niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Puławy

10 tys. zł za schwytanie fałszywych "policjantów"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 lutego 2009, 21:35

Oni na mnie napadli, a ja teraz zapłacę za pomoc w ich złapaniu - zapowiada przedsiębiorca. Złodzieje przebrani za policjantów skuli go kajdankami i okradli jego dom.

- Policjanci naprawdę się starają, żeby dopaść tych bandytów. Ale pomyślałem, że nagroda nie zaszkodzi, a może pomóc - mówi Stanisław Krzaczek. - Czekam na każdy sygnał, bo zależy mi na złapaniu złodziei.

W sprawie napadu na biznesmena trwa śledztwo. - W tej chwili mogę tylko powiedzieć, że przesłuchujemy kolejnych świadków - informuje Marcin Koper, rzecznik puławskiej policji.

Pod koniec stycznia do firmy Stanisława Krzaczka w podpuławskiej Klikawie przyjechali mężczyźni podający się za policjantów. Właściciela nie było. Oszuści udali się więc do budynku przy ul. Kołłątaja w Puławach, gdzie jego firma prowadzi remont. Pokazali legitymacje i oświadczyli, że są z Komendy Stołecznej Policji. Zakomunikowali Krzaczkowi, że jest zamieszany w sprawę o zabójstwo. - Byłem w szoku. Oczywiście zaprzeczyłem wszystkiemu - opowiada przedsiębiorca.
Wtedy "policjanci” stwierdzili, że muszą go zabrać do komendy. Skuli ofiarę kajdankami i wyprowadzili na ulicę. Wsiedli do niebieskiego busa. - Patrząc na wyposażenie auta uświadomiłem sobie, że to napad. Ale nie dawałem po sobie nic poznać. Bałem się, że mnie gdzieś wywiozą - opowiada przedsiębiorca.

W samochodzie "policjanci” stwierdzili, że najpierw pojadą do domu mężczyzny po jego rzeczy osobiste. Ale na miejscu zaczęli szukać kosztowności. Znaleźli m.in. biżuterię. Dalej odgrywali swoje role. Każdą zabraną rzecz wpisywali do protokołu.

Dopiero po jakimś czasie otwarcie zażądali pieniędzy. - Zaczęli wyrzucać rzeczy z szafy. Grozili, że jak im nie dam, a oni coś znajdą, to mnie zabiją. Musiałem oddać pieniądze, bo bałem się o swoje życie - mówi przedsiębiorca.

Potem przykuli właściciela kajdankami do poręczy i odjechali. - Mam świadomość, że bandyci nie pochodzą stąd. Ale jestem przekonany, że wszystko ustawiła osoba z mojego otoczenia. Złodzieje znali za dużo szczegółów - mówi Krzaczek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Kotś
kokos
michał 23
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kotś
Kotś (4 marca 2009 o 23:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a może oni są z Parczewa?
Rozwiń
kokos
kokos (20 lutego 2009 o 06:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten w beretce wygląda jak warszawski pucybut.
Rozwiń
michał 23
michał 23 (18 lutego 2009 o 19:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wyglądają mi na trzech pocieniasów!
Rozwiń
dym
dym (18 lutego 2009 o 12:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
merdam ogonem. jak wywącham - zaszczekam !
Rozwiń
100 g.
100 g. (18 lutego 2009 o 09:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wyglądaja na trójkę pisuarów
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!