wtorek, 19 grudnia 2017 r.

Na sygnale

Lublin: Paralizatorem w turystę z Francji? "Policjanci nie byli wyposażeni w paralizatory"

Dodano: 16 czerwca 2017, 09:23

Policjanci z Lublina mieli bez powodu potraktować prądem obywatela Francji. Sprawę wyjaśnia prokuratura, a komenda zapewnia, że funkcjonariusze nie byli wyposażeni w takie urządzenia.

Do interwencji doszło 4 czerwca. Francuz bawił się w Lublinie na „Nocy Kultury”. Jak wynika z ustaleń śledczych, nad ranem wezwał taksówkę, żeby razem ze znajomym wrócić do hotelu. Doszło do sprzeczki z kierowcą. Z relacji taksówkarza wynika, że jeden z pasażerów wysiadł, a Francuz oświadczył, że nie ma pieniędzy i nie zapłaci za kurs.

Kierowca podjechał wówczas do patrolu policji. Kiedy mundurowi próbowali wyjaśnić sprawę, Francuz udawał, że nie mówi po polsku i nie zna języka angielskiego. Mężczyzna miał 1,8 promila alkoholu w organizmie. Trafił do izby wytrzeźwień.

5 czerwca zadzwonił na policję. Poinformował, że po zatrzymaniu mundurowi kilka razy potraktowali go paralizatorem. Oświadczył, że „zagazowali mu jaja”. Dodał, że zawiadomi prokuraturę i znajomych z telewizji.

– Dyżurny sporządził notatkę i zasugerował, by mężczyzna złożył oficjalne zawiadomienie w prokuraturze – wyjaśnia nadkom. Renata Laszczka - Rusek, rzecznik lubelskiej policji. – Chociaż takie zawiadomienie nie wpłynęło, to na podstawie samej rozmowy telefonicznej przekazaliśmy sprawę do Biura Spraw Wewnętrznych KGP.

Dopiero 13 czerwca Francuz zawiadomił o sprawie prokuraturę. Na podstawie jego zeznań wszczęto śledztwo.

– Postępowanie prowadzone jest pod kątem przekroczenia uprawnień i znęcania się nad zatrzymanym – wyjaśnia Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Z relacji mężczyzny wynika, że policjanci zastosowali wobec niego środki przymusu bezpośredniego niewspółmierne do okoliczności.

Na obecnym etapie śledczy nie wykluczają żadnej wersji wydarzeń. Wiadomo, że zarówno w izbie wytrzeźwień, jak i później w hotelu, Francuz nie skarżył się na żadne dolegliwości. Po zatrzymaniu był badany przez lekarzy. W sprawie zabezpieczono również nagrania z kamer monitoringu. Prokuratura analizuje ten materiał.

– Policjanci interweniujący wobec mężczyzny nie byli wyposażeni w paralizatory. W ich jednostce nie ma takich urządzeń – dodaje nadkom. Laszczka - Rusek.

Jak ustaliliśmy, po opuszczeniu izby wytrzeźwień Francuz nie pojechał do szpitala. Później jednak przedstawił w prokuraturze zaświadczenie lekarskie, które miałoby potwierdzać jego wersję wydarzeń.

Wobec trzech policjantów, którzy zatrzymywali Francuza wszczęto postępowania dyscyplinarne.

Do czasu wyjaśnienia sprawy, mundurowi zostali zawieszeni.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(25) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (17 czerwca 2017 o 11:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz czekamy na "odpowiedni" reportaż, np. Telewizji TVN. Podobno żona Francuza jest tam redaktorem...
Rozwiń
Gość
Gość (17 czerwca 2017 o 09:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
policjanci przestańcie pomagać obywatelom. 8 godzin i do domu do rodziny chyba ze wolicie południową. co za chory kraj
Rozwiń
Gość
Gość (17 czerwca 2017 o 09:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w policji jest tak ze nawet jesli prokuratura lub sąd umorzą sprawę tzn. jesteś niewinny to i tak cie mogą zwolnić bo sami na górze stołki mogą stracić. Nie liczą się dowody tylko nagonka polityczno miedialna. Zdarza się tak , że jeszcze przed przesłuchaniem policjanta już wiedzą ze muszą sie go pozbyć dla swojego dobra
Rozwiń
tyle
tyle (17 czerwca 2017 o 00:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
No to jeśli nie mieli paralizatorów to gość skłamał, a skoro tak to za co niby zawiesili tych funkcjonariuszy? Brak tu logiki, więc ktoś coś kręci. Ja sobie nie wyobrażam jak miałbym zawiesić pracownika, bo ktoś powiedział, że ten coś ukradł np a jego w pracy nawet nie było tego dnia. Chyba, że to nie pierwsza skarga na tych panów, a może mieli swój sprzęcik i przekonani byli, że można sobie bezkarnie zaszaleć, bo oskarżenie nie przejdzie, gdyż jednostka nie ma na wyposażeniu tego typu rzeczy.
 Bo takie są procedury.
Rozwiń
bez
bez (17 czerwca 2017 o 00:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Długo żyję , ale pierwszy raz w życiu słysżę słowo "miśków".Ale fajne.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (25)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!