piątek, 21 lipca 2017 r.

Praca

Będzie praca na granicy

Dodano: 16 września 2002, 00:21

Niedawno Polska obiecała Unii Europejskiej wzmocnienie swojej Straży Granicznej o 5 tys. etatów. Najwięcej osób zatrudnią formacje strzegące wschodniej granicy, a więc przyszłej rubieży UE. Podlaski, karpacki i nadbużański oddziały Straży Granicznej jawią się zatem jako znaczący pracodawcy.

Na biurko ppłk. Marka Dominiaka, komendanta NOSG w Chełmie, codziennie trafia 10–15 podań o przyjęcie do służby przygotowawczej. Blisko stu zainteresowanych przeszło już pierwsze testy i rozmowy kwalifikacyjne, 50 jest już przygotowanych do przyjęcia w szeregi oddziału.
– Oczekujemy na ludzi z solidnym przygotowaniem w zakresie szkoły średniej oraz ze znajomością języka obcego – mówi kpt. Artur Kędzierawski, specjalista do spraw naboru w Wydziale Kadr i Szkolenia NOSG.
Postępowanie kwalifikacyjne rozpoczyna się od przeprowadzenia z kandydatem wstępnej rozmowy, pozwalającej poznać jego motywacje i predyspozycje do służby. Następnie czekają go badania psychofizyczne, test sprawności fizycznej oraz badania przed komisją lekarską. Jednocześnie wobec kandydata wdrażane jest postępowanie sprawdzające w zakresie dostępu do wiadomości stanowiących tajemnicę służbową i państwową oraz sprawdzane są przedstawione przez niego dane osobowe. Etap drugi składa się z testów określających stopień ogólnej wiedzy kandydata i kolejnych sprawdzianów sprawności fizycznej i znajomości języka obcego. Kandydaci muszą się też poddać badaniu na wykrywaczu kłamstw.
Zdaniem kpt. Kędzierawskiego najsłabszą stroną kandydatów jest znajomość języka obcego oraz ich sprawność fizyczna.
– Niestety, reprezentują coraz słabszą sprawność i kondycję – mówi kpt. Kędzierawski. – Myślę, że to efekt ograniczania zajęć sportowych w szkołach. Zauważyłem natomiast, że ci, którym naprawdę zależy na przyjęciu do naszej formacji, solidnie się przygotowują. Charakterystyczne, że kobiety lepiej wypadają od mężczyzn.
W Nadbużańskim Oddziale SG kwalifikacją intelektualnych i osobowościowych predyspozycji kandydatów zajmuje się por. Agnieszka Raniewicz. Twierdzi, że trafiają do niej bardzo różne osoby, w tym, delikatnie to okreslając, raczej nie wybitne.
– Większość kandydatów to osoby, które zabiegają o jakąkolwiek pracę – mówi por. Raniewicz. – Mundur kojarzy im się z prestiżem i stabilizacją. Nie zdają sobie sprawy z tego, jakie uciążliwości kryją się za służbą w SG.
W piątek, 13 września, do sprawdzianu sprawności fizycznej odważyło się stanąć tylko pięciu kandydatów. Jeden zdobył maksymalną liczbę punktów, inny nie osiągnął określonego minimum, pozostali, jak Arkadiusz Buraczyński ze Sławatycz, zaliczyli.
– Uważam, że mam do tej służby predyspozycje – mówi A. Buraczyński. – W moim regionie nie ma możliwości znalezienia pracy w cywilu. Jeśli mi się uda, to będę pierwszy w rodzinie, który założył mundur.

Pompki i brzuszki

W ramach testu sprawności fizycznej kandydaci wykonują m.in. skrętoskłony (tzw. brzuszki), pompki, skok w dal z miejsca obunóż, uginanie i prostowanie ramion na poręczach. Przewidziana jest też „koperta”, czyli obieganie ustaloną trasą pięciu ciasno ustawionych chorągiewek.
W I etapie kwalifikacji kandydat do 40 lat na ocenę bardzo dobrą musi wykonać 43 pompki, na dobrą 38, na dostateczną 30. Kandydatki odpowiednio: 16, 14 i 10 pompek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!