czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Praca

Jesteśmy najbardziej zestresowanymi pracownikami na świecie

Dodano: 1 marca 2010, 16:24

- Żyję w ciągłym napięciu - przyznaje Beata Galińska, kucharka. - Czego pani się boi? - Zwolnienia. Człowiek nie zna dnia ani godziny, nigdy nie wiadomo, kiedy wylecisz - tłumaczy.

- Podpadła pani szefowi, źle wykonuje swoje obowiązki?
- Nie. Ale w lokalu gastronomicznym, w którym pracuję, parę osób dostało wypowiedzenia. I to niekoniecznie te, które pracowały najgorzej - mówi Galińska.

- Tłumaczę jej, że taki denerwowanie się na zapas, bez wyraźnego powodu - nie ma sensu, a ona i tak swoje: zestresowana jak dziecko przed klasówką - mówi Robert Galiński, mąż pani Beaty (stolarz, pracuje w Operze Nova). - Zresztą, nawet gdyby coś się stało, świat się nie zawali, damy radę, choć będzie ciężko.

- A pan się nie stresuje pracą?
- Nie, u nas nie ma nerwowej atmosfery, pracuję w porządnej firmie.
- A jak wygląda sytuacja w pani pracy? Szef zapowiedział, że chce uszczuplić załogę? Straszy? - dopytuję panią Beatę, a ta zaprzecza.

Byle nie przesolić i nie stłuc

"Szef nic nie mówi i to jest najgorsze" - mówi Beata Galińska, a na pytanie skąd więc wysnuwa swoje podejrzenia, odpowiada, że kryzys jest przecież, ciężka sytuacja na rynku, firmy ledwo przędą, więc zwalniają pracowników.

Tak jest wszędzie, tak pisze prasa, mówią znajomi, przyjaciele i dziennikarze w telewizji.
Dlatego pani Beata codziennie rano wstaje z bólem głowy, bólem brzucha i ze strachem, co dzień przyniesie. Czy szef nakrzyczy, czy zwróci uwagę, czy klienci będą narzekali na kucharzy, czy coś się przypali, przesoli, stłucze talerz i tak dalej.

Duży stres, mała wydajność

Niestety, Beata Galińska nie jest wyjątkiem. My wszyscy (to znaczy większość z nas), czynni zawodowo Polacy - jesteśmy zestresowani. I to najbardziej na całym świecie! Takie są przynajmniej wyniki badań firmy Extended DISC, która od kilkunastu lat mierzy "narodowy poziom stresu" w krajach, które zechciały poddać się tym analizom. I obojętnie jakbyśmy patrzyli na te analizy, zawsze wyjdzie to samo: w Polsce wskaźnik określający poziom stresu - tak zwany TM - jest wyższy niż w innych krajach.


W Polsce osiągnął on wartość 2,22 punktu (im wyższy wynik, tym większy stres), gdy na przykład w Anglii czy Hiszpanii - odpowiednio - 1,47 i 1,41 punktu. Jeszcze mniej zestresowani pracą są mieszkańcy krajów Ameryki Łacińskiej (tam poziom stresu wyniósł 1,24). I nie jest to czyste teoretyzowanie: wyniki badań oparte są na analizie ankiet, które wypełniali sami zainteresowani.

Kto o tym pamięta?

Ale na tym nie koniec ogólnoświatowych badań. Przeprowadzone przez inną firmę, firmę Regus, dowodzą, że niespotykany dotąd wzrost poziomu stresu wśród pracowników odnotowano aż w 58 proc. przedsiębiorstw rozrzuconych na wszystkich kontynentach!


Te same badania dowodzą, że do bezpośredniego wzrostu stresu przyczynia się - tak jak w przypadku Beaty Galińskiej - groźba zwolnienia (osoby, które utrzymały stanowiska boją się większego zakresu obowiązków), a to z kolei negatywnie odbija się na efektywności osób, których stres dotyka, a co za tym idzie - także i całej firmy.


Tylko czy przełożeni o tym pamiętają?


Czy wie o tym szef Beaty Galińskiej chociażby?

- Najgorsze jest to, że kiedy wracam do domu, całą złość wyładowuję na rodzinie, na przykład na 17-letniej córce - przyznaje pani Beata. - Na szczęście jest już duża, wiele rozumie. I wybacza.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!