sobota, 21 października 2017 r.

Praca

W związku zawodowym łatwiej przetrwać kryzys

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 września 2009, 11:05

Wielu pracodawców wykorzystuje kryzys do zaniżania płac i pozbawiania ludzi wywalczonych praw - twierdzą związkowcy. - Staramy się temu zapobiec.
Jeszcze niedawno mówiło się, że kryzysowe czasy najlepiej przeżyć w związku zawodowym.

Ile w tym stwierdzeniu jest prawdy?

- Powstało kilka nowych organizacji w zakładach, mamy może pięciuset, może sześciuset nowych członków - wylicza Marek Napierała, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Bydgoskiego NSZZ "Solidarność”.


- Niestety, mamy także kilka zakładów z problemami. Szykują się zwolnienia w bydgoskim "Formecie”.
Umówiliśmy się na wtorek w tym zakładzie, by zarząd spółki przedstawił projekt wyjścia z kryzysu.

Wolą rozmawiać, niż protestować

Marek Napierała obawia się, że skutki upadku stoczni poczują zakłady w całym kraju, także w naszym regionie. Jednak zapewnia, iż związkowcy wolą rozmawiać niż protestować.

- Nie jesteśmy furiatami - zapewnia Napierała.
- W ciągu minionego roku nie było w naszym regionie wielu akcji protestacyjnych. Wolimy rozwiązywać problemy w Komisji Dialogu Społecznego.

Szkoda - dodaje wiceprzewodniczący - że w pakiecie antykryzysowym nie znalazły się wszystkie postulaty związkowe. Zakładom, które mają problemy, powinno się pomagać w przebranżowieniu. Nie może być też tak, że skutki kryzysu dotkną pracowników, a nie pracodawców.

Zdaniem Janusza Szabowskiego, wiceprzewodniczącego Zarządu Toruńsko-Włocławskiego NSZZ "Solidarność” w ciągu ostatniego roku było więcej interwencji w sprawie bezprawnie zwalnianych ludzi.

Podaje przykład jednej z brodnickich firm, w której doszło do bezprawnych zwolnień związkowców. - W miejscowym sądzie jest kilkadziesiąt spraw, sąd potwierdza, że racja była po stronie pracowników, a nie pracodawcy. W takich sytuacjach powinno się przyjmować zwolnionych z powrotem do pracy - mówi wiceprzewodniczący.

Przestrzega, że wielu pracodawców wykorzystuje kryzys do zaniżania płac i pozbawiania ludzi wywalczonych praw. Wylicza, że niepokoje trwają w służbie zdrowia, branży energetycznej, wśród pocztowców czy w grudziądzkiej komunikacji.



Stoją po stronie zwykłych ludzi

- Gdyby nie było związków, to rząd i pracodawcy wykorzystaliby kryzys do pozbawienia pracowników ich uprawnień - stwierdza Janusz Dębczyński, drugi wiceprzewodniczący Zarządu Toruńsko-Włocławskiego NSZZ "Solidarność”.

- Zachowujemy się rozsądnie, rozmawiamy w Komisji Trójstronnej i cieszymy się, że niektóre sprawy udało się załatwić po naszej myśli. Gdzie można - dogadujemy się z pracodawcami.

W firmie WIKA Polska udało się uniknąć zwolnień grupowych, a teraz rosną zamówienia i może trzeba będzie zatrudniać nowych? Niestety, nie wiadomo, co dalej z tym kryzysem? Wywołały go banki i wielki kapitał, a my musimy stać po stronie zwykłych ludzi. Lepiej ludziom dać więcej zarobić, niż przeznaczać ogromne sumy na pomoc społeczną!
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!