środa, 7 grudnia 2016 r.

Praca

Unia nie, dopłaty tak

Dodano: 19 stycznia 2003, 20:49

Wystarczy mieć dużo ziemi, zaorać ją raz w roku i już można liczyć na dopłaty z Unii Europejskiej. Hektary mają także politycy. Z pieniędzy nie zrezygnują nawet ci, którzy twierdzą, że dopłaty to fikcja.

- Nie będzie żadnych dopłat - twierdzi poseł Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony, który protestuje przeciwko wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. - To jest chwyt reklamowy PSL. A jeśli nawet, to koszt zaorania jednego hektara będzie porównywalny z kwotą dopłaty.
Przewodniczący Lepper przyznaje jednak, że

jeśli dopłaty będą, to je weźmie.

- Mam 42 ha. Dlaczego, jako Lepper, miałbym nie wziąć? Jak wyliczono, będzie to 55 tys. zł rocznie. A mój syn, który ma dwa razy tyle ziemi, dostanie 100 tys. zł.
Podobnego zdania jest poseł Józef Żywiec, lider wojewódzki Samoobrony, który przepisał swoje ponad 30-hektarowe gospodarstwo na syna.

Krzysztof Szydłowski, senator SLD, jest największym obszarnikiem

w gronie lubelskich parlamentarzystów. Ma 106,9 ha.
- Kiedy kupowałem ziemię od AWRSP, nie było jeszcze mowy o dopłatach - podkreśla. - Moja inwestycja była związana z chęcią posiadania lasu i planuję te grunty w przyszłości zalesić. Są to ziemie gorszej klasy. Nie zastanawiałem się nad tym, czy będę chciał dokupić jeszcze jakieś grunty.
Senator Szydłowski nie chciał ujawnić, gdzie kupił ziemię.
Dodał jedynie, że jest to teren poza starym województwem lubelskim.

Poseł Leszek Świętochowski (PSL) ma 12,33 ha.

- Pracowałem na gospodarstwie do jesieni 2001 roku. Od wyborów ziemię dzierżawi sąsiad. Jak będą dopłaty, to weźmie je użytkownik - stwierdza.

Poseł Franciszek Jerzy Stefaniuk (PSL) jest właścicielem 11,29 ha gruntów.

- Ziemię użytkuje dalsza i bliższa rodzina. Dopłaty weźmie użytkownik. Przynajmniej nie będę musiał płacić podatku - podkreśla.
Z dopłat jest zadowolony marszałek Henryk Makarewicz (PSL), który ma 30-hektarowe gospodarstwo: - Na chwilę obecną jest to

jedyne rozsądne rozwiązanie.

Gospodarstwo bardziej prowadzi syn niż ja. Jeśli będą możliwości, to skorzystam z dopłat na takich samych zasadach jak wszyscy rolnicy.
Piotr Włoch (SLD), wicemarszałek województwa lubelskiego wraz z żoną posiada 98 ha na terenie powiatu bialskiego:
- Nie liczę na dopłaty. To nie jest gospodarstwo rolne. W przyszłości moja żona ma zamiar stworzyć tam ośrodek sportowo-rekreacyjny.
- Przez 3 lata po akcesji opłaty wyniosą średnio

400 zł na jeden hektar

-  mówią pracownicy Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. - W 2004 roku będzie to 350 zł na ha, w 2005 - 400, a w 2006 - 450. Warunek jest jeden: musi to być teren zagospodarowany, a przynajmniej zaorany.
W województwie lubelskim jest 260 tys. gospodarstw. Największa, licząca ponad 5 tys. ha, jest farma położona w powiecie chełmskim.
Jedno z największych gospodarstw (1,2 tys. ha) w powiecie łęczyńskim należy do Jacentego Arasimowicza. J. Arasimowicz przyznaje, że jest sympatykiem Samoobrony i podkreśla, że

cieszy się z dopłat.

– Na pewno będzie to pomocne w produkcji roślinnej – uważa.
W Sejmie jest projekt ustawy, w którym jest mowa o tym, że dopłaty zostaną ograniczone tylko do gospodarstw, których powierzchnia nie przekracza 300 ha.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO