sobota, 3 grudnia 2016 r.

Praca

Oddajcie nasze pieniądze

Dodano: 16 lipca 2002, 21:01

Nikt nie chce nam już pożyczać, a rachunki trzeba płacić. Jak nie dostaniemy pieniędzy to skończymy pod mostem – żali się Anna Byzdra, uczestniczka wczorajszej pikiety byłych pracowników spółki DDS-Serwis przed Urzędem Wojewódzkim.

Przed budynkiem Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego zgromadziło się wczoraj ok. 40 byłych pracowników DDS-Serwis, spółki-córki Daewoo Motor Polska. – Nie mieliśmy już cierpliwości czekać na nasze pieniądze – wyjaśnia Anna Duma, inicjatorka pikiety.
– Chcemy dostać tylko to, co nasze, zarobiliśmy te pieniądze uczciwą pracą – mówi Grażyna Stawecka, zwolniona po 20 latach pracy. – Firma jest mi winna około sześciu tysięcy złotych. Ostatnie pieniądze dostałam w lutym.
Z przedstawicielami pikietujących spotkał się wojewoda lubelski. – Będę ubiegał się o przyspieszenie wypłat z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Tylko tyle mogę zrobić – obiecał pikietującym Andrzej Kurowski, wojewoda lubelski. – Niestety, fundusz ma ciągle kłopoty ze zgromadzeniem wystarczających środków. W jakiś sposób wiąże się to z wypłatami dla pracowników Stoczni Szczecińskiej.
Syndyk DDS-Serwis chce pożyczyć z FGŚP ok. 1,7 mln zł. To wystarczyłoby na wypłaty dla ok. 230 zwolnionych pracowników. – Upadłości jest tak dużo, że nie sposób zaspokoić wszystkich od ręki. Na wypłaty trzeba czekać ponad trzy miesiące i okres ten ciągle się wydłuża – wyjaśnia Marian Domagała, kierownik lubelskiego biura FGŚP.
Kiedy będą pieniądze dla DDS-Serwis? – Na pewno nie w lipcu. Liczymy, że uda się je wypłacić w sierpniu – zapowiedział Kurowski.
Od grudnia FGŚP przekazał na wypłaty dla zwolnionych z Daewoo i spółek-córek ok. 60 mln zł. Najwięcej, 37 mln zł, dla Daewoo Motor Polska. – Wypłaty przebiegają w sposób terminowy – twierdzi Paweł Wądołowski, rzecznik syndyka masy upadłości DMP. – Jesteśmy zadowoleni, że udało się uratować miejsca pracy dla prawie tysiąca byłych pracowników.
Gdzie? W spółkach, które powstały na bazie byłego Daewoo, czyli Odlewni Motoryzacyjnej (ok. 100 miejsc pracy), Andorii-Mot (400), Kuźni Matrycowej (140), w masie upadłości, głównie kołownia (200) oraz Zakładzie Obróbki Mechanicznej (63). – Nie ma kokosów ale ludziom płacimy – twierdzi Krzysztof Chudy, prezes ZOM.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO