czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Moto

Zwykła rzecz mandat

Dodano: 27 listopada 2002, 19:32

80 proc. polskich kierowców deklaruje, że nigdy nie zapłaciło mandatu. Policjanci bardzo powątpiewają w szczerość tych zwierzeń.
Zbyt mocno przyciśnięty pedał gazu, przejeżdżanie przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, nieprzepisowe wyprzedzanie - to nagminne grzechy kierowców.

Sto razy się udaje, za sto pierwszym przyuważy to policjant. Prowadzący pojazd mandat ma wtedy jak w banku. Co wówczas może zrobić?
- Polskim kierowcom policjanci wystawiają wyłącznie mandaty kredytowe - objaśnia komisarz Kamil Kowalik, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. - Z przyczyn oczywistych mandaty gotówkowe płacą wyłącznie obcokrajowcy. Na zapłacenie mandatu kredytowego kierowca ma siedem dni. Może to uczynić na poczcie lub w banku.
To, co wypisuje policjant jako jeden mandat, dzięki technice samokopiowania powstaje od razu w pięciu egzemplarzach (oryginał plus cztery kopie). Kierowca dostaje trzy egzemplarze: jeden do zachowania na pamiątkę (lub wylegitymowania się przed żoną, na co stracił nawet 500 zł), drugi jest dowodem dla poczty lub banku, trzeci zaś wędruje do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego jako dowód zapłacenia mandatu. Z dwóch egzemplarzy mandatu, które zatrzymuje funkcjonariusz policji, jeden także wędruje do LUW (aby wiedział, kogo ścigać w razie niezapłacenia mandatu), drugi natomiast pozostaje w bloczku mandatowym. Gdy zaś już ten się skończy, po pewnym czasie również zdawany jest do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, z którego policjanci otrzymują bloczki z mandatami.

Ile za co?

Taryfikator mandatów obowiązujący od 18 października 2002 r. jest bardzo obszerny. Wykroczeń zagrożonych mandatami niższymi niż 100 zł jest w nim niewiele, w dodatku tyle płacą głównie piesi. Kierowcy mogą liczyć na kary od 100 zł wzwyż. Najwyższa stawka to 500 zł. Lista wykroczeń, za które można zapłacić taki mandat, jest zbyt długa, by ją tutaj przytaczać.
Taryfikator określa jednak tylko górną granicę wysokości mandatu, jakim może ukarać nas policjant za złamanie jakiegoś przepisu.

Wszystko idzie do centrali

Pieniądze z mandatów nakładanych przez "drogówkę” trafiają na konto Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Wszystkie, niezależnie od tego, czy wykroczenie drogowe popełnił mieszkaniec Lublina, czy gminy leżącej na krańcu województwa.
- W budżecie województwa na rok 2001 założono, że dochody z mandatów wyniosą 11,5 mln zł. Wykonanie było wyższe, wyniosło 14,6 mln zł - informuje Rafał Przech z Zespołu Informacyjno-Prasowego Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. - Plan na rok 2002 jest wyższy: 14 650 tys. zł. Od stycznia do października włącznie do kasy województwa wpłynęło z mandatów 9 036 tys. zł. Wszystkie te pieniądze przekazywane są do centrali, gdzie zasilają budżet państwa.

A gdy nie zapłacisz...

...to Wydział Finansowy Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego przypomni Ci, że jesteś mu coś winien. Oczywiście już z odsetkami. Gdy i to nie pomoże, Twoim ociąganiem się w oddaniu co cesarskie cesarzowi zainteresuje urząd skarbowy. Gdy zaś i to nie pomoże, petentem takim zajmuje się sąd, a potem - z jego polecenia - komornik. Wbrew pozorom, są to dość częste przypadki. Więcej niż co czwarta złotówka z kwoty, która trafiła z mandatów do kasy Urzędu Miejskiego w Lublinie, znalazła się tam w drodze egzekucji.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO