piątek, 9 grudnia 2016 r.

Moto

Z Urzędowa w europejskie szranki

Dodano: 30 września 2001, 19:17
Autor: J.B,

Już po raz drugi tor w Słomczynie pod Warszawą gościł uczestników IX Eliminacji Rallycrosowych Mistrzostw Europy. Są to zawody najwyższej rangi, bowiem w przeciwieństwie do np. rajdów, w tej dyscyplinie nie rozgrywa się mistrzostw świata.

Na starcie stanęła cała czołówka zawodników pretendujących do mistrzowskich tytułów, często po raz kolejny, jak Kenneth Hansen na citroënie xsarze, Ludwig Hunsbedt i Michael Jernberg na fordach focusach, Martin Schanche na oplu astrze, Per Eklund na saabie 9-3 czy Jean Luc Pailler na peugeocie 206 WRC. Pojazdy te zresztą poza nadwoziem i blokiem silnika nie mają w zasadzie nic wspólnego z seryjnymi, a kierowcy dysponują mocą nierzadko ponad 600 KM.
Sądząc po liczbie widzów w Słomczynie rallycross zdobywa sobie w Polsce coraz więcej sympatyków, a już na pewno w naszym regionie za sprawą Mariusza Steca jeżdżącego w barwach zespołu AS z Lublina. Temu zresztą zawodnikowi startującemu właśnie w najsilniejszej Dywizji 1 towarzyszył największy aplauz
i doping nie tylko kibiców przybyłych z Lubelszczyzny. Trzeba przyznać,
że jeździł brawurowo
i bezkompromisowo. Nie zmogła go trema wobec utytułowanych zawodników dysponujących nieporównywalnie lepszym sprzętem, niż jego wysłużone (po ojcu – Wiesławie) mitsubishi lancer evo III. Auto poddawane było po każdym biegu szybkiej reanimacji przez starszych braci Steców, klejone, skręcane i... jechało dalej. W ostatnim biegu poodpadały już prawie nadkola, spojlery progowe
i część tylnego zderzaka.
Szczególnie zacięty pojedynek
i należący zarazem do najbardziej widowiskowych na całej imprezie Mariusz stoczył z Brytyjczykiem Tony Bellem w eliminacji poprzedzającej finały. Przegrał o grubość zderzaka. Kiedy sympatyczny Bell, który wcześniej udostępnił młodemu zawodnikowi kilka swoich opon do testów zobaczył jak szybki jest jego konkurent, poprosił śmiejąc się o ich zwrot, bo „nie może dalej ryzykować”. Niestety braki sprzętowe zadecydowały o tym, że Mariusz nie wszedł do ścisłego finału „A” (kwalifikuje się 6 zawodników). Miarą jednak jego zaciętości i rosnących umiejętności jest znakomite 9 miejsce w Dywizji 1, najlepsze spośród wszystkich Polaków, także tych których stać na starty w innych niż polska eliminacjach Mistrzostw Europy. Gratulując sukcesu wypada życzyć Mariuszowi kolejnego sponsora, który tym razem zechciałby wyłożyć trochę grosza na np. sekwencyjną skrzynię biegów, której mu bardzo brakuje. A reanimację nadwozia i choćby zakup opon (sztuka 700 DM) znów zapewne weźmie na siebie klan Steców.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO