niedziela, 19 listopada 2017 r.

Praca

Tomek Mędrek i Wojtek Klisowski mają 24 i 21 lat, a już rozkręcili własny biznes. Otworzyli „Klub supermalucha”, pierwszy w Lublinie prywatny żłobek.

– Chcieliśmy zrobić coś na własny rachunek. Szukaliśmy czegoś, czego jeszcze w Lublinie nie ma i stąd taki pomysł – opowiada Mędrek. –Zainspirował nas Kraków, gdzie takich miejsc jest mnóstwo. Opieramy się szczególnie na jednej placówce, którą dobrze znamy i wiemy, jak funkcjonuje. Korzystamy z jej doświadczeń i staramy się przenosić niektóre metody na lubelski grunt – dodaje Klisowski.

Trudne początki
Jak twierdzą młodzi przedsiębiorcy, najtrudniej jest dotrzeć do klientów i zdobyć ich zaufanie. Zwłaszcza, jeśli stawia się dopiero pierwsze kroki na rynku.
–We wszystkich większych miastach Polski są prywatne żłobki i nikogo to nie dziwi. Ludzie chętnie zostawiają tam swoje dzieci. Niestety, u nas jest inaczej.

Większość korzysta z państwowych żłobków, bo nie trzeba płacić – mówi Mędrek. – Poza tym to tkwi w mentalności. Ludzie nie ufają czemuś, czego nie znają, a tu przecież chodzi o dzieci. Mamy jednak nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku i się rozkręcimy, jak inne tego typu placówki.

Żłobek zwany klubem

– Musieliśmy zarejestrować nasz żłobek jako klub; wynika to z obostrzeń prawnych, dotyczące takich placówek – wyjaśnia Klisowski. –To na pewno ma wpływ na ludzi. Żłobek kojarzy im się jednoznacznie, a do klubu mogą mieć pewne wątpliwości.
– Żeby wystartować, trzeba mieć trochę gotówki. No i odpowiedni lokal. Na szczęście z tym drugim nie było problemów, bo dom, w którym się mieścimy, jest mój – uśmiecha się Mędrek.


Jak w domu
Na dole bawialnia z mnóstwem kolorowych zabawek i dziecięcymi piosenkami w tle, mała kuchnia, a na górze sypialnie. Jednak domowa atmosfera, która panuje w „Klubie supermalucha”, to nie tylko zasługa przyjaznego wnętrza.

– Najważniejsze są opiekunki, które mają i kwalifikacje, i podejście do dzieci. Na początku byłam ostrożna, ale to właśnie one przekonały mnie, że przez tych kilka godzin moje dziecko ma profesjonalną opiekę – mówi Agnieszka Fronczek, mama 11–miesięcznego Antosia. – To nie jest taka „przechowalnia” jak żłobek. Tutaj każdemu dziecku, ze względu na małą grupę, indywidualnie poświęca się uwagę,.

Niania wypada blado

– Na początku myślałam, że to miejsce jest tylko na jakiś czas, dopóki nie znajdę nowej niani. Ale po pewnym czasie stwierdziłam, że zostaję – opowiada pani Agnieszka. – Bo nianie bywają zawodne. Co zrobić np. w sytuacji, kiedy niania nie może przyjść, a ja nie mogę nie pójść do pracy? Tutaj nie mam tego problemu.


Tomek i Wojtek podkreślają, że w „Klubie” dzieci mają coś więcej niż tylko opiekę.
–W normalnym żłobku nie ma zajęć z psychologiem, nikt nie pracuje z maluchami. U nas jest inaczej. Lada dzień ruszamy z programem Abecedarian, opracowanym przez amerykańskich psychologów – mówi Klisowski. – Dzieci będą mogły się rozwijać intelektualnie pod okiem specjalisty.

Plany
Młodzi przedsiębiorcy nie zamierzają spocząć na laurach. Przeciwnie – mają już kolejne pomysły, które zamierzają zrealizować.
– Najpierw musimy stanąć na nogi i rozkręcić to, co zaczęliśmy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!