wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Praca

Traci budżet, tracą plantatorzy


Zapoczątkowana wczoraj w Lublinie akcja ma potrwać dwa tygodnie (Jacek Mirosław)
Zapoczątkowana wczoraj w Lublinie akcja ma potrwać dwa tygodnie (Jacek Mirosław)

"Papierosy są do dupy” - głosił swego czasu plakat kampanii antynikotynowej prowadzonej przez Ministerstwo Zdrowia
i Opieki Społecznej. My również odradzamy palenie. Ale jeżeli ktoś nie może wytrzymać bez papierosów, to powinien kupować te legalnie wyprodukowane, ze znakami akcyzy - przekonują przedstawiciele firm tytoniowych I plantatorów. Wczoraj
w Lublinie zapoczątkowano akcję "Stop przemytowi papierosów”.

Bazar przy ul. Pocztowej, godz. 11.30. Przed wejściem na targ stoi kilka osób zza wschodniej granicy. Sprzedają przemycane papierosy. Prawie dwa razy taniej niż w kioskach. Za chwilę stracą klientów i w ogóle gdzieś znikną.

Ceny jak z przemytu

- Dopiero ruszamy, a już sporo ludzi kupuje u nas papierosy - mówi Marcin Kapica, przedstawiciel Zakładów Tytoniowych w Lublinie SA. - Chcemy uświadomić ludzi, ile tracą kupując przemycane papierosy.
Akcję prowadzą ZT i plantatorzy tytoniu. - Liczymy też na większą obecność policji i innych służb. W tej walce sam nikt nie wygra - dodaje Marek Maj, prezes ZT.
Przez najbliższe dwa tygodnie na czterech bazarach: przy ul. Pocztowej, Wileńskiej, Krańcowej i Pod Zamkiem będą działały specjalne stoiska. Co na nich jest? Papierosy po niskich cenach: - Długie 2,70, krótkie 2,50 zł. Czyli w cenach, w jakich można kupić przemycane. Zrezygnowaliśmy z marży. Ta cena to tylko koszt wytworzenia, akcyza i VAT - wyjaśnia Jan Podkowiak, pracownik działu produkcji ZT, oddelegowany do tej akcji.
Oprócz tego stoiska pełne są ulotek informujących o zgubnych skutkach przemytu.

Zdania podzielone

- Świetna akcja! Mogę sobie tanio kupić papierosy. Bo te przemycane to różne są i czasami to się trochę boję, co oni tam wrzucają - mówi pan Marek.
- Kupowałam przemycane fajki, ale mi nie smakują. Owszem, są tańsze, ale wolę trochę dołożyć i kupić polskie papierosy. Ta akcja to dobry pomysł. Ja tu pracuję i widzę, ile "Ruskim” tego towaru schodzi. Przywożą fajki i wódkę już o 5 rano i handlują. A policja i Straż Miejska nic nie robi, chociaż wszystko widzą - mówi Janina Turowska, właścicielka bazarowego stoiska.
- A ja sobie sam przywożę z Ukrainy. To lepsze i tańsze papierosy. Polskich w ogóle nie kupuję - dodaje sprzedawca z sąsiedniego stoiska.
- Badaliśmy jakość przemycanych L&M w naszym laboratorium i stwierdziliśmy zaniżoną jakość tych papierosów w stosunku do obowiązujących norm - twierdzi Anna Grzyb, kierownik działu marketingu w lubelskich ZT. - Po prostu były kiepskie.

Przemyt niszczy gospodarkę

- To nasza wspólna akcja - dodaje Józef Pluskwa, przewodniczący komisji tytoniowej Lubelskiej Izby Rolniczej. - Na przemycie tracimy wszyscy. Budżet traci pieniądze: według naszych obliczeń to około 3,5 miliarda rocznie. Nie powstają nowe miejsca pracy w przemyśle tytoniowym. My też tracimy. W latach 80. w Polsce uprawiano średnio 100 tys. ton tytoniu rocznie. A w zeszłym roku już tylko 27 tys ton.
- To dopiero początek. Powodzenie tej akcji zależy też od współpracy wszystkich odpowiednich służb i wprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych. Chodzi nam o zakaz możliwości jednorazowego wwozu do kraju 350 sztuk papierosów. Na tej zasadzie działają tzw. mrówki. Ta ilość powinna być ograniczona do jednej paczki - proponuje Marek Maj. - Druga sprawa to podatek akcyzowy. Dążymy do wprowadzenia zapisu o tanich papierosach. Chodzi o produkty, w których polski tytoń stanowi przynajmniej 80 proc. Na takie papierosy powinna być niższa akcyza. Wtedy kosztowałyby 2-2,50 zł.

Oni i tak wrócą

Pojawienie się firmowych stoisk i plakatów promujących akcję "Stop przemytowi papierosów” wywołało zainteresowanie przechodniów. A jak zareagowali handlarze przemycanymi papierosami? Jeszcze kilka minut przed 12 stali szpalerem przed wejściem na bazar. "Brooklyny” i "Monte Carlo” kosztowały u nich 2,50-2,60 zł. Potem nagle znikli. Z powrotem pojawili się przed trzynastą, ale już nie handlowali. Nieco zdezorientowani czekali na rozwój wydarzeń. Nie wiedzieli, czy ktoś będzie ich łapał. - Daj pan spokój... Nie mamy żadnych cigaretów - odpowiadali...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!