piątek, 20 października 2017 r.

Praca

Przez ciążę została zwolniona z pracy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 stycznia 2010, 14:36

Kiedy mój szef dowiedział się, że jestem w ciąży, zwolnił mnie - mówi Izabela Łagoda. Została bez pracy i środków do życia. Jej były pracodawca odpiera zarzuty i twierdzi, że pracownica próbowała naciągnąć firmę na koszty.

Mój mąż stracił pracę, a mam dziecko, które chodzi do przedszkola - mówi pani Izabela. - Kiedy mój pracodawca dowiedział się, że jestem w drugiej ciąży, zwolnił mnie.

19 sierpnia nasza Czytelniczka zostałam przyjęta do Studia Reklamy K.S. na pół etatu. Pracodawca był zadowolony z jej pracy jako handlowca, dlatego 19 listopada dostała stałą umowę w nowo powstałej firmie logistycznej Tak Logistic. Wkrótce potem pani Izabela zorientowała się, że jest w ciąży. 8 stycznia poinformowała o tym swojego pracodawcę.

- W czasie tej rozmowy szefowie nakrzyczeli na mnie, że i tak mam ciężkie życie, że mam już jedno dziecko, jak ja sobie poradzę - opowiada pani Izabela. - Jednak po dwóch godzinach już spokojnie powiedzieli, że coś wymyślą, że wszystko będzie dobrze.

11 stycznia pracodawca stwierdził, że wystawi jej umowę zlecenie. - Usłyszałam, że to będzie na moją korzyść, że będę mogła dorobić na macierzyńskim, a firma będzie ponosić mniejsze koszty - mówi pani Izabela. - Podpisałam tę umowę. Szefowie zaraz pojechali do ZUS i złożyli wnioski o ubezpieczenie. Ale tego samego dnia wezwali mnie i koleżankę i zapytali, czy wiemy, że nasze rozmowy w trakcie pracy są monitorowane.

Pracodawca przedstawił im część rozmowy, którą prowadziły podczas pracy przez internetowy komunikator gadu-gadu. - Pisałam, że idę do lekarza, ale muszę zarabiać - mówi pani Izabela. - A oni zinterpretowali to, że chcę ich naciągnąć na kasę. I zwolnili mnie.

Były pracodawca jednak przedstawia inną wersję wydarzeń. - Umowę na zlecenie zmieniliśmy 29 grudnia z powodu słabych wyników pracownicy - zapewnia Tomasz Słomiński, współwłaściciel Tak Logistic Sp. z o.o. - Chcieliśmy, aby ta pani pracowała nadal, ale zmieniliśmy umowę, aby ograniczyć koszty. Nasz koszt był rzędu 2 tys. zł, a ona zarobiła tylko 200.

Słomiński dodaje, że 8 stycznia dowiedział się, że pani Izabela jest w ciąży, a ma rozmowę na gadu-gadu z 7 stycznia, z której wynika, że dowiedziała się o ciąży o wiele wcześniej i że pisze w niej "trzeba firmę na kasę naciąć". Dodaje, że była pracownica miała lekceważące podejście do pracy i ostatniego dnia wyszła z firmy na trzy godziny.

- To, że ktoś jest w trudnej sytuacji, oznacza, że mamy mu płacić? - pyta Słomiński. - Nie jesteśmy instytucją charytatywną.

- W takiej sytuacji można wnosić powództwo do sądu pracy o nawiązanie stosunku pracy - podpowiada Marta Baczar z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Białymstoku. - Można też starać się o odszkodowanie, ponieważ jest to dyskryminacja ze względu na płeć. Natomiast jeśli chodzi o wykorzystanie treści rozmowy, to można złożyć powództwo do sądu cywilnego o naruszanie dóbr osobistych.

Pani Izabela już była ze swoim problemem u prawników z Państwowej Inspekcji Pracy. Zapowiada, że sprawę skieruje do sądu. Twierdzi, że jest w stanie udowodnić, że racja jest po jej stronie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!