niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Praca

Pracodawco, trochę kultury!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 maja 2007, 18:35
Autor: Kacper Górka

Osoby przyjmujące nas do pracy wymagają od kandydata wysokich kwalifikacji, kultury i schludnego ubrania. Od siebie czasem wymagają niewiele.

Niepunktualność, niedostateczna ilość informacji oraz niewłaściwe pytania są najczęstszymi uchybieniami, które spotykają nas, gdy przychodzimy na rozmowę w sprawie pracy.
Podczas rozmowy kwalifikacyjnej oczekujemy przede wszystkim rzetelnych i wyczerpujących informacji, które wyjaśnią nam dokładnie, na czym miałyby polegać nasze obowiązki i co się z nimi wiąże.
Wydaje się to oczywiste, ale historia Joanny Krawiec pokazuje, że nie zawsze tak bywa.
- Pani przeprowadzająca ze mną rozmowę nie była w stanie nic powiedzieć o firmie, dla której rekrutuje, a zakres obowiązków okazał się zupełnie inny niż podany w ogłoszeniu. Na końcu wyszło na jaw, że praca jest płatna za godziny, choć w ogłoszeniu napisano, że na etat.
Rekrutujący często wychodzą z założenia, że jak ktoś się zgłasza, to po rękach będzie całował za byle co.
Potencjalny pracownik musi być schludnie ubrany, mieć wyłączony telefon i prezentować odpowiedni poziom kultury. Podobnych rzeczy oczekujemy od strony przesłuchującej. Właśnie z takim nastawieniem na rozmowę poszedł Michał.
- Spotkało się ze mną dwóch właścicieli firmy. Jeden ubrany i zachowujący się bardzo przyzwoicie, drugi natomiast przyszedł spóźniony 20 minut i był ubrany na sportowo, bo, jak powiedział, właśnie wrócił z fitnessu. Dodatkowo zapalił papierosa. Podczas rozmowy zadawał dziwne pytania, rzucał prymitywnymi żartami, często zerkał na zegarek oraz odbierał telefon w trakcie mojego przesłuchania.
Spóźnienie na rozmowę kwalifikacyjną może nas od razu w oczach pracodawcy zdyskredytować. Co jednak się dzieje, gdy spóźnia się druga strona? Opowiada Sławomir Pahlke:
- Byłem przesłuchiwany przez osobę, która po pierwszej "eliminacji” wyznaczyła mi drugą. Kiedy przyszedłem o określonej godzinie, okazało się, że jej jeszcze nie ma. Za to spotkałem samego prezesa, który zaprosił mnie do siebie i po 15 minutach zaproponował pracę. Kiedy ta właściwa osoba przyszła, już nie musiała kontynuować przesłuchania. Byłem zatrudniony, a tamta osoba po 2 miesiącach zwolniona. Ja awansowałem na jej miejsce.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!