środa, 16 sierpnia 2017 r.

Puławy

10 ton blachy i kółko

Dodano: 15 lutego 2006, 19:27

Marian Wiejak - żeby nie spóźnić się na pierwszą zmianę - musi wstać przed czwartą. Po pracowników MZK podjeżdża autobus i o 4.30 wiezie ich na bazę. Pierwszy kurs "jedenastki”, którą jeździ pan Marian, wypada o godz. 6.

Trudne początki

- Moje pierwsze dni jako kierowcy autobusu były tragiczne - śmieje się na wspomnienie sprzed 11 lat, kiedy zaczął pracę w MZK. - Wcześniej jeździłem w transporcie międzynarodowym. W osiem godzin przejeżdżałem kilkaset kilometrów. A tutaj... szok! - kręci głową z niedowierzaniem. - Dziennie przejeżdżam teraz autobusem 100-150 kilometrów. I to w ślimaczym tempie. I jeszcze trzeba mieć ciągle oczy dookoła głowy: a to w jedno lusterko, a to w drugie, sprawdzić, czy wszyscy wsiedli, czy drzwi zamknięte, co się dzieje wewnątrz autobusu i na zewnątrz. Wymaga to skupienia.

Po pierwsze, nie kląć

Po tylu latach jeżdżenia, niektóre czynności wykonuje już automatycznie. Ręka sama wyciąga się w stronę przycisków. Otwierają się jedne drzwi, drugie. Ludzie wsiadają, ktoś prosi o bilet. Sprzedaje, wydaje resztę, znów patrzy w lusterka, powoli rusza.
- Najgorsze jest skrzyżowanie żyrzyńskie - mówi pan Marian. - Nie ma tam sygnalizacji. Jest niebezpiecznie, ciężko wyjechać. Najgorzej w zimie, bo ślisko. Nie zatrzymam 10 ton blachy w miejscu. Wiele osób, zwłaszcza piesi, tego nie rozumie. Zdarza się, że usiłują przebiec tuż przed autobusem. Mówi, że w takich sytuacjach nie przeklina, nie wymyśla, nie rozładowuje w ten sposób nerwów i napięcia. Nerwy dusi w sobie. - Może to niedobrze... - zastanawia się.

Po drugie, nie spóźniać się

Tego nikt nie lubi. Ani kierowcy, ani pasażerowie. Ale spóźnienia czasami zdarzają się. - Co ja poradzę, że są korki, albo że zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja na drodze? - pyta retorycznie pan Marian. - Pasażerowie zawsze jednak winią za to kierowcę.
• Ma pan ulubioną linię?
- Po tylu latach praktyki, jest mi wszystko jedno, którędy jeżdżę.

Na końcowym

- Siusiu? Nie, nie ma gdzie zrobić. Ani rąk gdzie umyć - śmieje się kierowca. - To kłopot w naszej pracy. No, musimy sobie jakoś radzić - mówi, ale dyskretnie nie wyjaśnia, jak.
Jest czas na chwilę przerwy. Pan Marian przestawia tablice wewnątrz pojazdu i sprawdza między fotelami, czy ktoś nie zostawił bagażu. Kiedyś trafił nawet na portfel. Bez pieniędzy. Zabrali je kieszonkowcy.
- No, już pora wracać - mówi. - Kanapkę może później zjem. Albo wrócę z nią do domu...
Za chwilę śnieg skrzypi pod kołami. Jedenastka rusza w stronę Żyrzyna.

MZK w liczbach

• Autobusy miejskie wyruszają na trasę o godz. 4.50 rano. Pozamiejskie – o godz. 4.25
• Najdłuższą linię miejską na trasie Michałówka – Brama nr 3 obsługuje „trójka”
• Linia pozamiejska Puławy – Brześce liczy 35 km
• Bilet normalny miejski kosztuje 1,60 zł, ulgowy 1,05 zł, studencki 0,80 gr
• MZK w Puławach zatrudnia na pełnym etacie 74 kierowców i czterech na ¼ półetatu
• Przeciętne zarobki wynoszą 2372 zł (brutto).

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!