sobota, 16 grudnia 2017 r.

Moto

Przecież wiara góry przenosi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 września 2001, 09:09

Wczoraj byliśmy w Daewoo.
Z lakierni zeszło właśnie ostatnie nadwozie, z ostatniej partii zamówionych lublinów. Na montażu składano jeszcze samochody dla straży pożarnej. Czy to koniec? - Nie wierzymy, że zakład upadnie - mówią pracownicy. Przecież wiara góry przenosi...

Punktualnie o godz. 9 rano wchodzimy na halę, gdzie montuje się lubliny. Przy jednym ze stanowisk pracownicy zastanawiają się nad montażem specjalistycznej wyciągarki, którą zamówili strażacy. Na miejscu jest szef działu, z którym rozmawiam o zakładzie.

- Nie mamy się czego wstydzić. Od marca mamy normę ISO. Jakość pracy naszych ludzi nie odbiega od średniej europejskiej. Mało tego, część pracowników, która od nas odeszła, reorganizuje i ulepsza inne zakłady w Polsce. To też o czymś świadczy - mówi Jacek Marc, kierownik działu montażu.

Kiedy Koreańczycy wchodzili do zakładu, wszyscy byli optymistami. Brudne mury, odziedziczone po PRL, zaczęły lśnić czystością. Zmieniono system produkcji, wprowadzono rygorystyczną kontrolę jakości. Zaczęto w szybkim tempie ulepszać dostawczego lublina.

Tylko jak długo można ulepszać ulepszony produkt? Projekt nowego samochodu dostawczego LD-100, który mógłby być konkurencyjny wobec zachodnich wyrobów, czeka na wdrożenie do produkcji. Ale na uruchomienie produkcji potrzeba roku i ponad stu milionów dolarów. Potrzebny jest inwestor. Czy znajdzie się ktoś, kto będzie chciał inwestować w zadłużony zakład?

Zgrzytnęło w ubiegłym roku


Silnik do Lublina idzie z Andrychowa, skrzynia i wał z Tczewa, deska rozdzielcza z Elbląga, blachy z Kielc, opony z Dębicy. Zgrzytnęło w ubiegłym roku, kiedy wystąpiły problemy z rytmicznością dostaw.

- Wtedy wiedziałem, że coś się wali. Pomyślałem, szkoda tej fabryki, bo jest rzeczywiście dobra. Ale najbardziej szkoda tych ludzi, bo to są fachowcy - dodaje Jacek Marc.

Jeśli zakład nie przetrwa, być może mój rozmówca znajdzie pracę poza Lublinem. Jest młody, wykształcony. Gorzej ze starymi pracownikami, którzy pracują tu po trzydzieści lat.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!