poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Praca

Będzie praca na granicy

Dodano: 16 września 2002, 00:21

Niedawno Polska obiecała Unii Europejskiej wzmocnienie swojej Straży Granicznej o 5 tys. etatów. Najwięcej osób zatrudnią formacje strzegące wschodniej granicy, a więc przyszłej rubieży UE. Podlaski, karpacki i nadbużański oddziały Straży Granicznej jawią się zatem jako znaczący pracodawcy.

Na biurko ppłk. Marka Dominiaka, komendanta NOSG w Chełmie, codziennie trafia 10–15 podań o przyjęcie do służby przygotowawczej. Blisko stu zainteresowanych przeszło już pierwsze testy i rozmowy kwalifikacyjne, 50 jest już przygotowanych do przyjęcia w szeregi oddziału.
– Oczekujemy na ludzi z solidnym przygotowaniem w zakresie szkoły średniej oraz ze znajomością języka obcego – mówi kpt. Artur Kędzierawski, specjalista do spraw naboru w Wydziale Kadr i Szkolenia NOSG.
Postępowanie kwalifikacyjne rozpoczyna się od przeprowadzenia z kandydatem wstępnej rozmowy, pozwalającej poznać jego motywacje i predyspozycje do służby. Następnie czekają go badania psychofizyczne, test sprawności fizycznej oraz badania przed komisją lekarską. Jednocześnie wobec kandydata wdrażane jest postępowanie sprawdzające w zakresie dostępu do wiadomości stanowiących tajemnicę służbową i państwową oraz sprawdzane są przedstawione przez niego dane osobowe. Etap drugi składa się z testów określających stopień ogólnej wiedzy kandydata i kolejnych sprawdzianów sprawności fizycznej i znajomości języka obcego. Kandydaci muszą się też poddać badaniu na wykrywaczu kłamstw.
Zdaniem kpt. Kędzierawskiego najsłabszą stroną kandydatów jest znajomość języka obcego oraz ich sprawność fizyczna.
– Niestety, reprezentują coraz słabszą sprawność i kondycję – mówi kpt. Kędzierawski. – Myślę, że to efekt ograniczania zajęć sportowych w szkołach. Zauważyłem natomiast, że ci, którym naprawdę zależy na przyjęciu do naszej formacji, solidnie się przygotowują. Charakterystyczne, że kobiety lepiej wypadają od mężczyzn.
W Nadbużańskim Oddziale SG kwalifikacją intelektualnych i osobowościowych predyspozycji kandydatów zajmuje się por. Agnieszka Raniewicz. Twierdzi, że trafiają do niej bardzo różne osoby, w tym, delikatnie to okreslając, raczej nie wybitne.
– Większość kandydatów to osoby, które zabiegają o jakąkolwiek pracę – mówi por. Raniewicz. – Mundur kojarzy im się z prestiżem i stabilizacją. Nie zdają sobie sprawy z tego, jakie uciążliwości kryją się za służbą w SG.
W piątek, 13 września, do sprawdzianu sprawności fizycznej odważyło się stanąć tylko pięciu kandydatów. Jeden zdobył maksymalną liczbę punktów, inny nie osiągnął określonego minimum, pozostali, jak Arkadiusz Buraczyński ze Sławatycz, zaliczyli.
– Uważam, że mam do tej służby predyspozycje – mówi A. Buraczyński. – W moim regionie nie ma możliwości znalezienia pracy w cywilu. Jeśli mi się uda, to będę pierwszy w rodzinie, który założył mundur.

Pompki i brzuszki

W ramach testu sprawności fizycznej kandydaci wykonują m.in. skrętoskłony (tzw. brzuszki), pompki, skok w dal z miejsca obunóż, uginanie i prostowanie ramion na poręczach. Przewidziana jest też „koperta”, czyli obieganie ustaloną trasą pięciu ciasno ustawionych chorągiewek.
W I etapie kwalifikacji kandydat do 40 lat na ocenę bardzo dobrą musi wykonać 43 pompki, na dobrą 38, na dostateczną 30. Kandydatki odpowiednio: 16, 14 i 10 pompek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO