wtorek, 26 września 2017 r.

Praca

Pracują z potrzeby i bez wynagrodzeń

Dodano: 7 maja 2009, 14:31

W gorzowskim schronisku dla zwierząt pracuje prawie 12 wolontariuszy. W hospicjum jest 58. Dlaczego pracują za darmo?

Jacek Polak pracuje w lecznicy weterynaryjnej, a w wolnych chwilach działa w Stowarzyszeniu Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna w Gorzowie. - Pomagam dzieciom ze świetlicy w odrabianiu lekcji. Organizuję im czas wolny, zabieram na wycieczki i szykuję imprezy - wylicza chłopak.

Uśmiech zamiast pieniędzy

Przygoda Jacka z wolontariatem zaczęła się kilka lat temu na obozie zorganizowanym przez stowarzyszenie. - Poznałem tam innych wolontariuszy. To świetne środowisko - mówi. Zastrzega, że nie udziela się dla papierka (wolontariat dobrze jest wpisać sobie do CV). Dla niego zapłatą jest radość podopiecznych. - Kiedy np. sami zrobią zadanie domowe - mówi Jacek.

Anna Kobyłka przez kilka lat była wolontariuszką w gorzowskim Hospicjum św. Kamila przy ul. Stilonowej. Teraz tu pracuje. O wolontariacie mówi tak: - Dla mnie to czynna miłość do bliźniego. Dzięki wolontariatowi uczysz się drugiego człowieka. A drugi człowiek to przygoda. Nigdy nie wiemy, co nas spotka z jego strony - opisuje.

W hospicjum działa też Jolanta Zawada, na co dzień krawcowa. U św. Kamila sprząta, gotuje, karmi chorych, rozmawia z nimi i czyta im książki. - Dzięki tej pracy czuję się lepiej. Uśmiech chorych pomaga mi i daje energię. To zdecydowanie lepsze od wynagrodzenia - stwierdza.



Niezła szkoła życia
12 wolontariuszy pomaga w gorzowskim schronisku przy Fabrycznej. Karmią psy, wyprowadzają je na spacery, sprzątają w kojcach i dbają o higienę zwierząt. W większości są to gimnazjaliści i licealiści.

Anna Wojciechowska na co dzień pracuje w policji, w weekendy studiuje socjologię i jeszcze działa w Fundacji Mam Marzenie. Organizacja spełnia marzenia ciężko chorych dzieci. - Każde marzenie to kolejne wyzwanie, któremu trzeba sprostać - mówi.
Była już wróżką, księżniczką i śnieżynką. Swój urlop poświeciła na zabawy w Słowackich basenach z chorą na raka Alą. A każdy wolny wieczór spędza, rozsyłając listy do sponsorów.

Dlaczego pomagają?

Dlaczego jedni pomagają, a inni nie? - Niektórzy mają większą od innych wrażliwość na ludzi, zwierzęta czy idee. To motywuje ich do pomagania i sprawia, że nie mogą biernie patrzeć, kiedy dzieje się coś złego. Takie osoby swój egoizm czy egocentryzm, z łatwością odkładają na drugi plan - ocenia psycholog Alicja Sikora.

Jej zdaniem, niektórzy mają we krwi skłonność do wolontariatu. Potrzebują bezinteresownie robić coś użytecznego, bo pomagali ich rodzice, dziadkowie. - Teraz oni powtarzają taki wzór postępowania. Często też wolontariuszami zostają osoby, które kiedyś same potrzebowały pomocy. Mówi się, że dobro zawsze wraca. Trzeba jeszcze wspomnieć, że wolontariat daje radość, a często staje się sensem życia - stwierdza psycholog.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!