:03
naprawde gdyby pani chciała to by pani si zatrudniła w gminie.... napewno pan wójt by panią przyjął ;] jestem tego pewna ;/ a wie pani ludzie o tym nie zapomną i pani by tez plotkowala gdyby ktoś inny obrabował bank
Avatar
Gość / 9 sierpnia 2009 o 18:03
mini napisał:
to jest oczywiście uproszczenie i to wielkie,nawet na chwilę nie wysiliłeś się "pracodawco"żeby wczuć się w rolę i dolę tej kobiety.ale cóż można wymagać od kogoś takiego jak ty ?Pięknie składasz zdania ,jesteś złośliwy,może nawet sprawia ci przyjemność znęcanie sie nad słabymi i nieporadnymi,jednym słowem-panisko z miasta.Całe szczęście że p.Bożena nie przeczyta tych złośliwości bo tego ma pod dostatkiem.Ja wolę pomóc jej dziecku niż tym tłumom okupującym w mieście siedzibę PKPS i PCK ,przepitym zdrowym mężczyznom,młodym kobietom z papierosami w ustach i przekleństwami że państwo mało daje,otoczonym wianuszkiem dzieci prawdziwych nierobów którzy nigdy żadną pracą się nie zhańbili.



Pomagaj, pomagaj darmozjadowi.
Dzięki takim naiwniakom pani Bożenka będzie zyła długo i szczęśliwie nie martwiąc się o to, ze być może będzie zmuszona podjąć pracę która jest dla niej najgorszą z możliwych opcji.



Pomagaj, pomagaj darmozjadowi.
Dzięki takim naiwniakom pani Bożenka będzie zyła długo i szczęśliwie nie martwiąc się o to, ze być może będzie zmuszona podjąć pracę która jest dla niej najgorszą z możliwych opcji. rozwiń
Avatar
mini / 9 sierpnia 2009 o 17:25
Pracodawca napisał:
Oj, Pani Bożenko, po takiej reklamie jaką Pani zrobiła dziennikarka gazety, może być naprawdę ciężko o pracę.
Jaki bowiem pracodawca zatrudni kogoś, kto w swoim CV (i to poprzez gazetę) promuje następujące swoje przymioty :
- lubię pożyczać pieniądze, ale nie lubię ich oddawać (sąsiedzi i rodzina nie chcieli mi pożyczyć na wyjazd do Holandii)
- pracowałam całe życie na roli, ale na 3 hektarach umiem tylko posadzić kartofle i pietruszkę
- potrafię piec ciasta
- kiedy brakuje mi pieniędzy zakładam kominiarkę, biorę atrapę pistoletu (nie mam pieniędzy na prawdziwy) i idę do banku
- moja inwencja ogranicza się do wyciągania ręki po pieniądze (cudze)
- jestem samotną matką
- mam wyrok za napad rabunkowy
- jestem bardzo chora "na kręgosłup" (czyli proszę się nie dziwić przyszłym częstym zwolnieniom lekarskim)
- gdyby przyszły pracodawca mi "podskakiwał" to go "załatwię" przez znajomą dziennikarkę

Ufff ! Wystarczy na dzisiaj tych zalet przyszłego pracownika.

to jest oczywiście uproszczenie i to wielkie,nawet na chwilę nie wysiliłeś się "pracodawco"żeby wczuć się w rolę i dolę tej kobiety.ale cóż można wymagać od kogoś takiego jak ty ?Pięknie składasz zdania ,jesteś złośliwy,może nawet sprawia ci przyjemność znęcanie sie nad słabymi i nieporadnymi,jednym słowem-panisko z miasta.Całe szczęście że p.Bożena nie przeczyta tych złośliwości bo tego ma pod dostatkiem.Ja wolę pomóc jej dziecku niż tym tłumom okupującym w mieście siedzibę PKPS i PCK ,przepitym zdrowym mężczyznom,młodym kobietom z papierosami w ustach i przekleństwami że państwo mało daje,otoczonym wianuszkiem dzieci prawdziwych nierobów którzy nigdy żadną pracą się nie zhańbili.

to jest oczywiście uproszczenie i to wielkie,nawet na chwilę nie wysiliłeś się "pracodawco"żeby wczuć się w rolę i dolę tej kobiety.ale cóż można wymagać od kogoś takiego jak ty ?Pięknie składasz zdania ,jesteś złośliwy,może nawet sprawia ci przyjemność znęcanie sie nad słabymi i nieporadnymi,jednym słowem-panisko z miasta.Całe szczęście że p.Bożena nie przeczyta tych złośliwości bo tego ma pod dostatkiem.Ja wolę pomóc jej dziecku niż tym tłumom okupującym w mieście siedzibę PKPS i PCK ,przepitym zdrowym mężczyz... rozwiń
Avatar
Pracodawca / 9 sierpnia 2009 o 16:27
Oj, Pani Bożenko, po takiej reklamie jaką Pani zrobiła dziennikarka gazety, może być naprawdę ciężko o pracę.
Jaki bowiem pracodawca zatrudni kogoś, kto w swoim CV (i to poprzez gazetę) promuje następujące swoje przymioty :
- lubię pożyczać pieniądze, ale nie lubię ich oddawać (sąsiedzi i rodzina nie chcieli mi pożyczyć na wyjazd do Holandii)
- pracowałam całe życie na roli, ale na 3 hektarach umiem tylko posadzić kartofle i pietruszkę
- potrafię piec ciasta
- kiedy brakuje mi pieniędzy zakładam kominiarkę, biorę atrapę pistoletu (nie mam pieniędzy na prawdziwy) i idę do banku
- moja inwencja ogranicza się do wyciągania ręki po pieniądze (cudze)
- jestem samotną matką
- mam wyrok za napad rabunkowy
- jestem bardzo chora "na kręgosłup" (czyli proszę się nie dziwić przyszłym częstym zwolnieniom lekarskim)
- gdyby przyszły pracodawca mi "podskakiwał" to go "załatwię" przez znajomą dziennikarkę

Ufff ! Wystarczy na dzisiaj tych zalet przyszłego pracownika.
Oj, Pani Bożenko, po takiej reklamie jaką Pani zrobiła dziennikarka gazety, może być naprawdę ciężko o pracę.
Jaki bowiem pracodawca zatrudni kogoś, kto w swoim CV (i to poprzez gazetę) promuje następujące swoje przymioty :
- lubię pożyczać pieniądze, ale nie lubię ich oddawać (sąsiedzi i rodzina nie chcieli mi pożyczyć na wyjazd do Holandii)
- pracowałam całe życie na roli, ale na 3 hektarach umiem tylko posadzić kartofle i pietruszkę
- potrafię piec ciasta
- kiedy brakuje mi pieniędzy zakładam kominiarkę,... rozwiń
Avatar
Gość / 9 sierpnia 2009 o 16:26
mam 50 lat i też całe życie pracowałam i pracuję na gospodarce do tego jeszcze w zakładzie pracy po 8 godzin dziennie, a po pracy gospodarka 8 hektarowa ze schorowanymi rodzicami i nie napadam na bank, nie biorę kredytów jeżeli mnie nie stać na spłatę. Z tą panią to jest tak jak z tą su rogatką, która zaoferowała się urodzić dziecko, wzięła pieniądze a teraz nie chce oddać dziecka twierdząc, ze je kocha, mając przy tym już 2 dzieci na utrzymaniu, jedno dziecko oddala no bo chore (uciążliwy kłopot i kosztowny), ona nie pracuje, żyją za grosze, a chce temu dziecku zapewnić co biedę. Tu chodzi o pieniądze. Także co niektórzy ludzie nie mają za grosz honoru, dla pieniędzy są w stanie zrobić wszystko ale bez pracy..... pracy..., te osoby chcą za darmo, a kto by nie chciał. Też bym po pracy 8 godzinnej poleżała sobie, a nie szła do obory wydoić krówkę.
mam 50 lat i też całe życie pracowałam i pracuję na gospodarce do tego jeszcze w zakładzie pracy po 8 godzin dziennie, a po pracy gospodarka 8 hektarowa ze schorowanymi rodzicami i nie napadam na bank, nie biorę kredytów jeżeli mnie nie stać na spłatę. Z tą panią to jest tak jak z tą su rogatką, która zaoferowała się urodzić dziecko, wzięła pieniądze a teraz nie chce oddać dziecka twierdząc, ze je kocha, mając przy tym już 2 dzieci na utrzymaniu, jedno dziecko oddala no bo chore (uciążliwy kłopot i kosztowny), ona nie pracuje, żyją za grosze... rozwiń
Avatar
Wieśniak z własnego wyboru / 9 sierpnia 2009 o 13:09
~eve~ napisał:
Ludzie jestescie okropnymi egoistami, którzy nie maja za grosz wspolczucia. Kobieta cale zycie pracowala na polu, stracila tam zdrowie, ...


Pracując "całe życie na polu" bez wątpienia opłacała obowiązkowe składki KRUS. Jeśli rzeczywiście "straciła tam zdrowie" skutkiem czego nie jest zdolna do dalszej pracy w rolnictwie - przysługuje jej renta rolnicza. Jej wysokość to około 600-700 zł. Nie ma mieszkańca wsi, który o tym nie wie.
Dlaczego więc ta pani z Krzczonowa nie korzysta z renty ?

Pani wspomina o "przepisaniu" na nią hektarów. Oznacza to, że jej rodzice korzystają z pełnych emerytur rolniczych będąc na swoim utrzymaniu.
Na 3 hektary pani z Krzczonowa dostaje przyzwoite dopłaty unijne. Sama przyznaje, że podstawowe artykuły żywnościowe ma własne.

No to spróbujmy zbilansować :
Alimenty 400,- zł miesicznie
Renta rolnicza 650,- zł miesięcznie
Dopłaty unijne na 3 hektary około 200,- zł miesięcznie

Życie na wsi jest zdecydowanie tańsze niż w mieście. Na godziwe wyżywienie wystarczy z powodzeniem 10 zł dziennie na osobę, zaś mając kilka kur, krowę (albo kozę) i świnkę, 200 metrów grządek warzywnych, kilka drzew owocowych - można z powodzeniem zamknąć się w kwocie 5 zł dziennie na 1 osobę. Na wsi nie ma możliwości być głodnym. Gwoli wyjaśnienia : utrzymani kur, krowy i świnki praktycznie kosztuje grosze.Jeśli chcemy mieć smaczne jajka, mleko, mięso - unikamy jak ognia stosowanych w fermach pasz gotowych. Własne ziemniaki paszowe, marchew itp trzeba zebrać z własnego pola, zaś osypkę można za grosze kupić u sąsiada uprawiającego zboża (o ile nie odda za darmo - to odpad poprodukcyjny). Nadwyżki mleka można sprzedawać sąsiadom lub przyjezdnym z miasta (cena 1,5o za litr), podobnie sery, masło, śmietanę, jajka (40 gr).

Tak więc owa nieszczęśliwa pani zamiast napadać na banki może mieć na 2 osoby około 1600 - 1700 zł gotówką i za darmo większość artykułów żywnościowych (na które "miastowi" wydają ponad 50 % pensji). BEZ PRACY NA TRZECH HEKTARACH !

Z tych 1600 - 1700 zł trzeba miesięcznie wydać 300 - 400 zł na uzupełniające artykuły żywnościowe, 100 zł na prąd, 150 zł na węgiel (albo gaz), odzież w ciuchlandach tania .....
Zostaje na spłatę długów całkiem sporo pieniędzy.

Nie widzę najmniejszego powodu, aby tej pani współczuć, a tym bardziej dawać jej jakieś pieniądze.


Pracując "całe życie na polu" bez wątpienia opłacała obowiązkowe składki KRUS. Jeśli rzeczywiście "straciła tam zdrowie" skutkiem czego nie jest zdolna do dalszej pracy w rolnictwie - przysługuje jej renta rolnicza. Jej wysokość to około 600-700 zł. Nie ma mieszkańca wsi, który o tym nie wie.
Dlaczego więc ta pani z Krzczonowa nie korzysta z renty ?

Pani wspomina o "przepisaniu" na nią hektarów. Oznacza to, że jej rodzice korzystają z pełnych emerytur rolniczych bę... rozwiń
Avatar
~eve~ / 9 sierpnia 2009 o 11:30
Ludzie jestescie okropnymi egoistami, którzy nie maja za grosz wspolczucia. Kobieta cale zycie pracowala na polu, stracila tam zdrowie, pracy na wsi nie ma, nie ma nikogo kto by jej pomogl. Chcielibyscie zyc z dzieckiem za 400 zl miesiecznie bo ja nie. Ale Wam pewnie rodzice oplacili studia, zalatwili prace, ulatwili start, a moze kupili mieszkanie. Ale postawcie sie w sytuacji osoby ktora zamiast sie uczyc wysylana byla w pole. jakie miala mozliwosci? a teraz z chorym kregoslupem to tym bardziej jest na przegranej pozycji. poza tym ona nie prosi w tym artykule o pieniadze ale o prace, to chyba nie jest tak leniwa jak myslicie... TROCHE WIECEJ WSPOLCZUCIA I LUDZKICH UCZUC.
Ludzie jestescie okropnymi egoistami, którzy nie maja za grosz wspolczucia. Kobieta cale zycie pracowala na polu, stracila tam zdrowie, pracy na wsi nie ma, nie ma nikogo kto by jej pomogl. Chcielibyscie zyc z dzieckiem za 400 zl miesiecznie bo ja nie. Ale Wam pewnie rodzice oplacili studia, zalatwili prace, ulatwili start, a moze kupili mieszkanie. Ale postawcie sie w sytuacji osoby ktora zamiast sie uczyc wysylana byla w pole. jakie miala mozliwosci? a teraz z chorym kregoslupem to tym bardziej jest na przegranej pozycji. poza tym ona nie ... rozwiń
Avatar
Gość / 9 sierpnia 2009 o 10:28
Bożenko nie rżnij głupa napisał:
Bo jak przyjdzie wysłany przez banki komornik i zlicytuje hektary, to na kawiarnię niewiele zostanie (koszty komornicze są olbrzymie).



Nie martw się, temu leniowi naiwni ludzie pomogą wyjść z długów po to aby nadal pasożytował.

Jestem zdania, ze trzeba pomagać ale ludziom ktorzy wykazują sami jakieś chęci, osobom ktore znalazły się w ciężkiej sytuacji nie z własnej winy, jednak podejmującym jakieś działania aby zmienić swoje życie. Ta baba nie robi nic i nie będzie robić, bo wie, ze zawsze ktoś jej pomoże. Dlatego nie jest mi jej żal i nie mam zamiaru dać jej nawet złotówki.



Nie martw się, temu leniowi naiwni ludzie pomogą wyjść z długów po to aby nadal pasożytował.

Jestem zdania, ze trzeba pomagać ale ludziom ktorzy wykazują sami jakieś chęci, osobom ktore znalazły się w ciężkiej sytuacji nie z własnej winy, jednak podejmującym jakieś działania aby zmienić swoje życie. Ta baba nie robi nic i nie będzie robić, bo wie, ze zawsze ktoś jej pomoże. Dlatego nie jest mi jej żal i nie mam zamiaru dać jej nawet złotówki. rozwiń
Avatar
Bożenko nie rżnij głupa / 9 sierpnia 2009 o 08:19
Rżnięcie głupa z wyciąganiem ręki nie jest autorskim pomysłem Bożenki z Krzczonowa (aczkolwiek pomysłem dobrym dla tych, co pracą nie chcą się hańbić).
Na początku lat osiemdziesiątych Polskę zalała fala Rumunów. Przyjeżdżali z małymi dziećmi (jak nie mieli swoich, albo swoje były za duże - pożyczali dzieci od sąsiadów). Rumuńskie kobiety przebierały dzieci i siebie w łachmany, siadały na chodnikach co ruchliwszych ulic i jęczącymi głosami żądały od przechodniów pieniędzy. A kiedy współczujący próbowali dawać im żywność - to taka obrzucała darczyńcę ichniejszymi przekleństwami, a i opluć potrafiła.
W tym czasie polskie sklepy z żywnością świeciły pustkami, a za mięsem i jego przetworami trzeba było stać w kilkugodzinnych kolejkach nie zawsze z pozytywnym skutkiem. Za to na targu naprawdę świetnych konserw mięsnych było zatrzęsienie i to po całkiem przyzwoitych cenach. Skąd u licha ???
A od mężów tych kobiet i rzekomo głodnych dzieci w łachmanach. W czasie "rumuńskiej rewolucji" państwa zachodnie pchały do Rumunii olbrzymie transporty żywności (głównie konserw mięsnych) w ramach pomocy międzynarodowej. Pół Lublina zaopatrywało się na targowiskach w świetne zachodnie konserwy via Rumunia. A przedsiębiorczy mężowie i ojcowie przerzucali to do Polski robiąc niezły interes - podobnie jak ich kobiety na żebractwie.

Trzeba jednak przyznać Bożence z Krzczonowa, że rumuński pomysł z wyciąganiem ręki nieco zmodyfikowała : "Dajcie mi pieniędzy, bo narobiłam długów i teraz nie mam ochoty ich spłacać. Nie mam też ochoty sprzedać trzech hektarów".

Dobra rada, Bożenko : Sprzedaj te hektary (ziemia teraz w cenie, więc nawet i 300 tysięcy możesz za nie wziąć), spłać długi, a resztę zainwestuj w wymarzoną kawiarnię. Tylko, że w takiej kawiarni trzeba pracować - a tego zdaje się nie lubisz.
Bo jak przyjdzie wysłany przez banki komornik i zlicytuje hektary, to na kawiarnię niewiele zostanie (koszty komornicze są olbrzymie).
Rżnięcie głupa z wyciąganiem ręki nie jest autorskim pomysłem Bożenki z Krzczonowa (aczkolwiek pomysłem dobrym dla tych, co pracą nie chcą się hańbić).
Na początku lat osiemdziesiątych Polskę zalała fala Rumunów. Przyjeżdżali z małymi dziećmi (jak nie mieli swoich, albo swoje były za duże - pożyczali dzieci od sąsiadów). Rumuńskie kobiety przebierały dzieci i siebie w łachmany, siadały na chodnikach co ruchliwszych ulic i jęczącymi głosami żądały od przechodniów pieniędzy. A kiedy współczujący próbowali dawać im żywność - to taka obr... rozwiń
Avatar
naiwna / 8 sierpnia 2009 o 23:31
[quote name='Gość' date='8.08.2009, 22:38:02' post='157773']
Nick adekwatny do sposobu myślenia. Widziałaś kiedyś te "wracające dobro" czy tylko ci się tak wydawało?


Dlatego też taki wpisałam.
A ty jesteś chyba.....skąpcem i nie wyciągniesz pomocnej dłoni do siosty... ? TO wracające dobro.....mam nadzieję....przede mną.
[quote name='Gość' date='8.08.2009, 22:38:02' post='157773']
Nick adekwatny do sposobu myślenia. Widziałaś kiedyś te "wracające dobro" czy tylko ci się tak wydawało?


Dlatego też taki wpisałam.
A ty jesteś chyba.....skąpcem i nie wyciągniesz pomocnej dłoni do siosty... ? TO wracające dobro.....mam nadzieję....przede mną. rozwiń
Avatar
....... / 23 listopada 2009 o 16:03
naprawde gdyby pani chciała to by pani si zatrudniła w gminie.... napewno pan wójt by panią przyjął ;] jestem tego pewna ;/ a wie pani ludzie o tym nie zapomną i pani by tez plotkowala gdyby ktoś inny obrabował bank
Avatar
Gość / 9 sierpnia 2009 o 18:03
mini napisał:
to jest oczywiście uproszczenie i to wielkie,nawet na chwilę nie wysiliłeś się "pracodawco"żeby wczuć się w rolę i dolę tej kobiety.ale cóż można wymagać od kogoś takiego jak ty ?Pięknie składasz zdania ,jesteś złośliwy,może nawet sprawia ci przyjemność znęcanie sie nad słabymi i nieporadnymi,jednym słowem-panisko z miasta.Całe szczęście że p.Bożena nie przeczyta tych złośliwości bo tego ma pod dostatkiem.Ja wolę pomóc jej dziecku niż tym tłumom okupującym w mieście siedzibę PKPS i PCK ,przepitym zdrowym mężczyznom,młodym kobietom z papierosami w ustach i przekleństwami że państwo mało daje,otoczonym wianuszkiem dzieci prawdziwych nierobów którzy nigdy żadną pracą się nie zhańbili.



Pomagaj, pomagaj darmozjadowi.
Dzięki takim naiwniakom pani Bożenka będzie zyła długo i szczęśliwie nie martwiąc się o to, ze być może będzie zmuszona podjąć pracę która jest dla niej najgorszą z możliwych opcji.



Pomagaj, pomagaj darmozjadowi.
Dzięki takim naiwniakom pani Bożenka będzie zyła długo i szczęśliwie nie martwiąc się o to, ze być może będzie zmuszona podjąć pracę która jest dla niej najgorszą z możliwych opcji. rozwiń
Avatar
mini / 9 sierpnia 2009 o 17:25
Pracodawca napisał:
Oj, Pani Bożenko, po takiej reklamie jaką Pani zrobiła dziennikarka gazety, może być naprawdę ciężko o pracę.
Jaki bowiem pracodawca zatrudni kogoś, kto w swoim CV (i to poprzez gazetę) promuje następujące swoje przymioty :
- lubię pożyczać pieniądze, ale nie lubię ich oddawać (sąsiedzi i rodzina nie chcieli mi pożyczyć na wyjazd do Holandii)
- pracowałam całe życie na roli, ale na 3 hektarach umiem tylko posadzić kartofle i pietruszkę
- potrafię piec ciasta
- kiedy brakuje mi pieniędzy zakładam kominiarkę, biorę atrapę pistoletu (nie mam pieniędzy na prawdziwy) i idę do banku
- moja inwencja ogranicza się do wyciągania ręki po pieniądze (cudze)
- jestem samotną matką
- mam wyrok za napad rabunkowy
- jestem bardzo chora "na kręgosłup" (czyli proszę się nie dziwić przyszłym częstym zwolnieniom lekarskim)
- gdyby przyszły pracodawca mi "podskakiwał" to go "załatwię" przez znajomą dziennikarkę

Ufff ! Wystarczy na dzisiaj tych zalet przyszłego pracownika.

to jest oczywiście uproszczenie i to wielkie,nawet na chwilę nie wysiliłeś się "pracodawco"żeby wczuć się w rolę i dolę tej kobiety.ale cóż można wymagać od kogoś takiego jak ty ?Pięknie składasz zdania ,jesteś złośliwy,może nawet sprawia ci przyjemność znęcanie sie nad słabymi i nieporadnymi,jednym słowem-panisko z miasta.Całe szczęście że p.Bożena nie przeczyta tych złośliwości bo tego ma pod dostatkiem.Ja wolę pomóc jej dziecku niż tym tłumom okupującym w mieście siedzibę PKPS i PCK ,przepitym zdrowym mężczyznom,młodym kobietom z papierosami w ustach i przekleństwami że państwo mało daje,otoczonym wianuszkiem dzieci prawdziwych nierobów którzy nigdy żadną pracą się nie zhańbili.

to jest oczywiście uproszczenie i to wielkie,nawet na chwilę nie wysiliłeś się "pracodawco"żeby wczuć się w rolę i dolę tej kobiety.ale cóż można wymagać od kogoś takiego jak ty ?Pięknie składasz zdania ,jesteś złośliwy,może nawet sprawia ci przyjemność znęcanie sie nad słabymi i nieporadnymi,jednym słowem-panisko z miasta.Całe szczęście że p.Bożena nie przeczyta tych złośliwości bo tego ma pod dostatkiem.Ja wolę pomóc jej dziecku niż tym tłumom okupującym w mieście siedzibę PKPS i PCK ,przepitym zdrowym mężczyz... rozwiń
Avatar
Pracodawca / 9 sierpnia 2009 o 16:27
Oj, Pani Bożenko, po takiej reklamie jaką Pani zrobiła dziennikarka gazety, może być naprawdę ciężko o pracę.
Jaki bowiem pracodawca zatrudni kogoś, kto w swoim CV (i to poprzez gazetę) promuje następujące swoje przymioty :
- lubię pożyczać pieniądze, ale nie lubię ich oddawać (sąsiedzi i rodzina nie chcieli mi pożyczyć na wyjazd do Holandii)
- pracowałam całe życie na roli, ale na 3 hektarach umiem tylko posadzić kartofle i pietruszkę
- potrafię piec ciasta
- kiedy brakuje mi pieniędzy zakładam kominiarkę, biorę atrapę pistoletu (nie mam pieniędzy na prawdziwy) i idę do banku
- moja inwencja ogranicza się do wyciągania ręki po pieniądze (cudze)
- jestem samotną matką
- mam wyrok za napad rabunkowy
- jestem bardzo chora "na kręgosłup" (czyli proszę się nie dziwić przyszłym częstym zwolnieniom lekarskim)
- gdyby przyszły pracodawca mi "podskakiwał" to go "załatwię" przez znajomą dziennikarkę

Ufff ! Wystarczy na dzisiaj tych zalet przyszłego pracownika.
Oj, Pani Bożenko, po takiej reklamie jaką Pani zrobiła dziennikarka gazety, może być naprawdę ciężko o pracę.
Jaki bowiem pracodawca zatrudni kogoś, kto w swoim CV (i to poprzez gazetę) promuje następujące swoje przymioty :
- lubię pożyczać pieniądze, ale nie lubię ich oddawać (sąsiedzi i rodzina nie chcieli mi pożyczyć na wyjazd do Holandii)
- pracowałam całe życie na roli, ale na 3 hektarach umiem tylko posadzić kartofle i pietruszkę
- potrafię piec ciasta
- kiedy brakuje mi pieniędzy zakładam kominiarkę,... rozwiń
Avatar
Gość / 9 sierpnia 2009 o 16:26
mam 50 lat i też całe życie pracowałam i pracuję na gospodarce do tego jeszcze w zakładzie pracy po 8 godzin dziennie, a po pracy gospodarka 8 hektarowa ze schorowanymi rodzicami i nie napadam na bank, nie biorę kredytów jeżeli mnie nie stać na spłatę. Z tą panią to jest tak jak z tą su rogatką, która zaoferowała się urodzić dziecko, wzięła pieniądze a teraz nie chce oddać dziecka twierdząc, ze je kocha, mając przy tym już 2 dzieci na utrzymaniu, jedno dziecko oddala no bo chore (uciążliwy kłopot i kosztowny), ona nie pracuje, żyją za grosze, a chce temu dziecku zapewnić co biedę. Tu chodzi o pieniądze. Także co niektórzy ludzie nie mają za grosz honoru, dla pieniędzy są w stanie zrobić wszystko ale bez pracy..... pracy..., te osoby chcą za darmo, a kto by nie chciał. Też bym po pracy 8 godzinnej poleżała sobie, a nie szła do obory wydoić krówkę.
mam 50 lat i też całe życie pracowałam i pracuję na gospodarce do tego jeszcze w zakładzie pracy po 8 godzin dziennie, a po pracy gospodarka 8 hektarowa ze schorowanymi rodzicami i nie napadam na bank, nie biorę kredytów jeżeli mnie nie stać na spłatę. Z tą panią to jest tak jak z tą su rogatką, która zaoferowała się urodzić dziecko, wzięła pieniądze a teraz nie chce oddać dziecka twierdząc, ze je kocha, mając przy tym już 2 dzieci na utrzymaniu, jedno dziecko oddala no bo chore (uciążliwy kłopot i kosztowny), ona nie pracuje, żyją za grosze... rozwiń
Avatar
Wieśniak z własnego wyboru / 9 sierpnia 2009 o 13:09
~eve~ napisał:
Ludzie jestescie okropnymi egoistami, którzy nie maja za grosz wspolczucia. Kobieta cale zycie pracowala na polu, stracila tam zdrowie, ...


Pracując "całe życie na polu" bez wątpienia opłacała obowiązkowe składki KRUS. Jeśli rzeczywiście "straciła tam zdrowie" skutkiem czego nie jest zdolna do dalszej pracy w rolnictwie - przysługuje jej renta rolnicza. Jej wysokość to około 600-700 zł. Nie ma mieszkańca wsi, który o tym nie wie.
Dlaczego więc ta pani z Krzczonowa nie korzysta z renty ?

Pani wspomina o "przepisaniu" na nią hektarów. Oznacza to, że jej rodzice korzystają z pełnych emerytur rolniczych będąc na swoim utrzymaniu.
Na 3 hektary pani z Krzczonowa dostaje przyzwoite dopłaty unijne. Sama przyznaje, że podstawowe artykuły żywnościowe ma własne.

No to spróbujmy zbilansować :
Alimenty 400,- zł miesicznie
Renta rolnicza 650,- zł miesięcznie
Dopłaty unijne na 3 hektary około 200,- zł miesięcznie

Życie na wsi jest zdecydowanie tańsze niż w mieście. Na godziwe wyżywienie wystarczy z powodzeniem 10 zł dziennie na osobę, zaś mając kilka kur, krowę (albo kozę) i świnkę, 200 metrów grządek warzywnych, kilka drzew owocowych - można z powodzeniem zamknąć się w kwocie 5 zł dziennie na 1 osobę. Na wsi nie ma możliwości być głodnym. Gwoli wyjaśnienia : utrzymani kur, krowy i świnki praktycznie kosztuje grosze.Jeśli chcemy mieć smaczne jajka, mleko, mięso - unikamy jak ognia stosowanych w fermach pasz gotowych. Własne ziemniaki paszowe, marchew itp trzeba zebrać z własnego pola, zaś osypkę można za grosze kupić u sąsiada uprawiającego zboża (o ile nie odda za darmo - to odpad poprodukcyjny). Nadwyżki mleka można sprzedawać sąsiadom lub przyjezdnym z miasta (cena 1,5o za litr), podobnie sery, masło, śmietanę, jajka (40 gr).

Tak więc owa nieszczęśliwa pani zamiast napadać na banki może mieć na 2 osoby około 1600 - 1700 zł gotówką i za darmo większość artykułów żywnościowych (na które "miastowi" wydają ponad 50 % pensji). BEZ PRACY NA TRZECH HEKTARACH !

Z tych 1600 - 1700 zł trzeba miesięcznie wydać 300 - 400 zł na uzupełniające artykuły żywnościowe, 100 zł na prąd, 150 zł na węgiel (albo gaz), odzież w ciuchlandach tania .....
Zostaje na spłatę długów całkiem sporo pieniędzy.

Nie widzę najmniejszego powodu, aby tej pani współczuć, a tym bardziej dawać jej jakieś pieniądze.


Pracując "całe życie na polu" bez wątpienia opłacała obowiązkowe składki KRUS. Jeśli rzeczywiście "straciła tam zdrowie" skutkiem czego nie jest zdolna do dalszej pracy w rolnictwie - przysługuje jej renta rolnicza. Jej wysokość to około 600-700 zł. Nie ma mieszkańca wsi, który o tym nie wie.
Dlaczego więc ta pani z Krzczonowa nie korzysta z renty ?

Pani wspomina o "przepisaniu" na nią hektarów. Oznacza to, że jej rodzice korzystają z pełnych emerytur rolniczych bę... rozwiń
Avatar
~eve~ / 9 sierpnia 2009 o 11:30
Ludzie jestescie okropnymi egoistami, którzy nie maja za grosz wspolczucia. Kobieta cale zycie pracowala na polu, stracila tam zdrowie, pracy na wsi nie ma, nie ma nikogo kto by jej pomogl. Chcielibyscie zyc z dzieckiem za 400 zl miesiecznie bo ja nie. Ale Wam pewnie rodzice oplacili studia, zalatwili prace, ulatwili start, a moze kupili mieszkanie. Ale postawcie sie w sytuacji osoby ktora zamiast sie uczyc wysylana byla w pole. jakie miala mozliwosci? a teraz z chorym kregoslupem to tym bardziej jest na przegranej pozycji. poza tym ona nie prosi w tym artykule o pieniadze ale o prace, to chyba nie jest tak leniwa jak myslicie... TROCHE WIECEJ WSPOLCZUCIA I LUDZKICH UCZUC.
Ludzie jestescie okropnymi egoistami, którzy nie maja za grosz wspolczucia. Kobieta cale zycie pracowala na polu, stracila tam zdrowie, pracy na wsi nie ma, nie ma nikogo kto by jej pomogl. Chcielibyscie zyc z dzieckiem za 400 zl miesiecznie bo ja nie. Ale Wam pewnie rodzice oplacili studia, zalatwili prace, ulatwili start, a moze kupili mieszkanie. Ale postawcie sie w sytuacji osoby ktora zamiast sie uczyc wysylana byla w pole. jakie miala mozliwosci? a teraz z chorym kregoslupem to tym bardziej jest na przegranej pozycji. poza tym ona nie ... rozwiń
Avatar
Gość / 9 sierpnia 2009 o 10:28
Bożenko nie rżnij głupa napisał:
Bo jak przyjdzie wysłany przez banki komornik i zlicytuje hektary, to na kawiarnię niewiele zostanie (koszty komornicze są olbrzymie).



Nie martw się, temu leniowi naiwni ludzie pomogą wyjść z długów po to aby nadal pasożytował.

Jestem zdania, ze trzeba pomagać ale ludziom ktorzy wykazują sami jakieś chęci, osobom ktore znalazły się w ciężkiej sytuacji nie z własnej winy, jednak podejmującym jakieś działania aby zmienić swoje życie. Ta baba nie robi nic i nie będzie robić, bo wie, ze zawsze ktoś jej pomoże. Dlatego nie jest mi jej żal i nie mam zamiaru dać jej nawet złotówki.



Nie martw się, temu leniowi naiwni ludzie pomogą wyjść z długów po to aby nadal pasożytował.

Jestem zdania, ze trzeba pomagać ale ludziom ktorzy wykazują sami jakieś chęci, osobom ktore znalazły się w ciężkiej sytuacji nie z własnej winy, jednak podejmującym jakieś działania aby zmienić swoje życie. Ta baba nie robi nic i nie będzie robić, bo wie, ze zawsze ktoś jej pomoże. Dlatego nie jest mi jej żal i nie mam zamiaru dać jej nawet złotówki. rozwiń
Avatar
Bożenko nie rżnij głupa / 9 sierpnia 2009 o 08:19
Rżnięcie głupa z wyciąganiem ręki nie jest autorskim pomysłem Bożenki z Krzczonowa (aczkolwiek pomysłem dobrym dla tych, co pracą nie chcą się hańbić).
Na początku lat osiemdziesiątych Polskę zalała fala Rumunów. Przyjeżdżali z małymi dziećmi (jak nie mieli swoich, albo swoje były za duże - pożyczali dzieci od sąsiadów). Rumuńskie kobiety przebierały dzieci i siebie w łachmany, siadały na chodnikach co ruchliwszych ulic i jęczącymi głosami żądały od przechodniów pieniędzy. A kiedy współczujący próbowali dawać im żywność - to taka obrzucała darczyńcę ichniejszymi przekleństwami, a i opluć potrafiła.
W tym czasie polskie sklepy z żywnością świeciły pustkami, a za mięsem i jego przetworami trzeba było stać w kilkugodzinnych kolejkach nie zawsze z pozytywnym skutkiem. Za to na targu naprawdę świetnych konserw mięsnych było zatrzęsienie i to po całkiem przyzwoitych cenach. Skąd u licha ???
A od mężów tych kobiet i rzekomo głodnych dzieci w łachmanach. W czasie "rumuńskiej rewolucji" państwa zachodnie pchały do Rumunii olbrzymie transporty żywności (głównie konserw mięsnych) w ramach pomocy międzynarodowej. Pół Lublina zaopatrywało się na targowiskach w świetne zachodnie konserwy via Rumunia. A przedsiębiorczy mężowie i ojcowie przerzucali to do Polski robiąc niezły interes - podobnie jak ich kobiety na żebractwie.

Trzeba jednak przyznać Bożence z Krzczonowa, że rumuński pomysł z wyciąganiem ręki nieco zmodyfikowała : "Dajcie mi pieniędzy, bo narobiłam długów i teraz nie mam ochoty ich spłacać. Nie mam też ochoty sprzedać trzech hektarów".

Dobra rada, Bożenko : Sprzedaj te hektary (ziemia teraz w cenie, więc nawet i 300 tysięcy możesz za nie wziąć), spłać długi, a resztę zainwestuj w wymarzoną kawiarnię. Tylko, że w takiej kawiarni trzeba pracować - a tego zdaje się nie lubisz.
Bo jak przyjdzie wysłany przez banki komornik i zlicytuje hektary, to na kawiarnię niewiele zostanie (koszty komornicze są olbrzymie).
Rżnięcie głupa z wyciąganiem ręki nie jest autorskim pomysłem Bożenki z Krzczonowa (aczkolwiek pomysłem dobrym dla tych, co pracą nie chcą się hańbić).
Na początku lat osiemdziesiątych Polskę zalała fala Rumunów. Przyjeżdżali z małymi dziećmi (jak nie mieli swoich, albo swoje były za duże - pożyczali dzieci od sąsiadów). Rumuńskie kobiety przebierały dzieci i siebie w łachmany, siadały na chodnikach co ruchliwszych ulic i jęczącymi głosami żądały od przechodniów pieniędzy. A kiedy współczujący próbowali dawać im żywność - to taka obr... rozwiń
Avatar
naiwna / 8 sierpnia 2009 o 23:31
[quote name='Gość' date='8.08.2009, 22:38:02' post='157773']
Nick adekwatny do sposobu myślenia. Widziałaś kiedyś te "wracające dobro" czy tylko ci się tak wydawało?


Dlatego też taki wpisałam.
A ty jesteś chyba.....skąpcem i nie wyciągniesz pomocnej dłoni do siosty... ? TO wracające dobro.....mam nadzieję....przede mną.
[quote name='Gość' date='8.08.2009, 22:38:02' post='157773']
Nick adekwatny do sposobu myślenia. Widziałaś kiedyś te "wracające dobro" czy tylko ci się tak wydawało?


Dlatego też taki wpisałam.
A ty jesteś chyba.....skąpcem i nie wyciągniesz pomocnej dłoni do siosty... ? TO wracające dobro.....mam nadzieję....przede mną. rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze 28

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Poseł z pensją kasjerki w Biedronce? Ekspert wyjaśnia, dlaczego zbyt niskie pensje to ryzyko

Poseł z pensją kasjerki w Biedronce? Ekspert wyjaśnia, dlaczego zbyt niskie pensje to ryzyko 0 0

20-procentowe cięcie poselskich pensji to za mało - pokazuje badanie opinii publicznej. Połowa z nas uważa, że wystarczy 3,5 tys. zł na rękę. - Pieniądze to niezależność. Im mniej pieniędzy, tym niezależność polityków maleje - przestrzega ekspert

Perła uwarzyła nowe piwo

Perła uwarzyła nowe piwo 0 0

Jasne Rześkie, to nowe piwo z lubelskich browarów Perła

Pechowy złodziej. Skradziony telefon zrobił mu zdjęcie i wysłał do właściciela

Pechowy złodziej. Skradziony telefon zrobił mu zdjęcie i wysłał do właściciela 125 2

Włamał się do samochodu i skradł telefon. Smartfon zrobił mu zdjęcie i przesłał do właściciela. Mężczyzna jest poszukiwany przez policję.

Trwa rekrutacja do Liceum Mistrzostwa Sportowego Górnika

Trwa rekrutacja do Liceum Mistrzostwa Sportowego Górnika 1 0

PIŁKA NOŻNA Wciąż trwają zapisy do Liceum Mistrzostwa Sportowego Górnika Łęczna - zostają one przedłużone do poniedziałku 4 czerwca do godziny 16. Przyjmowanie kompletu dokumentów niezbędnych do przyjęcia odbywać się będzie w siedzibie klubu z Łęcznej

Robert Lis (trener MKS Perły): To najlepszy sezon w karierze

Robert Lis (trener MKS Perły): To najlepszy sezon w karierze 3 0

Rozmowa z Robertem Lisem, trenerem piłkarek ręcznych MKS Perła Lublin

IMGW ostrzega: Nadchodzą burze i silny wiatr, nawet do 80 km/h

IMGW ostrzega: Nadchodzą burze i silny wiatr, nawet do 80 km/h 16 0

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed burzami z gradem i silnym wiatrem, który w porywach może wiać z prędkością nawet do 80 km/h

Konstytucja biznesu weszła w życie. Ulga na start

Konstytucja biznesu weszła w życie. Ulga na start 0 1

Od trzech tygodni działa Konstytucja biznesu, czyli pakiet ustaw, które mają pomóc przedsiębiorcom w prowadzeniu firmy

Emilia Zdunek (Górnik Łęczna): To był najlepszy moment na zimny prysznic

Emilia Zdunek (Górnik Łęczna): To był najlepszy moment na zimny prysznic 0 0

Rozmowa z Emilią Zdunek, pomocniczką Górnika Łęczna

Przepisali gospodarstwo na syna, teraz do domu muszą wchodzić oknem
film

Przepisali gospodarstwo na syna, teraz do domu muszą wchodzić oknem 38 2

Starsi ludzie zmuszeni są wchodzić do domu oknem, pozbawieni łazienki załatwiają potrzeby na pobliskim polu. Wcześniej małżeństwo przepisało gospodarstwo na syna. Ten inaczej przedstawia sprawę i pokazuje równie bulwersujące nagrania

Nowy właściciel pedetu szykuje się do rozbiórki. Czy zburzy dom towarowy?
galeria

Nowy właściciel pedetu szykuje się do rozbiórki. Czy zburzy dom towarowy? 7 14

Lubelski przedsiębiorca szykuje się do wyburzenia budynków stojących obok pedetu. Do Urzędu Miasta złożył wnioski o pozwolenie na rozbiórkę. Nie ma jednak mowy o burzeniu domu towarowego, który wcale nie musi być zrównany z ziemią. Miejska uchwała pozwala wkomponować go w nową zabudowę

"Żadnych pouczeń, tylko mandaty". Policjanci ukarani za nadgorliwość

"Żadnych pouczeń, tylko mandaty". Policjanci ukarani za nadgorliwość 37 14

Zakończyły się postępowania dyscyplinarne wobec dwóch funkcjonariuszy z puławskiej komendy, którzy w kwietniu tego roku zabronili swoim podwładnym stosowania pouczeń. Kazali wlepiać kierowcom mandaty. Szef miejscowej drogówki oraz zastępca komendanta otrzymali „ostrzeżenia o niepełnej przydatności do służby”.

Tłumy na spotkaniu z Lechem Wałęsą w Puławach. Przyszli też jego przeciwnicy
galeria
film

Tłumy na spotkaniu z Lechem Wałęsą w Puławach. Przyszli też jego przeciwnicy 123 57

Sala konferencyjna Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Puławach w poniedziałek pękała w szwach. Na spotkanie Klubu Obywatelskiego z Lechem Wałęsą przyszli głównie sympatycy opozycji. Były prezydent zachęcał do organizowania się, żeby "demokratycznie" zmienić rząd

Azoty II Puławy – Gloria Katowice 39:35. Zostali mistrzem grupy

Azoty II Puławy – Gloria Katowice 39:35. Zostali mistrzem grupy 5 0

II LIGA PIŁKARZY RĘCZNYCH Na zakończenie rozgrywek rezerwy Azotów Puławy pokonały Glorię Katowice i zakończyły sezon na pierwszym miejscu w swojej grupie

Paraliż szpitala przy al. Kraśnickiej. Pielęgniarki nie przyszły do pracy, do pomocy ściągano studentki

Paraliż szpitala przy al. Kraśnickiej. Pielęgniarki nie przyszły do pracy, do pomocy ściągano studentki 372 59

Nie było przyjęć na zaplanowane zbiegi, zawieszono planowe operacje, a karetki nie dowoziły nagłych przypadków – tak w poniedziałek wyglądała sytuacja w szpitalu przy Kraśnickiej w Lublinie. Ok. 150 pielęgniarek poszło na zwolnienia lekarskie. Jedni mówią o epidemii, drudzy o sporze płacowym z dyrekcją

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.