niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Praca

Wprowadzenie ograniczeń w przygranicznym przywozie używek w pierwszych dniach stycznia spowodowało cofanie wielu podróżnych za Bug. Zniknął tłum koczujący z alkoholem i papierosami pod dworcem PKP w Terespolu. Na lubelskich i zamojskich targowiskach papierosy i wódka są, chociaż w nieco mniejszych ilościach.

Od 1 stycznia mieszkańcy strefy nadgranicznej sięgającej 15 km od granicy (w przypadku, kiedy w tym pasie znajduje się kolejna gmina, sięga on do jej krańców) mogą wwieźć do naszego kraju tylko pół litra mocnego alkoholu, 25 mililitrów perfum, 50 mililitrów wody kwiatowej i paczkę papierosów miesięcznie. Przybysze spoza strefy mają prawo przywozu, jak wcześniej, do 5 litrów piwa,
2 l wina, litr mocniejszego alkoholu i karton papierosów oraz 50 mililitrów perfum i 250 mililitrów wody kwiatowej.
Barbara Korwin, rzecznik bialskiego Urzędu Celnego powiedziała nam, że po niewielkim ruchu w pierwszym dniu roku, już w czwartek w Terespolu cofnięto na drogowym przejściu 81 osób, które posiadały ponadlimitowych 840 paczek papierosów i 79 litrów alkoholu. Na terespolskim dworcu PKP celnicy wszczęli dwie sprawy dotyczące 113 litrów alkoholu i 512 paczek papierosów.
W Dorohusku zaś wykryto 180 litrów spirytusu oraz 4220 paczek papierosów. Część używek znajdowała się w autokarach kursowych lub w samochodach ciężarowych. Na przejściu drogowym cofnięto 263 osoby, a na kolejowym 2. Trzy autokary musiały zawrócić za Bug. Na przejściu w Sławatyczach cofnięto zaś 53 podróżnych z 380 paczkami papierosów, 76 litrami alkoholu i 10 skórami surowymi.
– Celnicy zabierają paszporty od osób próbujących wwieźć do naszego kraju więcej używek, aniżeli przewidują przepisy. Następnie oddają im, gdy odsyłają pociągiem wahadłowym do Brześcia. Powinno to ukrócić trochę przemyt. Sytuacja zacznie się normować dopiero około 15 stycznia – mówi Barbara Korwin.
– Przepisy za bardzo mi nie przeszkadzają – wyjaśnia Irina z Kijowa. – Gorsze są kontrole na granicach. Celnicy znają już większość naszych sposobów. Ale jakoś sobie radzimy. To nasze jedyne źródło utrzymania.
Na obecnym etapie pewien kłopot celnikom sprawia jeszcze rozpoznawanie, czy dany podróżny pochodzi ze strefy przygranicznej, czy też spoza tego obszaru. Przede wszystkim liczą się wpisy meldunkowe w dowodach tożsamości, ale też bilety komunikacyjne, bądź dokumenty pojazdów.
Nowe przepisy poważnie ograniczyły możliwość przemytu alkoholu i papierosów. Na targowiskach nie widać załamania. Papierosy i wódka są, chociaż w mniejszych ilościach. Nie zmieniły się natomiast ceny używek. W dalszym ciągu są śmiesznie niskie w porównaniu z tymi, znanymi ze sklepów.
– Jeżdżę do Lublina dwa razy w tygodniu – zaznacza Swietłana. – Za każdym razem przywożę 7–8 kartonów fajek i 3 litry spirytu. Jeszcze nigdy mnie nie złapali i zawsze wszystko sprzedam na targowisku pod Zamkiem.
Niektórzy wyprzedają stare zapasy. – Handluję tym, co przywiozłem jeszcze w zeszłym roku – mówi Oleg z Ukrainy. – Ale na długo nie starczy, bo klientów jest więcej niż zazwyczaj.
W Białej Podlaskiej pozostało kilku handlarzy oferujących droższe, aniżeli w grudniu papierosy. Wcześniej najtańsze były po 2,20 zł, teraz po 3 zł.



Marek Maj - prezes Zakładów Tytoniowych w Lublinie

Nowe przepisy to krok w dobrą stronę. Wschodnią granicę przekracza rocznie 34 mln osób i jeżeli każda mogła wwieźć 250 sztuk papierosów, to stanowiło to równowartość rocznej produkcji
7 takich zakładów jak nasz. Przepisy te nie uderzą zresztą
w Polaków. Na wschodniej granicy tylko 5 proc „mrówek” to Polacy. Kolejnym krokiem powinno być zdecydowane ograniczenie dystrybucji artykułów przemycanych
na wszelkiego rodzaju targowiskach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO