poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Praca

Lokaty jeszcze bez podatku

Dodano: 6 stycznia 2002, 17:15

Od 1 marca br. banki zaczną pobierać 20 proc. podatku od odsetek wypłacanych nam od oszczędności zgromadzonych na rachunkach á vista i oszczędnościowo-rozliczeniowych oraz przechowywanych
na lokatach bankowych.
W przypadku tych ostatnich chodzi o lokaty założone 1 grudnia 2001 r. i później, ale... nie wszystke.
Są jeszcze sposoby, by wcale nie zapłacić podatku.

Na miesiąc: zdążyć przed 27 stycznia

Pierwszy sposób na uniknięcie podatku jest bardzo prosty. Idziemy do banku i panią w okienku prosimy o założenie lokaty jednomiesięcznej. Założyć ją można do 27 stycznia br., gdyż termin likwidacji takiej „antypodatkowej” lokaty musi upływać najpóźniej 28 lutego br. Ponieważ, jak wspomnieliśmy, dotyczące tej kwestii przepisy stanowią, że podatek naliczany będzie od zysków kapitałowych narosłych od 1 marca 2002 r. – likwidując lokatę przed tym terminem nie oddamy fiskusowi ani grosza haraczu. Bank wypłaci nam wpłacony kapitał plus wszystkie należne odsetki, nie pomniejszone o podatek.
Lokaty jednomiesięczne mają w swojej ofercie niemal wszystkie banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe. Ich oprocentowanie podajemy w tabeli poniżej. Nie jest ono może zbyt imponujące, pamiętać jednak należy, że od trzymania pieniędzy w szufladzie czy skarpecie nie przybędzie nam ani grosza (a nawet ich realna wartość zmniejszy się o inflację), jeśli zaś ulokujemy je w banku na krótki nawet okres i na niewielki procent – będziemy mieli jakieś odsetki.

Na dwa miesiące: im wcześniej, tym lepiej

Decydując się teraz na założenie lokaty dwumiesięcznej na pewno zapłacimy już podatek. Jej termin bowiem, jakkolwiek by liczyć, upłynie w marcu. Oddamy jednak fiskusowi tylko jedną piątą z tych odsetek, które będą należały się nam za okres od 1 marca br. do dnia likwidacji lokaty. Dlatego im wcześniej ją założymy, tym lepiej.
Oprocentowanie lokat dwumiesięcznych jest minimalnie o 0,1–0,2 proc. wyższe niż jednomiesięcznych.

Inne lokaty

Banki w każdej chwili chętnie przyjmą od nas pieniądze na wszelkie inne terminy. Jeśli jednak chcemy uratować przed zachłannością fiskusa możliwie największą część należących się nam odsetek – zakładanie lokat na terminy dłuższe niż dwumiesięczne mija się z celem. Im bowiem na dłuższy termin i później złożymy swe oszczędności w banku, tym okres do 1 marca stanowił będzie mniejszą jego część, a tym samym odsetki od nich krócej nie będą podlegały opodatkowaniu. Podatek naliczany bowiem będzie, przypomnijmy, od odsetek narosłych od 1 marca 2002 r. Od tych przysługujacych nam wcześniej, niezależnie od tego, czy wypłacamy je z banku przed, czy po tej dacie, fiskusowi wara.

Odsetki z góry

Sposobem na uniknięcie opodatkowania naszych „zysków kapitałowych” są również takie lokaty, od których odsetki bank wypłaca z góry, tj. w momencie ich zakładania. Ale uwaga: lokatę taką musimy założyć oraz zainkasować odsetki do 28 lutego 2002 r. włącznie. Jeśli stanie się to 1 marca – bank będzie miał obowiązek pobrać od nich 20 proc. podatku. Według polskiego prawa liczy się bowiem dzień wypłaty opodatkowanego przychodu. Ważne jest też, by w umowie lokaty było napisane, że odsetki od niej są wypłacane z góry, a nie że jest to np. lokata z dyskontem (wpłaca się wtedy do banku mniejszą kwotę niż wynosi wartość lokaty), bo dyskonto jest też opodatkowane. Podatek od niego płaci się w momencie wycofywania lokaty.
Lokatę z odsetkami wypłacanymi z góry ma w swojej ofercie Kredyt Bank. Jeśli zdecydujemy się powierzyć temu bankowi oszczędności na rok, w momencie zakładania lokaty otrzymamy odsetki w wysokości 7 proc. posiadanego kapitału, jeśli na pół roku – 8 proc.

Leszek Bobrzyk - dyrektor Oddziału Invest Banku SA

W co inwestować pieniądze w 2002 roku?
Na pewno nie w złoto i nie wszystkie
posiadane pieniądze w jedno przedsięwzięcie. Najlepiej zaś,
jeśli mamy jakieś oszczędności, skorzystać z uroków życia
– np. pojechać na zagraniczną wycieczkę – albo wspomóc
przeżywającą kłopoty finansowe rodzinę. Uważam bowiem, że gdy nas na to stać – należy pomagać innym.
Jeżeli jednak zdecydujemy się inwestować pieniądze – należy to robić rozsądnie. Najważniejszy jest bowiem rozsądek, dlatego wcześniej należy na chłodno przemyśleć, co przyniesie nam największy dochód. I jeszcze jedno: zysków nie należy oczekiwać szybko.
Oszczędności najlepiej podzielić na kilka części i każdą ulokować w inny sposób.
Fachowo nazywa się to „dywersyfikacją portfela”. Jedną piątą pieniędzy można zamienić na waluty obce. Ich kurs wobec złotego jest obecnie niski, w drugim–trzecim kwartale br. analitycy przewidują osłabienie naszej waluty, może to więc być korzystna inwestycja.
Drugą część proponowałbym wpłacić, mimo wszystko,
na lokatę do banku. Po tym, jak zacznie być naliczany
podatek od odsetek od oszczędności, nie będzie to wielki
biznes, ale z inwestycji takiej powinniśmy osiągnąć zysk
powyżej inflacji.
Inwestowania na giełdzie nie polecam. To zajęcie dla ryzykantów i osób mających dużo czasu, a nie dla amatorów.
W krótkim okresie można na niej wprawdzie dużo zyskać,
ale też i dużo stracić.
Ryzyko jest wprost proporcjonalne do potencjalnych zysków.
Są wprawdzie doradcy, którzy mogą obracać powierzonymi im pieniędzmi, ale każą sobie za to płacić.
Osoby młodsze powinny pomyśleć o ubezpieczeniach
na życie, również tych powiązanych z funduszem inwestycyjnym,
albo o samych takich funduszach. W dłuższym czasie
powinno to przynieść satysfakcjonujący dochód, zapewniając
np. spokojną jesień życia.
Tego rodzaju inwestycja jest również dla osób starszych,
z tym, że musiałyby one jednorazowo wpłacić do funduszu inwestycyjnego czy na konto firmy ubezpieczycielskiej
większą kwotę.Ludzie z dużymi pieniędzmi,
rzędu kilkuset tysięcy złotych, mogą je ulokować w dziełach sztuki bądź nieruchomościach.
To dobra i rozsądna inwestycja, lepsza niż gra na giełdzie.
Jednak zamrożenie kapitału w ten sposób wymaga
znajomości tematu, w przeciwnym bowiem przypadku można,
jak to się popularnie mówi, kupić kalafonię zamiast bursztynu. Ponadto inwestowanie w nieruchomości, myślę
tu o działkach, nie jest już tak opłacalne jak pięć czy siedem lat temu. Z wynajmu lokali mieszkalnych czy użytkowych można wyżyć, ale na tym rynku też doszło do zapaści. W Lublinie jest ona bardzo
widoczna.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO