środa, 16 sierpnia 2017 r.

Moto

Legendarnym jeepem na rocznicę D-Day

Dodano: 1 lipca 2004, 11:06

Co roku, na początku czerwca, ruszają do Normandii karawany zabytkowych pojazdów wojskowych. Jednak jeepów z Polski zawsze było niewiele. Chcieliśmy to zmienić.

O wyjeździe na obchody 60 rocznicy D-Day, jak nazywany bywa 6 czerwca 1944 r., dzień lądowania aliantów w Europie, marzyliśmy od wielu lat. My - to grupa przyjaciół, dla których historia jest pasją, a radość posiadania legendarnych jeepów willys MB, pojazdów, które towarzyszyły żołnierzom na wszystkich frontach II wojny światowej, jest jedną z głównych treści naszego życia.
Firma DaimlerChrysler Automotive Polska oraz działy marketingu firm Chrysler i Jeep uznały, że polskie zabytkowe jeepy muszą się znaleźć 6 czerwca tego roku w Normandii. I pomogły, by było to możliwe. A więc jedziemy. Sześć zabytkowych willysów MB i ich właściciele, sami fachowi kierowcy, oraz jeden harley WL 42. Wszyscy w wojskowych mundurach i wyposażeniu.
Normandia powitała nas nie tylko znakomitą pogodą, ale również doskonałym przygotowaniem do uroczystości. To było naprawdę wielkie święto dla całego regionu. Polskie flagi są widoczne wśród francuskich, angielskich, amerykańskich i kanadyjskich.
Po dojechaniu na miejsce pierwszy obóz rozbijamy w Ranville, tuż przy słynnym moście Pegasus na kanale Orne. Przed sześćdziesięcioma laty został on opanowany przez Brytyjczyków, którzy tuż przed inwazją wylądowali szybowcami Horsa w jego sąsiedztwie i po krótkiej walce brawurowo opanowali przeprawę. Dzisiaj jest tu muzeum, poświecone głównie akcji z 6 czerwca 1944 r. i brytyjskim spadochroniarzom.
Oznaczamy nasz obóz polską flagą na maszcie i banerami z logo Jeep. Jedziemy na zachód, wzdłuż całej Normandii, do plaży Utah i rejonu lądowania wojsk alianckich ze 101 i 82 dywizji. Starannie odrestaurowane jeepy noszą oznaczenia polskich dywizji walczących w czasie wojny na Zachodzie. Większość ma emblematy 1 Dywizji Pancernej dowodzonej przez gen. Stanisława Maczka, która rozpoczęła swój szlak bojowy właśnie w Normandii, a wsławiła się podczas bitwy pod Falaise-Chambois.

W wielkich uroczystościach rocznicy D-Day uczestniczą przywódcy wszystkich państw Europy, w tym po raz pierwszy kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. I my - sześć jeepów willys MB oraz jeden harley WL 42 z Polski. W każdym samochodzie 4-5 w pełni umundurowanych i wyposażonych "żołnierzy”. Jedziemy na polski cmentarz w Urville-Langannerie. Po drodze mijamy miejscowości wyzwolone przez polskich żołnierzy z 1 Dywizji Pancernej. Polska kolumna wzbudza zainteresowanie: często słyszymy głośne "Vive la Pologne”. Wszędzie z radością zauważamy polskie flagi powiewające wśród flag państw pozostałych aliantów. Na cmentarzu są prezydent Aleksander Kwaśniewski z małżonką, premier Francji, polski minister obrony, kombatanci i zaproszeni goście. Składamy wieniec w hołdzie pochowanym tu polskim żołnierzom.
Za polską delegacją udajemy się do pobliskiego Potigny, gdzie Aleksander Kwaśniewski i mer tej miejscowości odsłaniają pomnik poświecony polskim wyzwolicielom.

Następnego dni uczestniczymy w wielkim zlocie jeepów. Wszystkie samochody tej marki zbierają się na łące w pobliżu mostu Pegasus. Jeszcze nigdy nie widziałem tylu willysów w jednym miejscu. Do pamiątkowego zdjęcia ustawiły się 174 jeepy (w tym sześć naszych), ale w całej Normandii na pewno było ich o wiele więcej.
Gdy większość polityków już wyjechała, ponownie ruszamy całą kolumną wzdłuż plaż. Wjeżdżamy w sektory lądowania: Gold, Juno, Sword. Bazę zakładamy przy plaży Omaha. Jeepami jedziemy do muzeum Omaha, zwiedzamy Point du Hoc, miejsce krwawego szturmu amerykańskich rangersów (zwiadowców) na hitlerowskie okopy i kolejne muzeum lądowania na "Krwawej Omaha”. Mieszkamy w pobliżu amerykańskiego cmentarza w Colleville-sur-Mer, miejsca spoczynku prawie 10 tysięcy Amerykanów poległych w Normandii. Cmentarz jest położony tuż przy plaży Omaha. Trudno opisać wrażenie, jakie robią widoczne po horyzont rzędy białych krzyży z wyrytymi nazwiskami. Wśród nich jest wiele polskich. Tu najbardziej widać, jak wielka była cena wolności.
Po południu jedziemy znowu do brytyjskiego sektora lądowania. To tu, w Arromanches, zbudowano port z elementów betonowych przyholowanych z Anglii. Dzięki szybkiej budowie zaopatrzenie dla walczących oddziałów docierało bez przeszkód. Podczas odpływu morza pozostałości portu są doskonale jeszcze widoczne... To miejsce ma dla nas szczególne znaczenie: tędy do Europy wjechały również czołgi polskiej 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka.
Do kraju wracamy przez Belgię i środkowe Niemcy. Cała wyprawa zakończyła się sukcesem. Wszystko przebiegało sprawnie i bez awarii pojazdów. Odwiedziliśmy wszystkie zaplanowane miejsca.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!