sobota, 21 października 2017 r.

Praca

Szefie, czuję się onieśmielona.Podam pana za to do sądu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 lipca 2007, 17:17

Rząd próbuje dostosować polskie prawo pracy do unijnych wymogów

Jeśli fajtłapowata sekretarka, której na widok swego przystojnego szefa szklanki z wrażenia lecą z rąk -- bo się w nim zakochała, ale bez wzajemności - postanowi się zemścić na niedoszłym kochanku, polski rząd jej w tym pomoże.
Nasz rząd ma już dość skarg obywateli (na siebie), które coraz większym strumieniem wpływają do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nie chcąc się narażać na kolejne przegrane procesy, postanowił przyspieszyć prace nad dostosowaniem przepisów polskiego prawa pracy do dyrektyw Rady i Parlamentu Europejskiego oraz do orzecznictwa Europejskiego Trybunału Stanu. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowało więc projekt nowelizacji kodeksu pracy.
Niestety, wygląda na to, że przysłowie "Co nagle, to po diable” w przypadku tego projektu sprawdza się w dużym stopniu. Owszem, są w nim rozstrzygnięcia sensowne, ale są i bzdurne. Zacznijmy od tych drugich.

Jak szaleć, to szaleć - czyli nowa definicja dyskryminacji w pracy

Wróćmy do nieszczęśliwie zakochanej sekretarki (zwanej dziś asystentką) - jeśli pozwie do sądu swój obiekt uczuć i uzasadni w pozwie, że szklanki dlatego lecą z jej niezdarnych rąk, gdyż w obecności szefa "czuje się onieśmielona” (jeśli dokładnie tak napisze!), to ma duże szanse sprawę wygrać. Na tym właśnie polega straszna rola rządu - jako pomocnika wrednego pracownika w perfidnym "załatwieniu” Bogu ducha winnego pracodawcy.
Projekt nowelizacji idzie tak daleko, że... przekracza granice absurdu: przejawem dyskryminacji pracownika nie będzie już tylko naruszenie jego godności, upokorzenie lub poniżenie, ale także stwarzanie wobec niego atmosfery "onieśmielającej, wrogiej lub uwłaczającej”.
Tak więc oprócz sekretarki-fajtłapy,

do sądu z pozwem przeciwko pracodawcy pomaszeruje również obibok,

który wyrabia ledwie 25 proc. normy, co nie podoba się nie tylko kierownictwu firmy, ale również jego kolegom - bo mają dość pracowania za lenia. Leń będzie zatem dowodził w sądzie - zgodnie z prawdą - że atmosfera w pracy w ogóle jest dla niego niemiła. Jeśli w pozwie użyje określenia "wroga atmosfera" , "nie do zniesienia”, to sprawę wygra w cuglach.
Już przy dziś obowiązującym prawie pracodawca nie może bezkarnie wydawać pracownikowi poleceń służbowych podniesionym tonem. Można się spodziewać, że pod rządami nowej ustawy polecenie wydane nawet szeptem w pewnych okolicznościach może być uznane za ciężkie przewinienie - jeśli stanie się to w obecności innych pracowników. Polecenie może być przecież przez jego wrażliwego adresata odebrane jako potrójnie krzywdzące: onieśmielające (Jasiek był onieśmielony, gdy majster kazał mu poprawić źle ułożoną cegłę w murze - koledzy to słyszeli i się potem z Jaśka śmiali), wrogie (innego pracownika, który kiedyś też cegłę źle ułożył, majster potraktował łagodniej; powiedział tylko:”Józek!” i pokazał palcem, a nie wyjaśniał całym zdaniem, o co chodzi), uwłaczające (Jasiek ma staż 20-letni, więc szef mu uwłacza robiąc uwagi przy młodzieży).

Molestowanie seksualne też nabiera nowego, szerszego znaczenia

- to już nie będzie tylko każde nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, jego upokorzenie lub poniżenie. To dużo więcej: także stworzenie wobec niego atmosfery zastraszenia, wrogości, obrazy.
Po wprowadzeniu nowelizacji możliwa będzie sytuacja, że homoseksualista będzie dowodził w sądzie, że w jego firmie dyskryminuje się odmienne orientacje płciowe - w firmie pracuje bowiem tylko on z przyjacielem, tymczasem ze statystyk wynika, że powinny pracować przynajmniej dwie pary homoseksualne. Oskarżenie takie umożliwi nowa definicja tzw. dyskryminacji pośredniej.
To, że nowe prawo zostanie uchwalone, jest raczej pewne. Ale czy w aż tak absurdalnym kształcie? Miejmy nadzieję, że nie.
A jeśli jednak? To

Pozostanie nam wierzyć w roztropność sądów

- że nie zrobią ludziom krzywdy, mając w ręku tak niebezpieczne narzędzie. Ani sobie - wyroki wydane zgodnie z LITERĄ takiego śmiesznego prawa mogą przecież ośmieszać także tych, którzy je wydają.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!