czwartek, 23 listopada 2017 r.

Moto

O 3.30 budzik zawył niemiłosiernie. Przez chwilę myślałem o zamordowaniu zegarka. Zaraz jednak zerwałem się na równe nogi. O 10 mam być za Poznaniem, bo tam czeka już najnowsze porsche 911 turbo, czyli 480 koni mechanicznych i 310 km na godzinę. A wszystko za jedyne 160 tysięcy euro

Puławy, Radom, jak najszybciej do Strykowa, bo tam jest autostrada, i to aż za Poznań. 33 złote zostawiłem Kulczykowi na bramkach autostrady A2. Potem jeszcze kilka kilometrów męczarni po wybojach i już jestem w Kąkolewicy, nieopodal Grodziska Wielkopolskiego.
Opuszczone wojskowe lotnisko będzie poligonem dla Porsche Driving Experience.
Szybkie spotkanie organizacyjne. Leszek Kempiński z Kulczyk Tradex, generalnego importera Porsche, krótko omawia podstawowe sprawy. A grupa doświadczonych instruktorów z Leszkiem Kuzajem, rajdowym mistrzem Polski na czele, już czeka.
Porsche 911 turbo też.

Odrzutowiec

Trafiłem do grupy czerwonej. Moim patronem, który wprowadzi mnie w magiczny świat tej marki, jest Waldek Doskocz, jeden z najlepszych polskich rajdowców. Mistrz jednej osi.
Przed nami cztery próby. Zaczynamy od jazdy na maksa. Waldek Doskocz zaprasza na prawy fotel. Mały nie jestem, ale zapadam się w kubełkowaty fotel bez większych trudności. Zapinam pasy i czekam. Basowy rytm pracy silnika już wzbudza emocje.
- No to co? Zapinamy pasy i w drogę? - pyta Waldek Doskocz.
Wtedy silnik przestaje mruczeć. Zaczyna ryczeć niczym startujący odrzutowiec. Porsche pokazuje prawdziwe oblicze mocy 480 koni. Wciska mnie w fotel i czuję, jak krew odpływa z nóg. W niespełna 4 sekundy osiąga "setkę”, jeszcze chwila i jest już dobrze ponad 250 km/h na "budziku”.
Hamowanie.

Elektronika czuwa

Czarne porsche zatrzymuje się w mig. - Ceramiczne hamulce są doskonałe - dodaje przez ryk silnika Waldek.
Nic dziwnego, skoro kosztuja tyle, co mały samochód.
Potem ostry prawy zakręt. I lewy. Test łosia. - Dodajesz gazu, to się prostuje, odpuszczasz gaz, gdy skręcasz. Pamiętaj, że jazda tym samochodem wymaga od Ciebie dużej klasy i zimnej głowy. Jak grubo przecenisz swoje możliwości, to wylecisz z drogi. Choć nie jest to łatwa sprawa, bo elektronika czuwa. Wszystko ma jednak swoje granice - tłumaczy z uśmiechem Doskocz.

Teraz ja

Już nie mogę się doczekać. Zamieniamy się miejscami, ustawiam fotel. Oparcie i siedzisko pod kątem prostym, aby całym ciałem czuć maszynę. - Wciskaj do dna - strofuje mnie Waldek. Każą, to robię. I znowu potężny ryk silnika. Czteronapędowe porsche "odpycha się” jak szalone. Hamownie z 200. Auto trzyma się w linii, jak seicento na taśmie produkcyjnej. Prawy, lewy, gaz, bez gazu.
- Więcej mocy - krzyczy Doskocz. - Poczuj, jak mu aktywne "dyfry” chodzą. Porsche idzie bokiem, ale przy pełnej kontroli. Prostuje się, kolejny zakręt, opony wyją jak na torturach.
Nadwozie drży, nieco za szybko poszedłem w zakręcie. Koniec. Spokojnie udaję się na start. I znowu pełny gaz, hamowanie... i tak trzy razy. Niestety, inni czekali.
Musiałem oddać porsche.

Kuzaj przybywa

Z rykiem silnika na płytę lotniska wpada Leszek Kuzaj. Swoim prywatnym porsche pędził z Warszawy, gdzie lądował po testach subaru w Japonii. Kawa, coś na ząb i zaczęła się zabawa. Co chwila czarne 911 turbo przemyka z kosmiczną prędkością i rykiem F16. Ale i mistrz też się myli. Na jednym z zakrętów poszedł "za bogato”, tył wyprzedził przód i porsche płaskim brzuchem zaryło się w świeżo zaoranych bruzdach na polu.
- Porsche ma magiczną siłę. Kto raz go posmakuje, już nie jest tym samym kierowcą, tym samym człowiekiem. To jest nieuleczalna choroba - mówi Leszek Kuzaj, rajdowy mistrz Polski. - To jest niepowtarzalny, wręcz kultowy samochód, który budzi niesamowite emocje podczas jazdy. Gang silnika, osiągi, prowadzenie, sylwetka, wykończenie środka. To trzeba po prostu poczuć. A kobiety? No cóż, ja nie znam dziewczyny i kobiety, której porsche by się nie podobało - dodaje z uśmiechem popularny Kuzaj.

Zimny prysznic

Niestety, dzień z porsche na lotnisku w Kąkolewnicy szybko minął. Szkoda że nie mam "czasowstrzymywacza”. Nie mam też wolnych 160 tysięcy euro, bo tyle kosztuje 911 turbo. Jednak po kilku godzinach z porsche mam wrażenie, że stałem się motoryzacyjnym rasistą. Bo świat podzielił się na dwie kategorie samochodów: porsche i inne. Waldek Doskocz patrzy na mnie z politowaniem. - Już znam ten stan ducha. A uśmiech trzeba będzie usuwać operacyjnie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!