niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Praca

Węgierski rodowód ''Lepszej wody''

Dodano: 30 sierpnia 2001, 14:39

Sprzedawałem naprawdę drogie rzeczy - to nie sprzedam butelki wody? - żartuje pan Darek Tarasiuk
Sprzedawałem naprawdę drogie rzeczy - to nie sprzedam butelki wody? - żartuje pan Darek Tarasiuk

Przez osiem lat pracy w firmie Zepter Dariusz Tarasiuk nauczył się nawiązywania kontaktów i skutecznych negocjacji. Teraz wykorzystuje te umiejętności w swojej firmie. - Sprzedawałem naprawdę drogie rzeczy, to nie sprzedam butelki wody? - żartuje.

Poprzednia jego firma zafundowała mu zagraniczny wyjazd. Zwiedzając Budapeszt w jednym ze sklepów zauważył, jak ekspedientka napełnia klientowi butelkę wodą z saturatora. W kolejce stało jeszcze kilka osób.
- Coś mnie tknęło, że to może być świetny interes. Od razu poszedłem do kierownika sklepu i trochę na migi, trochę w różnych językach dogadaliśmy się, kto u nich sprzedaje te urządzenia - opowiada D. Tarasiuk.
Agnieszka Andrejczuk, żona kolegi, z którym rozkręcał ten interes, przy popołudniowej kawie wymyśliła firmie nazwę. ''Jest ŤDobra wodať, a nasza będzie lepsza'' - wspomina chełmski przedsiębiorca. Marzyli, żeby ''Lepsza woda'' zawojowała rynek. Tarasiuk, który od dzieciństwa nie może usiedzieć w miejscu i należy do ludzi czynu, czasu nie marnował. Wziął wszystkie oszczędności i pojechał na Węgry po sprzęt. Ustawił go w budynku wzniesionym w błyskawicznym tempie na działce teścia, który od tej pory został wspólnikiem i prawą ręką od papierkowej roboty. Szwagier Wiesław Ostrowski wziął się za sprawy techniczne.
- Myślałem, że pierwszy w Polsce będę rozlewał wodę do syfonów, ale okazało się, że nie tylko ja na to wpadłem. Na szczęście firmy te były od nas dość daleko. Ja poszedłem dalej niż one. W ciągu dwóch lat zbudowałem sieć producentów ''Lepszej wody''. Wszedłem w układ z kolegami, z którymi pracowałem wcześniej. Dzięki temu w kraju jest teraz już dziewięć firm produkujących wodę o tej nazwie - mówi D. Tarasiuk.
''Lepsza woda'' tryska w Nowej Soli, Supraślu, Lidzbarku Warmińskim, Biszczy, Tarnobrzegu, Elblągu i Dobrym Mieście, a w naszym regionie w Garbowie i Końskowoli. Tarasiuk twierdzi, że nie stanowią dla siebie konkurencji. Nie wchodzą sobie w drogę, ponieważ określili swoje terytoria. Opakowania, skrzynki, butelki, druk etykiet zamawiają wspólnie, więc kosztuje ich to taniej. Układ taki można by nazwać ''pokojowym i zyskownym współistnieniem''.
- Amatorska produkcja ma krótkie nogi - tłumaczy Tarasiuk. - Ja nie mogę pozwolić sobie na bylejakość. Nie oszukuję ludzi, że woda pochodzi z kryształowo czystych źródeł. Biorę ją z chełmskiego ujęcia, ale zmieniam jej smak i uszlachetniam.
Żeby woda naprawdę była lepsza - przechodzi przez stację uzdatniania, jest zabezpieczona pod kątem bakteriologicznym lampami UF, a nie chlorem. Właściwe Ph gwarantuje złoże żywicy i filtr odchlorowujący węglowy. Chełmska firma dziennie sprzedaje ponad 500 skrzynek dwulitrowych syfonów ''Lepszej wody'', a jest w stanie produkować trzy razy więcej. Do sklepów woda jest dostarczana własnym transportem, bo właściciel chce uniknąć śrubowania cen przez ewentualnych pośredników.
- Znajomi pukali się w głowę. Kto ci kupi butelkę za 4 zł, kiedy taka bieda? A ja mówiłem: ''Raz kupi, a potem tylko wymienia i płaci po 1,25 zł. Jak w domu zabraknie na chleb - można sprzedać syfon''. Za tydzień Tarasiuk uruchamia wytwórnię w Białej Podlaskiej. Od połowy września będzie sprzedawał wodę w 19-litrowych zbiornikach na ceramicznych serwerach, które można postawić w każdej kuchni. Butlę będzie można zamówić telefonicznie z dostawą do domu. Przymierza się też do produkcji wody aromatyzowanej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO