piątek, 20 października 2017 r.

Moto

Brera uwodzicielka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 stycznia 2008, 17:39
Autor: Paweł Puzio

Nie ma dużego bagażnika, z tyłu pasażerowie cisną się jak sardynki w puszcze, podczas jazdy z zębów wypadają plomby, ale każdy o niej marzy.

Brera - jest brylantem w kolii Alfa Romeo.

Jadąc brerą można się poczuć jak gwiazda filmowa. Każdy się ogląda. A jest, za czym, bo alfa przyciąga oko sportowa sylwetką. Długa maska, kocie oczy i ostro ścięty tył. Klasyczne coupe. Do tego wielkie, 17-calowe koła i detale, które kują w oczy - napis brera na pokrywie bagażnika, dwa potężne "kominy” z tyły i charakterystyczne serce z przodu, niemal jadące po jezdni. Tę mieszankę uzupełnia warkot widlatsej "szóstki” o pojemności 3,2 litra. I nie je to warkot prostackiego uwolnionego wydechu, zamontowanego na silniku 1.4 w domowym warsztacie, ale rasowy bas prawdziwego zwierza, który nie musi nic udawać. Już w samym dźwięku silnika można się zakochać i wsłuchiwać się godzinami w koncert na 6 cylindrów i 24 zawory.
Dość. Czas wejść do środka. I tu pierwsza uwaga. Przed wejściem do brery należy dokonać rozgrzewki, a co najmniej małej gimnastyki. Wprawdzie otwór jest duży, jak w każdym 3-drzwiowym samochodzie, ale nogi trzeba włożyć głęboko i przygotować się na długie spadnie, bo fotel zamontowano niemalże na ziemi. Głową można się zderzyć z ostro pochylonym słupkiem A. Dlatego trzeba zrobić taki lekki unik, jak narciarz atakujący tyczkę w slalomie gigancie. A to wymaga rozgrzewki, by mięśnie były sprawne
Trud się opłaca. Po wylądowaniu w fotelu, od razu można odczuć dyskretny urok burżuazji. Skóra na fotelach, kierownicy i desce rozdzielczej jest najwyższej jakości. Design cieszy oczy alfowską stylistyką i najwyższym poziomem wykończenia. Jak w dobrym sportowym aucie wszystko jest pod ręką, a kierowca ma przed oczami dwa wielkie zegary podświetlone na czerwono - prędkościomierz i obrotomierz.
Kluczyk trafia do portu, palec na przycisk "start” o maszyna ożywa. Deska rozpala się krwistą czerwienią podświetlania, a spod niemiłosiernie długiej maski dochodzi charakterystyczny bulgot widlastej szóstki. Jeszcze chwila, niech olej dotrze do najdalszej z dźwigienki 24-zaworowej klawiatury. Brerą należy traktować delikatnie, bo alfa lubi obroty i entuzjastycznie reaguje na każde wciśnięcie pedału gazu. Na efekty nie trzeba długo czekać, do setki włoska cud- maszyna dojeżdża w zaledwie 6,8 sekundy.
Auto niemal na każdym z 6-biegów mocno przyspiesza. 260 - koni mocy robi swoje. Dynamikę tego modelu można określić tylko jednym słowem - pocisk.
Jak każde sportowe auto, tak i brera, ma sztywne zawieszenie. Niestety na polskich drogach jest to dość dokuczliwe, bo w aucie trzęsie niemiłosiernie. Jednak nawet krótki odcinek nawierzchni dobrej jakości pozwala docenić walory jezdne alfy. Brera jest niska, posiada szeroko rozstawione osie i koła. Prowadzi się niezwykle pewnie, zakręty pokonuje z lekką nadsterownością. Nad bezpieczeństwem cały czas czuwaj elektroniczne systemy kontroli trakcji i stabilności toru jazdy. Dla kierowców poszukujących dreszczyku emocji i sportowych wrażeń, producent zapewnił możliwość wyłączenia elektronicznych strażników. Wtedy jazda brera jest jak powrót do przeszłości. Alfą można "zamiatać” tyłem, jak za starych dobrych czasów.
Niestety brera sporo kosztuje - testowa wersja prawie 200 tysięcy złotych. A pali jeszcze więcej. 12-litrów na 100 to dobry wynik na trasie. Przy szybszej jeździe 15 litrów na setkę jest normą. To jest cena za codzienne uwodzenie brery.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!