środa, 7 grudnia 2016 r.

Moto

Bezpieczna szybkość

Dodano: 19 września 2002, 14:56

Konrad i Sylwek kochają samochody i prędkość. Każdy z nich włożył w swoje auto po kilka tysięcy złot
Konrad i Sylwek kochają samochody i prędkość. Każdy z nich włożył w swoje auto po kilka tysięcy złot

Policja podobno posiada listę
30 najniebezpieczniejszych kierowców. Większość z nich to tzw. tuningowcy. Czy jednak z góry można zakładać, że wszyscy młodzi ludzie kochający przerobione samochody to piraci drogowi?
Konrad i Sylwek kochają prędkość. Są założycielami jednego z trzech klubów tuningowych działających w Lublinie. Obaj mają przerobione samochody,
w które włożyli już po kilka tysięcy złotych.
- Z tym szalonym jeżdżeniem po Krakowskim Przedmieściu w Lublinie to bajki - mówi Sylwek. - Nasz klub "Ekipa Patrolowa” nie zezwala członkom na szybką jazdę w terenie zabudowanym. Młodzi ludzie mają własny kodeks. - Mówimy w nim jasno, nie ma szalonej jazdy i łamania przepisów - dodaje Konrad.
Według kodeksu klubu "Ekipa Patrolowa” przekraczanie prędkości
w terenie zabudowanym, jazda po alkoholu są równoznaczne z wykluczeniem. - Mamy też zapis, że każdy z naszych członków musi doszkalać się na kartingach, na lubelskim torze Carint - dorzucają Konrad i Sylwek. Co zatem z wyścigami? - Nie ukrywamy, że spotykamy się na Krakowskim Przedmieściu, ale jak sama nazwa naszego klubu mówi, my patrolujemy, czyli jeździmy powoli - mówią Konrad i Sylwek. - Zdarzają się wariaci, młodzi, którzy chcą wejść do naszego klubu. Szpanują, "palą gumę” i jeżdżą za szybko, ale proszę nas nie identyfikować z nimi.
Wyścigi "Ekipa Patrolowa” urządza nocą, za miastem. - Zawsze blokujemy odcinek drogi, mamy odpowiednie środki łączności, i dopiero wtedy ścigamy się. Muszę przyznać, że kierowcy zatrzymani przez nas nocą zawsze podchodzą do sprawy życzliwie. Porozmawiają, pooglądają samochody. Kwestie bezpieczeństwa stawiamy na pierwszym miejscu. Jeszcze nigdy podczas naszych wyścigów nie doszło do stłuczki czy poważniejszego zdarzenia. Nocne wyścigi są formą poligonu doświadczalnego, podczas którego młodzi ludzie sprawdzają moc swoich maszyn przed ogólnopolskimi zawodami. Problem jednak istnieje. Wyścigi na drodze publicznej, jakby na to nie patrzeć, są wykroczeniem. Sprawa dobrze jest znana lubelskiej policji. - Mamy listę najniebezpieczniejszych kierowców - mówi pragnący zachować anonimowość policjant. - Staramy się zapanować nad młodymi ludźmi, lecz to jest naprawdę trudne. Mandaty nie zawsze pomagają. Pozostaje jednak problem, że w mieście nie ma miejsca na tego rodzaju wyścigi, które stają się coraz bardziej popularnym sportem wśród młodych ludzi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO